Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje bożonarodzeniowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje bożonarodzeniowe. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 grudnia 2021

Gwiazdy i gwiazdki - diy


Dzisiaj post roboczy. Przychodzę do Was z kolejnymi dekoracjami poczynionymi ze starego kalendarza. Pomysł na gwiazdy podejrzałam w internecie, a ponieważ jest w miarę prosty pozwoliłam sobie na ich zrobienie.  Jeśli pamiętacie jak się robiło wachlarz z papieru, to żadna trudność, wystarczy złożyć go na pół i skleić jego  końce. Otworków można nie robić, oszczędzając sobie pracy i nerwów.

Potrzebujemy:  kartkę z kalendarza, linijkę, którą odmierzymy odległości, ołówek do zaznaczenia linii na kartce, nici do przewiązania wachlarza w połowie, nożyce do wycięcia ozdobnych końców oraz... bardzo silnych dłoni do wycinania ozdobnych  otworów, nie posiadam specjalistycznego nożyka, a złożona  kartka jest jest bardzo gruba. Na początek można wypróbować  papier do drukarki, bo jest po prostu miękki,  żałuję, że nie zaczęłam od niego. Widzę niedoskonałości, ale nie zawracam sobie nimi głowy, bo dzięki recyklingowi mam własne  gwiazdki za darmo.

niedziela, 12 grudnia 2021

Choinki shabby

 

Mini choinki bardzo lubię robić, a gdy mnie najdzie ochota, to z rozpędu nie poprzestaję na jednej, tylko pracuję dopóki mam siłę, pomysły i materiały z recyklingu.  Jeśli znacie mnie dłużej to wiecie, że sporo już tych ozdób zrobiłam: wianki, bombki, choinki, malutkie ozdoby z muszli ... Dzisiaj też mogę śmiało napisać, że choinki  powstały z tego, co mam pod ręką. Przez lata zgromadziłam sporo zapasów koronek, gipiur, serwetek, przypinki,  a teraz czas to wykorzystać. Wiecie co jeszcze mnie cieszy podczas pracy nad takimi samodzielnie robionymi ozdobami? Mam gwarancję, że są niepowtarzalne, nikt inny takiej ozdoby nie ma, to wartość dodana  każdego rękodzieła. 

niedziela, 5 grudnia 2021

Z tego, co pod ręką.

 

To już drugie święta Bożego Narodzenia z nieproszonym gościem- pandemią. Powoli do większości z nas dociera, że będziemy się z nią zmagać jeszcze przez jakiś czas, więc uzbrajam się w cierpliwość i nie tracę nadziei, że będzie lepiej. Ze swojej strony robię wszystko, co trzeba,  zaszczepiłam się po raz trzeci, staram się  unikać zatłoczonych miejsc  i zabieram się do przedświątecznych  przygotowań. To już kolejny rok, gdy ograniczyłam zakupy, tak naprawdę to niczego nowego z ozdób nie kupuję i bardzo świadomie pewnych sklepów unikam. Również dlatego, że  denerwuje mnie świąteczna muzyczka, która rozbrzmiewa w galeriach już od połowy listopada, napędzając konsumpcjonizm i rozbudzając nasz apetyt na zakupy.   

niedziela, 17 stycznia 2021

Ogrzać się...

 

Cześć, kochani.

Tak bardzo marzyliśmy o śniegu po kilku latach jego niedosytu i nareszcie jest. Nagle towar deficytowy spłynął na nas z nieba w nadmiarze, a my uwięzieni w domach nie za bardzo wiemy, jak się z niego cieszyć. Spacer do puszczy pozwolił nam przypomnieć jak to kiedyś bywało, gdy zjeżdżaliśmy  na tekturowych tornistrach z górki, robiliśmy orły w śniegu, albo wyczarowywaliśmy przemoczonymi bucikami  ślady opon od traktora.  Śnieg wieczorem błyszczał jak najpiękniejsza tkanina posypana brokatem. W poszukiwaniu tych uroków ruszyliśmy na spacer. To widoki w drodze do puszczy, słońca brak i to nie pozwala mi się cieszyć zimą tak jak bym chciała.

