Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogród. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Niepozorne bergenie.


Czy znacie rośliny, które nie potrzebują Waszej troski? Żadnej specjalnej ziemi, żadnego dodatkowego podlewania i  nawożenia?  Niemożliwe? A jednak, takie są bergenie, które towarzyszą mi, od kiedy mam ogród.  Jedyną czynnością, jaką przy nich robię jest wycinanie  kwiatostanów po przekwitnięciu i robię to też z nieładnie ponadgryzanymi  przez ślimaki liśćmi.  Bergenie są bardzo ładne i wytrzymałe,  nawet w wazonie stoją naprawdę długo. 

niedziela, 30 lipca 2023

Metamorfoza ogródka

 

Mały dwudziestometrowy ogródek przy mieszkaniu na parterze. Słońce zagląda tu tylko w godzinach południowych, ziemia bardzo słaba i zanieczyszczona. Kilkanaście lat temu wzbogaciłam glebę i posadziłam pierisa,  kilka cyprysikówi oraz bluszcz przy płocie, aby zakryć  siatkę, która nie dawała gwarancji przytulności. Bliżej ścian budynku umieściłam ligustr.  Ponieważ wokół nie było innych bloków, które zasłaniałyby promienie słoneczne,  posiałam trawę. Z czasem dosadziłam piękną hortensję ogrodową, ale przez kilka lat ogródek ulegał coraz większemu  zaniedbaniu i panoszącemu się bluszczowi, który bardzo się rozrósł i pochłaniał coraz większe jego połacie. Zanim zrobiłam prawdziwy porządek, znowu minęło kilka lat. Najgorzej wyglądał dwustopniowy taras, z którego trudno było korzystać, bo nie dało się  ustawić na takich wąskich kawałkach żadnych mebli do odpoczynku. 

środa, 9 grudnia 2020

Grudniowe roślinki

 


Kochani, święta coraz bliżej, robi się nastrojowo i   klimatycznie. Na razie nie robię żadnych bożonarodzeniowych ozdób, a nastawiłam się na kwitnące roślinki. Najbardziej popularną roślinką, oczywiście obok choinki, bo to ona jest królową Bożego Narodzenia jest poinsecja, czyli gwiazda betlejemska lub wilczomlecz piękny. Główną ozdobą rośliny są liście rosnące tuż pod kwiatostanami, czyli przykwiatki, to właśnie one tak pięknie się przebarwiają. Same kwiatostany są niepozorne. W mieszkaniu wymaga jasnego i ciepłego stanowiska oraz wilgotnego torfowego podłoża. Nie można jej przelać ani przesuszyć. 

niedziela, 15 marca 2020

Ibuki w Janowicach

 Kochani!
Nikomu się chyba nie śnił koszmarny scenariusz tegorocznej wiosny.  Nie mam siły, żeby pisać o tym maleńkim paskudztwie, które sparaliżowało  całą Europę... Dlatego zabieram Was dzisiaj w piękne miejsce, mam nadzieję, że pomoże Wam się oderwać od codzienności. ..
Kocham ogrody japońskie. Pokazywałam Wam już ogród japoński w Jarkowie w Kotlinie Kłodzkiej /klik/i dwa ogrody japońskie  w Goczałkowicac/klik/ i   Pisarzowicach /klik/. Oprócz tych dwóch blisko Bielska- Białej jest jeszcze jeden, najbardziej tajemniczy i chyba   najmniej znany... Zdjęcia pochodzą z maja zeszłego roku, kiedy to w poszukiwaniu inspiracji zrobiłam sobie wycieczkę po "trójkącie " japońskich ogrodów.
Mam na myśli ogród japoński założony przez p. Mariusza Foldę- Ibuki w Janowicach. Niczego nie ujmuję poprzednim ogrodom, bo są piękne, każdy w trochę innym klimacie, ale to ten ogród jest najbliższy moim wyobrażeniom.  Dużą jego część zajmuje ogród żwirowy, starannie zaprojektowany i grabiony z wysepkami z kamienia otoczonego mchem. Staw z mostkiem i ogród spacerowy, w którym bogactwo kolorów i form zachwyca. Z każdej strony wygląda inaczej, można go obejść kilka razy i za każdym razem dostrzec inną konfigurację elementów składowych. Można go obejść kilkadziesiąt razy a zachwyt będzie jeszcze większy.
Wiem, że nie wszyscy lubią japońskie ogrody, niektórym przeszkadza pustka, ale tutaj pustki nie ma. Taki pusty ogród z dominacją żwiru to ogród zen, który służy do kontemplacji, nie ma w nim roślinności, aby nie rozpraszała myśli.
Kiedy oglądałam ten ogród w Mai w ogrodzie wydawał się o wiele większy, co prawda  minęło kilka lat od edycji tego programu. Roślinność bardzo się rozrosła i to ona wysunęła się  na pierwszy plan. Miałam wrażenie, że gospodarz trochę stracił kontrolę nad ogrodem, staw zarośnięty rzęsą, trawa nie podcięta, możliwe, że za dużo obowiązków wziął na swoje barki. Ale mimo tych zastrzeżeń ogród bardzo mi się spodobał i nawet taki nieuczesany zrobił na mnie ogromne wrażenie. 
Na pierwszym planie ogród zen, wysypany żwirem, poprzecinany wysepkami z kamieniami. Chronią to miejsce  sosny i wysokie klony palmowe, a zachwycają różnokolorowe różaneczniki. Chodzić można tylko po kamiennych  płytach.  Zwir jest zagrabiony i przypomina fale morskie.


