Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczniki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świeczniki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 grudnia 2022

Ogień i śnieg, czyli ciepło-zimno...


Zwracam się z prośbą do Was o niewyrzucanie ogarków od świec, które przydadzą się ukraińskim żołnierzom, podaję link  akcja-swieczka-dla-zonierza.html Proszę, zajrzyjcie... Pisząc ten tekst nie wiedziałam o akcji na rzecz ukraińskich żołnierzy.

Ogień od zawsze fascynował ludzi, a jego ujarzmienie było przełomowym osiągnięciem w historii  człowieka. Dzięki opanowaniu tego żywiołu staliśmy się dominującą istotą na ziemi. Ogień to światło, a fizyk podkreśliłby, że to przede wszystkim  wydzielanie ciepła. Zwłaszcza  zimą doceniamy ten  walor ognia, bo służy nam  do ogrzania i gotowania. O tej porze roku ogień towarzyszy nam częściej i zawsze  jest wdzięcznym obiektem do podziwiania. Miewa różne kolory, tworzy urokliwe efekty i teraz zimą lubimy patrzeć na te pełgające światełka w świecach. Niestety, bywa też bardzo zdradliwy i niebezpieczny, dlatego powinien być  prawidłowo używany.  
Na pewno już kiedyś robiliście własne świece, wczoraj zrobiłam i ja własne światełka po raz pierwszy. Jeśli macie dużo resztek po świecach różnorakich, to wystarczy je zebrać, włożyć do garnuszka i roztopić. Żeby ułatwić sobie pracę  wyjęłam knoty i ponownie ich użyłam do samodzielnie zrobionych  lampionów.  Wykorzystałam różne naczynia, a efekt bardzo mi się spodobał. Warto do przelewania wosku użyć sitka i koniecznie lejka, żeby się nie rozlewał po zewnętrznej stronie. 

poniedziałek, 16 grudnia 2019

Przygotowania ...

Kochani.
Czy Wam też brakuje śniegu? Nigdy za nim nie przepadałam, bo pamiętam tak ciężkie zimy, że nos odmarzał i kostniały od mrozu  palce  w rękawiczkach zrobionych przez Mamę lub  Babcię. Po latach stwierdzam, że miały  te zimy trochę uroku, przecież trzeba było od czasu do czasu użyć śnieżnego puchu jako broni, czasami się w tym śniegu wytarzać rzeźbiąc ramionami anioły, zrobić pługiem nożnym ślady traktora, zjechać na tekturowym tornistrze z   górki... Jak pokazać moim wnukom takie cudne zabawy, gdy mamy ocieplenie klimatu i takich wysoko postawionych, którzy mieli dbać o nasze dobro, a tymczasem fundują nam,  naszym dzieciom i wnukom wdychanie zanieczyszczonego powietrza przez nie kilka, ale kilkadziesiąt lat?
W ten trudny  czas lubię  zapalać świece, więc  wianków ze świecami nie może zabraknąć w pokoju, w którym akurat przebywam. Tylko ja, bo mam w domu przeciwnika płonących świec. Teraz przynajmniej wiadomo, gdzie jestem, bo jestem tam, gdzie palą się świece. Mam nadzieję, że przez spalenie kilku świec  nie przyczyniam się do ocieplenia, to dopiero  byłaby hipokryzja...
Najróżniejszych świeczników mam bardzo dużo, więc problemów z pomysłem na kolejny wianek  adwentowy nie miałam.  Czasami najprostsze rozwiązania są najlepsze, a w tym roku mam tak proste i szybkie do zrobienia, że aż żenujące.  Podstawkę z gwiazdkami, której jeszcze nie pokazywałam, a od kilku lat jej używam, otoczyłam girlandą z Ikei  i już. Stoi w pracowni.