środa, 30 grudnia 2015

Poświątecznie ...

Kochani, dziękuję za komentarze i wszystkie życzenia. Czasu na przygotowania do Świat  nie miałam za dużo, nie zdążyłam Wam złożyć życzeń i  nie zdążyłam zrobić nowych dekoracji, ale  stopniowo będę Was odwiedzać, bo bardzo mnie ciekawi, co u Was słychać. Najważniejsze, że po wielu  perturbacjach do Wigilii zasiedliśmy w pełnym siedmioosobowym składzie, niczego na stole nie zabrakło i codziennie  mieliśmy  gości. W drugi dzień Świąt przy naszym stole pomieściło się 17 osób, było wesoło i rodzinnie.
Nowością  w tym roku są  bombki w ciekawym kolorze, do których dodałam  wisiory dokładnie w tym samym odcieniu. Wszystko kupiłam, a raczej wyszukałam  jeszcze latem na naszym bazarku.
 
Śnieżynki zawisły na innym żyrandolu, przypominając chłodne zimy
 



 Do jednego ze stroików dodałam Mikołajkowe pieski.


Żeby było weselej zorganizowałam małe grudniowe grzybobranie, prawda, że od razu cieplej się robi?


 

Niewiele zdjęć mam z poprzednich  Świąt Bożego Narodzenia, w zeszłym roku nie zdążyłam ich pokazać, a skoro  dzisiaj  nie mam za dużo do pokazania, to pora na poprzednie lata.
Święta Bożego Narodzenia w 2005 roku w tonacji srebrno-złotej z zielonymi dodatkami. Wyjątkowa Wigilia przy ławie.



Rok 2006. Kosz każdego roku wypełniało coraz więcej prezentów

W 2008 roku mieliśmy na choince prawdziwą feerię barw


Zdarzały się nam też wyjazdowe Święta, pod choinką czekały czasami  takie niespodzianki


W tym roku prezentów było całe  mnóstwo, za to choinka niewielka, ale prawdziwa
 

I to nie choinka była królową, tylko nasza wnusia, która w Wigilię skończyła roczek.



Kochani, życzę Wam wszystkiego najlepszego, zdrowia, radości i dużo miłości na następny rok. 


niedziela, 20 grudnia 2015

Prezenty... i lodowisko?


Kochani.
Dziękuję Wam za to, że  do mnie zaglądacie, jestem Wam wdzięczna za każde słowo wsparcia i każde odwiedziny.  W podziękowaniu  kwiatek dla Was.
 

Z pewnym opóźnieniem, ale staram się nadrobić wszystkie zaległości. Jakiś czas temu zakończyła się Mikołajkowa akcja zorganizowana przez Holly. Moją parą została Agnieszka  z Różanej ławeczki , dostałam od niej piękne rzeczy, serducho, anioła, śliczną kartkę z życzeniami i słodkości. Agnieszko, Bardzo Ci dziękuję i jestem dumna, że Twoje prace są w moim posiadaniu.

 

Z mojej strony dotarły do Agnieszki poszewka na jaśka i serwetka, oczywiście pikowane, bo "trochę" się zafiksowałam na takie prace.

Skoro już wskoczyłam w pikowanie, to taki worek powstał już wcześniej dla wnusi, która szykuje się do żłobka, przyznam Wam się, że już  o nią drżymy, ale rezolutne, a przy tym tak miłe  dziecko powinno sobie dać radę, ciekawe, czy dadzą sobie radę z nią?


Jesienna pogoda  nie tworzy klimatu sprzyjającego atmosferze Świąt, ale gdzieś daleko stąd są takie miejsca, gdzie lód i chłód są na porządku dziennym...
Zapraszam Was zatem do zimnego kraju, w którym rosną ośnieżone drzewka, pingwinki wyglądają  jak bałwanki, a może to bałwanki przypominają pingwinki?. Hasają po lodzie, nie przejmują się niczym, ani mrozem, ani zapadającym zmrokiem, kiedy noc zastanie je na lodowisku, one są tak zmęczone, że nie chcą iść do domów,  bawią  się do upadłego, bo cóż to dla nich taki chłód? Sama przyjemność.