poniedziałek, 21 października 2019

Jesień w Arboretum w Rogowie

O płonącym Rogowie słyszałam ostatnio kilka razy w telewizji, a  na blogu  Zimozielony ogród  Andrzej pokazał niesamowite zdjęcia z tego miejsca. Płonący, bo kolory które pojawiły się na drzewach sprawiają wrażenie pożaru, ogniście czerwone, podkreślone jeszcze przez promienie słoneczne. 
Musiałam w niedzielę zobaczyć ten spektakl, żeby  nasycić się kolorami, odmianami i widokami.
Po raz drugi byłam w  Arboretum SGGW w Rogowie i to co mnie zaskoczyło najbardziej, to dosłownie sznury samochodów i nieprzeliczone tłumy odwiedzających, niektórzy tylko podziwiali, większość uzbrojona w aparaty i telefony uwieczniała ten cud natury. Staram się robić zdjęcia bez ludzi, ale tego dnia musiałam długo czekać na dogodny moment, żeby pstryknąć... W tej powodzi kolorów trudno było się zdecydować czy patrzeć w górę drzew, czy pod nogi, brodzące w różnokolorowych  liściach.
W zachwycające kolorami szaty przystroiły się wszystkie drzewa, i te zielone i te w odcieniach żółci. Ale najpiękniejszymi  kolorami witają jesień klony, moje najukochańsze palmowe i japońskie, od różu poprzez czerwienie do burgundów, tworzą prawdziwy raj dla oczu. 
Moje zdjęcia nie oddają w pełni tej feerii barw, są to raczej impresje, bo tak mi wczoraj impresjonistycznie w duszy grało.

czwartek, 18 lipca 2019

W Goczałkowicach

W ogrodach państwa Kapias byłam w maju. Od pierwszego spojrzenia wiedziałam, że ten ogród mnie zachwyci, już kiedy zobaczyłam staw, wokół którego kwitną bujnie rośliny.  Wszystko co kocham w ogrodach, rośliny, które uwielbiam, kolory purpury i zieleni. Królestwo różnokolorowych klonów, rododendronów, azalii, dereni, kalin, funkii i mnóstwo roślin zimozielonych. Bogactwo barw, form i różnorodność gatunkowa. W dodatku tak posadzone, że ta feeria kolorów nie powoduje dysharmonii, a wręcz przeciwnie, każde spojrzenie to gotowy kadr. Pokazuję  zdjęcia, które mnie szczególnie urzekły.
Mnóstwo pomysłów, dróżki i ścieżki, wykonane z różnych materiałów, górki i wzgórza, porośnięte różnorodnymi roślinami. Większość zaopatrzona w plakietki  z nazwami, gotowe pomysły do realizacji w swoim ogrodzie. W zależności od tego, co lubimy znajdziemy dla siebie mnóstwo inspiracji.
Pięknie i bardzo dokładnie oprowadza  po ogrodach państwa Kapias Łucja na blogu Szkiełkiem,okiem i sercem

