Po przeprowadzce na wieś nastał czas, kiedy powoli wprowadzamy zmiany. Większość naszych mebli pochodzi z poprzedniego domu. Przedmioty codziennego użytku zużywają się, niszczą, a wyrzucić szkoda, tym bardziej, że lubię meble z zapisaną w nich historią i takim meblom z duszą zawsze daję u nas szansę na drugie życie. A jeśli z przedmiotem tym wiążą się miłe wspomnienia, wyrzucić tym bardziej żal. Dzisiaj wiec o takim meblu, który wędrował z nami od pierwszego mieszkania w bloku, poprzez pierwszy dom, a i w nowym domu po przemalowaniu na biało służył jeszcze przez trzy lata. Nasze stare łóżko, taki bardzo intymny mebel. Pochodzi jeszcze z lat 90-tych, jest z pełnego sosnowego drewna i po prostu szkoda było je wyrzucać czy spalić. Mamy duży taras i dwa balkony, na każdym czasami trzeba przysiąść, a dokładniej to na czymś, stąd powstał pomysł, żeby nasze stare łóżko przerobić na ławkę.
Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie mebli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malowanie mebli. Pokaż wszystkie posty
sobota, 25 września 2021
środa, 21 października 2020
Półka
dość nietypowa, plastikowa i tak złota, że kłuła w oczy, taki koszmarek, który nieopatrznie wpadł w te moje oczy, chyba właśnie przez tą ohydną złocistość tam wpadł. Nie muszę dodawać, że było to kilka lat temu, kiedy jeszcze buszowanie w bazarowych starociowych pudłach dostarczało mi mnóstwa adrenaliny, zwłaszcza kiedy wypatrzyłam coś takiego, czego w sklepie nie można było kupić. Zdarzało się tak właśnie, że po przyjściu do domu wybuchałam śmiechem, że takie szkaradzieństwo zakupiłam. Na szczęście czas ten minął bezpowrotnie, a z półeczką trzeba było "coś zrobić", żeby nie zaśmiecała Planety, a służyła w domu, bo przecież miejsca na ścianach trochę mam.
piątek, 19 czerwca 2020
Komoda z lwami Lannisterów
Kochani!
Kilka lat temu w klamociarni spotkaliśmy taką wieeeelką komodę. Początkowo przeraziłam się jej gabarytów, ale gdy podeszłam bliżej i zobaczyłam drzwiczki, długo nie musiałam się zastanawiać. Na drzwiczkach były wyrzeźbione lwy, najprawdziwsze lwy Lannisterów. Byłam w trakcie czytania IV części Gry o tron i zafascynowana całą sagą R.R. Martina. Decyzja więc zapadła, mimo obaw, gdzie wstawić taki potężny toporny mebel. Wiecie jak polakierowane są meble niemieckie, czy holenderskie, nie podobają mi się w takim wydaniu... W takim jak niżej to zupełnie inna sprawa...
wtorek, 12 listopada 2019
Przerobione...
Zebrało się kilka przedmiotów, które odświeżyłam już dawno, ale czas przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam ich pokazać. Plastikowy chustecznik z czegoś czarnego ozdobiony złotymi obwódkami pomalowałam i przetarłam. Teraz mogę go spokojnie używać bez oczopląsu. Dla niezorientowanych słowo wyjaśnienia, był taki czas, że zdarzało mie się kupić beznadziejne plastikowe tworki właśnie z myślą, że kiedyś je ozdobię i przywrócę do stanu użytku. Wszystko w ramach ratowania planety, na szczęście mam ich niewiele, bo teraz już mi przeszły starociowe zakupy, ale co zrobić z tymi, które już nabyłam? Muszę je przerobić po swojemu, czyli nadać trochę patyny, polubić i żyć pod wspólnym dachem.