Nie było nas  trochę w domku, a przy takiej zabawie  naprawdę odpoczęłam. Wydarzenie zdrowotne, o którym pisałam ostatnio już za nami, ale zmusiło nas ono do spowolnienia tempa życia i przewartościowania wielu spraw.
Serdecznie Was pozdrawiam, jeśli chcecie zobaczyć zeszłoroczne Święta zapraszam tutaj,tutaj, tutaj i tutaj.  Po kliknięciu zobaczycie wianki i ozdoby.
Zdrowia życzę! I do następnego razu.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wieniec adwentowy X 4

Serdeczne dzień  dobry i podziękowania do Was kieruję za liczne odwiedziny i komentarze, jest mi bardzo miło, że ostatni kulinarny post spotkał się z taką aprobatą.
Poniższy post miałam opublikować w sobotę, ale w wyniku zawirowań zdrowotnych w rodzinie robię to teraz. Kolejny raz życie udowodniło, że niekoniecznie nasze plany muszą być zrealizowane,  w naszym mniemaniu sprawy priorytetowe mogą spaść na  plan dalszy, a  zdrowie jest najważniejsze.
Co prawda Adwent już się zaczął, więc moje pomysły są trochę spóźnione, tym niemniej ośmielam się zapodać kilka propozycji na wieńce, a wszystko dlatego, że dzisiejszy dzień był słoneczny i przy odrobinie wolnego czasu mogłam trochę popstrykać. Mam dużo, naprawdę dużo świeczników, ale tylko te, które mają cztery miejsca na świeczki. nadają się do przyozdobienia.  Może kogoś zachęcę?

1.Wieniec vintage
Wykorzystałam wianek z drewienek, na świeczkach zamocowałam  przy pomocy grubego sznurka wydrukowane na papierze nutowym korony




czwartek, 1 stycznia 2015

Noworoczny miszmasz

Kochani moi, witam Was serdecznie już w nowym roku, dziękuję Wam za wszystkie miłe życzenia i komentarze oraz za każdą chwilę, którą mi poświęciliście.


Niech młody roczek  obdaruje Was
 mnóstwem radosnych dni,
 pomyślnością we wszystkich działaniach,  wytrwałością w spełnianiu zamierzeń i siłą w codziennym życiu.


Od pewnego czasu Sylwester jest dla mnie znakiem przemijania, nie cieszy już tak bardzo, jak kiedyś. Nowe odliczanie, nowe zamiary, wszystko nowe, jakbym przekraczała jakieś granice bez powrotu, a przecież każdy następny rok to ciąg dalszy  mojego życia, niczego nie zamykam, niczego nie muszę  podsumowywać, rok to tylko symboliczna miara upływu czasu. Niestety nieodwracalnie się starzejemy i z czego tu się cieszyć?...
Nie, nie,  na szczęście to tylko chwilowy stan umysłu, tak naprawdę cieszę się bardzo, że dnia od dzisiaj przybywa, że jestem gotowa na podejmowanie nowych wyzwań i zadań, że nie boję się nowości,  że ciągle jestem ciekawa, co dalej,  że jeszcze bardzo  i ciągle mi się chce!!!


Miałam podobny pomysł, jak Paulina z Zieleni na zrobienie fotek świątecznej Warszawie, ponieważ warszawskie iluminacje z każdym rokiem pięknieją i zaskakują pomysłami. Nie zdążyłam zrobić wszystkich zdjęć, bo wszystko w te święta działo się w biegu, ale przepiękne fontanny, albo daniele z karocą na Placu na Rozdrożu to  bajka  bez słów. Myślę, że  przy następnych odwiedzinach to nadrobię.
Tymczasem iluminacje na Krakowskim  Przedmieściu.