wtorek, 28 maja 2019

W ogrodzie japońskim w Pisarzowicach

Kochani!
Od kilku lat obiecywałam sobie, że w końcu wyruszę na południe, żeby nasycić oczy widokiem  pięknych ogrodów.  Bardzo istotną rolę w zachęceniu mnie do wycieczki do Pisarzowic odegrały piękne posty  Łucji-Marii. Bardzo Ci dziękuję, Łucjo!  Dla takiego wielbiciela ogrodów japońskich jak ja taki ogród to po prostu balsam dla serca i ukojenie dla duszy.
Nie zawiodłam się, mogłabym spacerować po tym ogrodzie bez końca, a najlepiej w nim zamieszkać. Zwłaszcza wiosną, kiedy wszystko kwitnie. Wszystko dopieszczone, zadbane, widać bardzo przemyślaną koncepcję.  Rośliny to przede wszystkim klony palmowe, azalie w różnych kolorach, strzyżone w charakterystyczne pagórki tzw. karikomi, drzewa iglaste również strzyżone, paprocie i wiele innych.
Czerwony mostek przewieszony nad stawem to chyba symbol ogrodu w Pisarzowicach, jest też radosny Budda, który skłania do uśmiechu, piękne kamienne latarnie, pawilon herbaciany i cudne potężne  kamienie. Ten ogród jest bardzo elegancki, czysty, przejrzysty. Co tu będę dużo pisać.  Po prostu raj dla oczu.













Mam nadzieję, że ten przepiękny ogród nastroił Was pozytywnie.
Kochani, dziękuję za odwiedziny i komentarze, pozdrawiam Was bardzo wiosennie.:))

sobota, 17 listopada 2018

Zima? Czas na bombki.


Każdego roku staram się zrobić nowe dekoracje na choinkę, tym bardziej, że  w nowym domku przybyło  miejsc do ozdabiania. Eksperymentuję więc i tak powstały bombki akrylowe ozdobione koronką i  kilka  dzwonków dekupażowych
 



Trochę trwało, zanim wreszcie odnalazłam pudełko z obrączkami do serwetek, które już dawno kupiłam i dawno też ozdobiłam.  Obrączki pomalowałam na biało, nakleiłam gipiurę, pomalowałam, teraz je  lekko pozłociłam.



Jeszcze kilka dni temu była jesień, a dzisiaj od rana towarzyszą nam prawie zimowe widoki. Nie sądzę, żeby taka pogoda się utrzymała dłużej, ale z niepokojem patrzę na moje młodziutkie roślinki, czy wytrzymają ten spadek temperatury. Do ostatnich dni kwitły niestrudzenie liliowce i floks szydlasty. Najbardziej zachwyca mnie krzewuszka, która kwitnie od wiosny. Sarenka też mnie zachwyca:))
 
 



Kochani, wszystkiego dobrego Wam życzę na nadchodzące dni. :))

poniedziałek, 5 listopada 2018

Z dżinsu.

Pogoda nie pozwala już pracować w ogródku, więc  siadłam do maszyny i uszyłam 4 poszewki. Po takim długim okresie nicnierobienia zawsze mam obawy, czy jeszcze pamiętam, jak się szyje, ale to jak jazda na rowerze, raz wyuczona umiejętność pozostaje w nas na długie lata. Kiedy zaczyna się jesienny sezon robótkowy muszę zrobić przegląd szaf i komód. Odnajduję sporo przedmiotów i materiałów zbędnych, zachowanych z myślą "przyda się kiedyś," a skoro już leżą jakiś czas, to wiadomo, że albo muszę znaleźć im zastosowanie, albo wyrzucić.  Tym razem w ręce mi wpadły dżinsowe spodnie, tudzież inne kawałki dżinsu i zrobiłam z nimi porządek. Przez moment przemknęło mi po głowie, że kieszonki może by  odpruć i je "jakoś " wykorzystać. Na szczęście w porę sobie uświadomiłam, że  pewne słowa typu "jakoś " "później" i "kiedyś" staram się wyekspediować z myśli całkowicie, błąkają się potem po mózgu przyczepione do końcówek  synapsów i od czasu do czasu się przypominają, ale staram się je zwalczyć. Nie wiem, może też macie takie słówka, które Was denerwują, bo kojarzą się negatywnie.
Do rzeczy.
Może nie za dużo tego dżinsu, bo samodzielnie wydawał się smutny, podobnie jak tkanina toile de jouy. którą tapicerowałam krzesło. Musiałam, no musiałam dodać jakieś wstawki, hafy i koronki, od razu zrobiło się lżej. Nie miałam zamków do wszycia, więc zrobiłam zamknięcia na zakładkę.