 

wtorek, 1 października 2019

Dyniowe kompozycje

Patrzę przez okno i widzę, jak szybko zadomowiła się jesień w lesie i w ogrodzie, a w domu też lubię stworzyć trochę jesiennego klimatu. Myślę tu o złotej pięknej jesieni, która rozkwita kolorami i którą większość z nas lubi. Niezastąpione w jesiennych dekoracjach są dynie, a ponieważ nie zdążyłam wyhodować  prawdziwych dyń, więc wykorzystałam dynie dawno zrobione. Przez cały rok siedzą sobie zamknięte w pudełku i czekają na jesień, gdy mogą  pokazać się w nowych aranżacjach. Zawsze znajduję im inny kąt i inny pomysł, tym razem w mojej pracowni.
Jak wykonać dynie pokazałam w tym poście /kliknij/ 
Wszystko zależy od naszej pomysłowości, u mnie dyńki mają przeróżne kolory i zrobione są z różnych materiałów, nawet ogonki są z różnych materiałów, wykorzystałam laski cynamonu, białe szpulki po niciach, albo druciki  owinięte sznurkiem. Pełna dowolność, a radości przy ich robieniu mnóstwo.


czwartek, 28 lutego 2019

Shabby, shabby...

Cześć, kochani.
Kiedy oglądam magazyny wnętrzarskie i widzę piękne mieszkania, zastanawiam się, w  jakiej części są one odzwierciedleniem gustów architekta wnętrz, a w jakiej właścicieli? Zachwycam się pracą dekoratorów,  ale sama nie chciałabym, żeby ktoś urządzał moje miejsce na ziemi.
To już  druga zima w nowym miejscu, oswajamy nasze cztery kąty, przystosowujemy siebie i nasze stare meble do nowego domu i ciągle trwają przetasowania  przedmiotów. Dla każdej rzeczy szukam odpowiedniego miejsca, żeby żyło nam się wygodniej. Czasami decyzja jest szybka, a czasami muszę dorosnąć do zmian, czas leci, a ja się zastanawiam... W związku z tym ciągle brakuje wykończenia o jakie mi chodzi i mogę pokazać tylko fragmenty domku. Nareszcie mam pracownię z prawdziwego zdarzenia, dwie komody, wielki stół, szafa, wszystko co sama przerobiłam, bądź tylko pomalowałam, ale wszystko bliskie mojemu sercu. Stara półka z Ikei, która po przemalowaniu do tej pory służyła w wiatrołapie do wieszania okryć, awansowała o jedno piętro i trafiła do mojej pracowni. Znalazły na niej miejsce łapacze snów, serduszka i inne bibeloty, które poprzednio wisiały na innej półce. Tym samym osiągnęły docelowe miejsce, pewnie nie na długo, bo lubię zmiany. Na razie dobrze się tu czują, a ja z nimi też.


piątek, 16 marca 2018

Wielkanoc 2018.

Może pamiętacie moje poprzednie dekoracje bardzo rozbuchane, kipiące kolorami i  fakturami. W tym roku postawiłam na naturalność i spokój, myślę, że to  wpływ miejsca, w którym mieszkamy. Wykorzystałam też dekoracje z poprzednich lat, w niektórych coś dodałam, z niektórych coś usunęłam. Główną rolę gra mech, którego mam pod dostatkiem koło domu.  Wszystko jest zrobione na chwilę, nie przyklejałam klejem, bo na pewno jeszcze będę coś zmieniać.


czwartek, 22 grudnia 2016

Zielone Święta Bozego Narodzenia ...

Kochani.
Śniegu nie będzie, będzie  smutno i chmurno, więc postanowiłam, że zieleń będzie  dominującym kolorem podczas tegorocznych  Świąt  Zanim Wam złożę życzenia kilka migawek z domu.
Piękny pęk jemioły, rzucony na sekreterę  tworzy uroczą dekorację, a do tego dorobiłam kilka aniołków, wykorzystując gotowe piękności  z  Werandy Country.  Dodałam im spódniczki z białych filtrów do kawy i gipiury oraz  oczywiście z muszelki.  Podświetlona jemioła tworzy piękny świąteczny  nastrój, z choinką muszę jeszcze poczekać.


 
 

Zrobiłam  dwa stroiki na bazie zieleni i z bardzo naturalnych materiałów. Poniżej prezentuję jeszcze dwie najprostsze  choineczki, stożki owinięte kolorowymi sznurkami, podobnie robiłam jajka wielkanocne
Na koniec jeszcze  moja wersja broszek, pingwinek i choineczka, prawda, że słodkie?