Przesłodka kompozycja dla dzieci na rynku Nowego  Miasta, mimo późnej pory dzieciaczki stały z otwartymi buźkami słuchając opowieści o misiu. Już sobie wyobrażam nasze spacery z wnusią...

Chyba jeszcze o tym nie pisałam, ale ilekroć jesteśmy w Warszawie staramy się pójść do teatru.  Tym razem trafiliśmy do Teatru Współczesnego na "Taniec albatrosa" Géralda Sibleyrasa. Niby prosta komedyjka  o jednym  weekendzie pięćdziesięciolatków, podczas którego poznajemy ich problemy, a raczej  perypetie, w które są uwikłani. Śmiech na widowni wybucha co i rusz, a oglądaniu towarzyszy  zachwyt nad Andrzejem Zielińskim, który gra zoologa śledzącego zagrożone wymarciem gatunki i w cudowny sposób wykonuje tytułowy taniec. Towarzyszą mu świetna Agnieszka Pilaszewska jako siostra i Leon Charewicz -przyjaciel. Żeby skomplikować akcję pojawia się też młodziutka narzeczona... Artyści teatru tworzą świetną ekipę, widać to zwłaszcza przy ukłonach, gdzie nie ma ról pierwszoplanowych, nikogo się nie wyróżnia,  wszyscy kłaniają się razem. Widzieliśmy to już  poprzednio na sztuce "Napis" również Geralda Sibleyrasa.

Przyznam się Wam do tego, że zatęskniłam do zwykłych dni, kiedy zajmę się swoimi ulubionymi zajęciami.

niedziela, 28 grudnia 2014

Wianki w czerwieniach

Witajcie w ten poświąteczny czas, gdy korzystamy z chwili wyciszenia i oddechu przed kolejnymi przygotowaniami , tym razem do Sylwestra.
Jeszcze raz dziękuję bardzo za wszystkie życzenia świąteczne i gratulacje, było  i jest mi naprawdę bardzo miło. Nie zdążyłam zrobić zdjęć wystroju domu przed wyjazdem więc kompiluję to, co mam, czyli  świąteczne dekoracje w kolorze czerwono-zielonym. Ta kolorystyka najbardziej kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia.  Możliwe, że większość z Was te kolory uważa za przestarzałe, czy wręcz anachroniczne, ale nie zawsze musimy podążać za modą. Bardzo lubię zapach świerku, ale z dodaniem go do stroików czekałam do ostatniej chwili, żeby jak najdłużej igiełki pozostały na swoim miejscu, a w końcu nie miałam do tego głowy.

 Duży wianek na drzwi w czerwonej tonacji. 


Rok temu poczyniłam taki zwariowany, kolorowy do bólu  wianek ze starych lampek i równie starych bombek, jak widać wianki można zrobić ze wszystkiego, to jest właśnie mój ulubiony upcycling. Wykorzystać można do powieszenia, ale równie dobrze sprawdzi się jako ozdoba świecy na stole.


Kolejny wianuszek ze starych bombek, trochę symetryczny


Na koniec jeszcze jeden  mały stroik. Kochani moi goście, dziękuję  Wam za każde odwiedziny i każdy komentarz, a także gorąco witam nowych gości.  Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.



środa, 24 grudnia 2014

Najpiękniejszy prezent. Zostałam babcią...

Kochani moi goście.
 Życzę Wam pięknych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia, wielu wzruszających  chwil wśród najbliższych i wielu chwil wytchnienia od codziennych trosk i zabiegania oraz spełnienia marzeń. Jedno z moich dzisiaj się spełniło. Ostatniej nocy 24 grudnia zostałam po raz pierwszy babcią ślicznej istotki. Co prawda zobaczę ją dopiero za kilka dni, ale już  ta kruszynka zajęła szczególne miejsce  w moim sercu. 
Wybaczcie, że nie odwiedziłam Was jeszcze z życzeniami, ale miałam tyle emocji, że nie miałam głowy do czegokolwiek. Wkrótce się pozbieram i nadrobię zaległości.




 Dużo wcześniej przygotowałam taki  rożek dla mojej wnusi.
.
//Pinterest widget