Na koniec kilka zdjęć, które powinny były się znaleźć w poprzednim poście.  Pięknie przebarwiony klon palmowy Dream orange, który jesienią  zachwycił mnie bardziej niż odmiany purpurowe klonów palmowych.



Takie widoki mam w kuchni. Ciągle  się zachwycam...
Pozdrawiam Was cieplutko i dziękuję, że do mnie zaglądacie. :))

niedziela, 1 lipca 2018

Wiele róż i już...

Kochani, cieszę się, że zaglądacie do mnie, w podziękowaniu  podaruję Wam kilka pięknych różanych bukietów i rozwiązanie zagadki, do kogo należał dom,  po którym Was oprowadziłam w ostatnim poście.
 Bardzo dziękuję za każdy komentarz.:))
Rozpoczynam od gratulacji dla Łucji- Marii, tak podejrzewałam, że jako pierwsza udzieli poprawnej odpowiedzi.  W wielu dziedzinach  począwszy od historii sztuki poprzez geografię posiadła  ogromną wiedzę.  Do tego prowadzi przepiękny blog o podróżach   Szkiełkiem, okiem i sercem     i odkrywa przed nami zachwycające  zakątki świata.
Odwiedziłam  Dom- muzeum Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów, zwany przez nich Stawiskiem. Dom to ogromny dwór  z kilkuhektarową działką. Cieszę się, że Wam się podobał, chociaż ja  miałam wrażenie, że ten dom należał do bogatego fabrykanta, a nie pisarza -ikony XX w. Tajemnicę takiego wystroju wyjaśnia fakt, że ten dom  podarował małżonkom teść  Jarosława Iwaszkiewicza, czyli  Stanisław Wilhelm Lilpop, postać bardzo interesująca, a przede wszystkim z ogromnym majątkiem.   Stąd tyle  w tym dworze  ciężkich bogatych mebli i trofeów myśliwskich. 
 Czas wrócić do róż. 
 Przyznam się Wam, że oglądać róże lubię, ale mam lekki syndrom Małego Księcia. W poprzednim ogrodzie miałam jeden krzaczek i im mniej o tę różę dbałam, tym piękniej mnie zaskakiwała swoim pojawieniem się i pięknem.  Kiedy widzę takie ilości Królowych, trudno się zdecydować, która jest najpiękniejsza.
Różane kompozycje  obejrzałam  w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego.   Festiwal róż to coroczna impreza, która gromadzi miłośników tych królewskich kwiatów. Podziwiałam bogate klasyczne kompozycje róż połączonych z ostem, kwiatami  funkii, wrotyczem itp. Wszystkie piękne, mimo różnorodności użytych dodatków  róże stanowiły najmocniejszy element i zdecydowanie nie dały się zdominować.
 








Szczególnie zainteresowani różami uczestniczyli w wycieczce po rabatach z oszałamiającymi kwiatami różnorodne, wielobarwne, można dostać zawrotu głowy. Mnie podbiły łososiowo-różowe, a jednak...
 Navoyka
 Peace



Konkurs na najpiękniejszy bukiet Szkoły Florystycznej  p.. Marioli Miklaszewskiej. Nie wiem, kto zwyciężył, ale prace były bardzo ciekawe, zastosowane materiały jak  pędy winobluszczu, tekturowe kubeczki mogły budzić zdziwienie, ale dodały pikanterii i lekkości bukietom.
Chyba wolę takie wariacje z różami.
Kochani, Wszystkiego dobrego Wam życzę i uważajcie na siebie.:))




//Pinterest widget