 

Myślałam, że nigdy nie poruszę tematów politycznych, bo uważałam, że blogi nie służą do tego, ale chcę wyrazić mój smutek,  że tak szybko można zmarnotrawić wszystko, co budowaliśmy przez tyle lat. Jeden rok wystarczył, by nadać zupełnie inne znaczenie    wszystkim demokratycznym zdobyczom.  Mam wrażenie, że wszystko to już przeżywałam,  że to jakieś szalone deja vu. Tym bardziej 

 Życzę  Wam, moi kochani goście 
spokoju podczas tych pięknych Świąt,
 wyciszenia sporów,
 radości z każdej chwili spędzonej z najbliższymi
 i dużo miłości.
Pozdrawiam .:)

środa, 12 października 2016

Dynie trochę inaczej

Kochane dziewczyny, dziękuję Wam  za liczne i piękne komentarze na temat krzeseł, same wiecie, że to właśnie komentarze najbardziej motywują i mobilizują do wymyślania czegoś nowego. Z czasów, kiedy tylko  podglądałam ukochane  blogi, pamiętam, że wiele razy chciałam wyrazić zachwyt z nowych dokonań, ale nie miałam pojęcia, jak dodać komentarz i  wszystko wydawało się  takie skomplikowane.Na szczęście to już przeszłość.
Tymczasem między szyciem i malowaniem powstają drobne prace ozdobne, znowu dynie, ale dzisiaj pokażę Wam  dwie podpowiedzi, dzięki którym dynie mogą  wyglądać bardziej prawdopodobnie.
Dynie można zrobić z każdego materiału, tym razem  użyłam  moich  starych sukienek, takie  tkaniny dość łatwo się układają, a niektóre ogonki powstały z pociętego topinambura. Wykorzystałam też owinięte sznurkiem druciki, z których uformowałam  również  końcówki, zakręcając je na grubym pisaku.

 

wtorek, 26 lipca 2016

Szyciowo i klejowo.

Dzisiaj robię przerywnik od wycieczek, ale odsyłam Was do Niecodziennego zakątka,  w którym znajdziecie trochę inne, ciekawe  spojrzenie na Kotlinę Kłodzką.
Witam też nową obserwatorkę i zapraszam.
Zapewne znacie  uczucie, gdy pomysł goni pomysł i tak się tęskni do robótek, jakby nagle ręce dostały  ADHD. U mnie tak właśnie było w lipcu, musiałam wykorzystać brak pogody, a najlepiej czas w domu spędzam przy maszynie, albo z pistoletem, oczywiście z klejem. Pomysłów na ozdobienie świeczek miałam już kilka, ale  muszelki są tak wdzięcznym materiałem, że muszę je wykorzystać  każdego roku. Opłaca mi się, bo i miejsca w szufladach zawsze  trochę zyskuję, a i oko mam na czym zawiesić, tym bardziej, że świeczek i świeczników u mnie pod dostatkiem. Patrząc na muszelki, moje myśli natychmiast wędrują nad morze, słyszę szum fal, a na policzkach czuję morską bryzę. Przyznam Wam się, że bardzo do takich prawdziwych odczuć  tęsknię, morza mi trzeba i już.
Pomysły na wykorzystanie muszli i muszelek pokazałam też tutaj. 
Skoro już chwyciłam za pistolet, to pozbyłam się też kilku bukietów zasuszonych róż, dosłownie pozbyłam, bo spora część różyczek rozsypała mi się w rękach, niestety. Stożek jak zwykle zrobiłam z twardej kartki od starego kalendarza, a kwiatki przyklejałam  klejem z pistoletu.
Nie wszystkie prace  pokazuję dzisiaj, ale czasami łatwiej jest je  wykonać, niż pokazać  na blogu, bo po prostu wymaga to trochę czasu i pracy innego rodzaju, a jestem lekko zagoniona.
 
Żeby nie wyjść z wprawy musiałam poćwiczyć szycie i dość leniwe pikowanie na podkładkach, które można wykorzystywać po obu stronach. Wszystko zależy od naszej fantazji, czyli co i w czym podajemy na stół.
Trochę wcześniejsza praca. Co prawda, podobne podkładki już pokazywałam /klik/, ale w ramach ćwiczeń  w pikowaniu powstały kolejne.

Kochani, dziękuję za Wasze odwiedziny, za komentarze i życzę Wam cudownie spędzonego czasu.:))

poniedziałek, 9 maja 2016

Malowanie farbami kredowymi.

Cześć wszystkim, majowo witam też nową obserwatorkę. Dziękuję za wszystkie komentarze, zwłaszcza dotyczące zdjęć z mgłą. Nie mogłam Wam odpowiedzieć, ponieważ  cudowny maj pozwala na wyjście z domu, więc w  przerwach prac ogrodniczych namiętnie przemalowuję.
Kilka metamorfoz wykonanych  farbami akrylowymi już pokazywałam, komodę, szafę  i nadstawkę od kredensu. Do tej pory farby kredowe AS  wykorzystywałam do malowania drobiazgów, tym razem wykorzystałam  2  farby innych producentów i nie tylko  kolor  biały. Na ten moment nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że któryś rodzaj przewyższa pozostałe, ceny też są zbliżone. Wszystkimi maluje się bardzo podobnie, na ogół dwie warstwy wystarczają, jeśli farby wydają się zbyt gęste, rozcieńczam je kilkoma kroplami wody. Zdecydowanie najlepiej maluje mi się okrągłym pędzlem. Do nakładania wosku używam łagodnych gąbek kuchennych, na koniec przecieram gąbką z twardą fakturą, która działa prawie jak papier ścierny. Jeszcze pucuję miękkim materiałem. Powstała powierzchnia w dotyku   jest bardzo przyjemna i gładka. Bardzo lubię efekt  postarzonych   mebelków  w stylu shabby.
Sami zobaczcie: szafka, w której farby kredowe podkreślają zdobienia i na końcu zegar przerobiony na szafeczkę.



niedziela, 3 stycznia 2016

Nadstawka od kredensu

Kochani, dziękuję Wam za odwiedziny,  życzenia świąteczne i noworoczne, mam nadzieję, że dotarłam do wszystkich z moimi.  Witam też nową obserwatorkę.
Nowy rok rozpoczynam   przedstawieniem  pracy, która długo czekała na swoją kolej, naprawdę kilka miesięcy, bo ciągle nie miałam czasu, albo nie było dobrego światła. Idealnie mieści się w niej trochę   moich tworów, nareszcie znalazłam dla nich miejsce. Ogromna nadstawka od kredensu, co prawda trafiła mi się tylko góra, ale ze względu na pięknie zaokrąglone szybki musiałam się nią zaopiekować. Witryna była na  wysoki połysk, ale jej nie skrobałam, użyłam podkładu  i farby akrylowej. Ze względu na sposób malowania  powinna zawisnąć na ścianie przy szafie z lustrem, ale kiedy to nastąpi, nie wiem. Na razie stoi na ogromnej komodzie, którą też wkrótce pokażę.


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Wspomnienie

Kochani moi, witam Was gorąco, bo tylko takie powitanie pasuje do tego gorącego tygodnia.
W tym roku nie byłam jeszcze nad morzem, ale  lubię mieć pamiątki, które mi je przypominają. W zeszłym roku pisałam już podobny post /klik/, ale zostało mi tyle muszelek do zagospodarowania, że ponownie zabrałam się do pracy. Jeżeli  też macie nadmiar pamiątek znad morza, polecam   kilka pomysłów.
Wianek z muszelkami  to prosty sposób na przypomnienie sobie wakacyjnych chwil, kiedy słońce świeci, wiatr szumi w uszach,  na twarzy czujemy  miłą bryzę, a nogi obmywają chłodne fale. Wystarczy przymknąć oczy....

 

niedziela, 26 lipca 2015

O transferze i innych robótkach

Witam Was cieplutko!
Kochani, rozleniwiłam się trochę podczas tych wakacji.  Codziennie staram się coś nowego zrobić, ale gdzieś zapał uleciał i świadomość, że to wszystko, albo coś podobnego już znacie,  trochę mnie spowalnia z publikacją.
Poczyniłam dwie ozdóbki. Miałam dwie identyczne deseczki kupione za bezcen, po pomalowaniu do jednej przymocowałam stary postarzony świecznik, na drugą  nakleiłam ramkę też postarzoną, w środku na razie zatknęłam różyczkę, widzicie, co się dzieje z moją inwencją? Chyba gdzieś sobie poczłapała, daleko, daleko.

wtorek, 2 czerwca 2015

Czasami człowiek musi...

po prostu odpocząć od komputera.
Serdecznie Was witam.   Ostatni weekend spędziłam  w Puławach z naszą cudną wnusią, ten termin był zamówiony przez moje dzieci jeszcze przed jej narodzeniem i przyznam, że mimo  pewnej obawy, czy dam sobie radę, czas  ten sprawił mi ogromną radość.

 Moja ostatnia rynkowa zdobycz to bardzo interesująco wyszywany obrus o ciekawej kolorystyce.

 Chyba w końcu się nauczyłam, jak rozpoznać pracę maszynową,  widać poniżej, że jest to rękodzieło.

Trochę wiadomości z ogrodu. Tak się złożyło, że bardzo lubię rośliny kwaśnolubne, doskonałym wypełnieniem ogrodu są funkie, których na razie mam 7 odmian.
Kochani, jestem ciekawa, czy znacie te niepozorne kwiatki? To parzydło leśne, które potrafi rozjaśnić najciemniejsze  ogrodowe zakamarki.
Pozdrowienia Wam zostawiam i do następnego razu.

niedziela, 10 maja 2015

Inny odcień bieli

Już dawno nie było nic o malowaniu, więc dzisiaj kolejna porcja uzbieranych świeczników. Idealnie do ich  malowania nadają się farby kredowe, chociaż część z Was na nie narzeka. Tym razem pokombinowałam z innym wykończeniem. Po nałożeniu pierwszej warstwy wosku, dodałam trochę patyny i bardzo mocno przetarłam, dzięki czemu uzyskałam zupełnie  inny odcień. W dotyku świeczniki są jedwabiste.
Te dwa podobają mi się wyjątkowo, są  śliczne, kształtne, powiedziałabym delikatne i ujmujące, (o, Matko, przecież to są tylko zwykłe świeczniki ) Trudno, tak już mam.
Jako tło posłużyła ogromna komoda, o której kiedyś napiszę.
Do towarzystwa świecznikom dodałam ramkę z odzysku, typowy plastikowy  koszmarek ze złotymi zdobieniami. Na szybko zrobiłam wypełnienie z  nadruku na papierze nutowym, białe  passe -partout i mam kolejny obrazek. Z czasem na pewno znajdę inne zastosowanie ramki.


Jestem ciekawa, jak Wam się podoba nowe oblicze mojego bloga. Sama się na razie przyzwyczajam.
Z serdecznymi pozdrowieniami pozostaję...

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niebieskie Delfty i kwiatki.

Kochani.
Serdecznie witam stałych i nowych obserwatorów, dzisiaj zapraszam do ogrodu i kuchni, częstujcie się, czym chata bogata.
W tamtym roku posadziłam dwie kępki niezapominajek koło tulipanów, a w tym roku zrobiły mi przemiłą niespodziankę i  utworzyły niebieski kobierzec.


Łapię słońce, kiedy  zagląda do kuchni, ustawiam kwiatki i nie tylko białe świeczniki, w tonacji niebieskiej też bardzo je lubię..


Widoczne talerze to ostatnie zakupy, kiedyś już pokazywałam  moje scenki rodzajowe


Tak wyglądają zestawione razem i  kolejna piękna zdobycz, bogato haftowany obrus.


Zdarzają się  czasami ciekawe zakupy, wyszukuję jednakowe elementy w różnych miejscach, u dołu zbiór naczyń  Kahla, niektóre mają stopkę Kobaltunterglasur czasami są wykonane "in Germany", czasami w GDR, czyli są jeszcze z socrealu. To, co daje mi najwięcej satysfakcji, to właśnie szukanie poszczególnych elementów do kompletu. Bo co to za frajda kupić cały serwis za jednym zamachem? Chyba, że  cena jest naprawdę atrakcyjna.


Czy zwróciliście uwagę, że   nie wszystkie nowe odmiany kwiatów pachną? Mam  bukiet dla Was, przyjmijcie  bardzo starą odmianę narcyzów, która  pachnie obłędnie.

Zmęczeni?
Polecam pyszną zupę-krem  z groszku konserwowego, bardzo mi smakowała, kiedy przyrządziła ją moja synowa. Ja dodałam jeszcze cukinię, bo lubię wprowadzać innowacje i zamiast śmietany  dałam kleks z serka Mascarpone. Do tego kawałek gotowego ciasta francuskiego. Mniamuśne! Proszę się częstować.


Dziękuję i zapraszam ponownie.:))


//Pinterest widget