Dziwna, nietypowa i w sumie niezbyt wygodna szafeczka ze sklejki, otwiera się trochę nietypowo, ale po przerobieniu znalazła swoje miejsce w łazience i zdaje egzamin. Trzeba było przymocować nowy blat, przykręcić nowe gałki, pomalować , przetrzeć i już.
wtorek, 6 sierpnia 2019
Ikea w wiatrołapie...
Dzisiaj nie ogrodniczo, a wnętrzarsko, od razu zastrzegam, że nie jest to post sponsorowany, nigdy nie zarobiłam grosza na blogowaniu. Mogę w końcu pokazać mój wiatrołap, kiedyś to pomieszczenie nazywano sienią, ale u mnie z racji porywistych wiatrów z każdej strony bardziej pasuje to pierwsze określenie. Naprawdę ma za zadanie łapać wiatr wpadający przez drzwi wejściowe albo od garażu. Na szczęście we wnęce o szerokości 60 cm pięknie zmieściły się dwie metrowe bardzo wygodne i bardzo pojemne szafy z niezastąpionej Ikei. Lustrzane drzwi powiększają przestrzeń i rozjaśniają dość ciemne pomieszczenie. Musiałam je jednak lekko podkręcić, a że miejsca pod sufitem zostało sporo, więc zamontowaliśmy koronę i pochodzenie szaf wcale nie jest takie oczywiste. Wewnątrz zmieściły nam się wszystkie wierzchnie ubrania, buty, torebki.... Cenię Ikeę za to, że mogę sama wszystko rozplanować, przywieźć do domu i samodzielnie (tzn. z mężem, a nawet bardziej on sam wykonuje takie prace) złożyć w całość. Szafy z Ikei pojawiły się też w pokoju gościnnym i w garderobie przy sypialni, jestem z nich bardzo zadowolona.
środa, 13 czerwca 2018
Trochę picu
nie zaszkodzi. Nie mam tu bynajmniej na uwadze kadzenia, czyli prawienia miłych słówek niekoniecznie prawdziwych. Moje picowanie polega na łączeniu gotowych mebli już przeze mnie postarzonych z wypatrzonymi podczas bazarowych wypraw dodatkami. Te dodatki to wszelkiego rodzaju nadstawki, korony duże i małe, które nie wyglądały za dobrze samodzielnie, natomiast jako ozdoby sprawdzają się świetnie i trochę podpicowują stare mebelki. Ale może to tylko mi się tak wydaje, ważne, że bardzo je lubię i kiedy trafiam na jakiś bazar to chętnie przygarniam takie korony.
W łazience taka nadstawka ozdobiła stary narożny mebel, któremu dodałam piękne szklane gałki. Wieszak obok to stary wieszak, od którego odpadł uchwyt do wieszania, wystarczyły trzy haczyki, dwa ozdobniki i mam oryginalny wieszaczek na ręczniki.

Nadstawka od kredensu też została podpicowana koroną i znalazła miejsce w mojej pracowni. Mam wrażenie, że się postarzała w nowym domu, ale to chyba przez brak światła.

Na koniec tych picowanek zostawiłam przedpokój z wymarzonymi drzwiami, na które czekaliśmy aż 13 tygodni, wyobrażacie to sobie? Nad wyjściem do wiatrołapu zawisła kiedyś brązowa półka z poprzedniego domu, przemalowana na biało i teraz też praktycznie pełni funkcję korony.

Ogród pochłonął mnie tak totalnie, że rzadko siadam do komputera, a przecież muszę się z Wami podzielić nowymi pomysłami.
Serdeczności moc Wam przesyłam.:))
W łazience taka nadstawka ozdobiła stary narożny mebel, któremu dodałam piękne szklane gałki. Wieszak obok to stary wieszak, od którego odpadł uchwyt do wieszania, wystarczyły trzy haczyki, dwa ozdobniki i mam oryginalny wieszaczek na ręczniki.
Nadstawka od kredensu też została podpicowana koroną i znalazła miejsce w mojej pracowni. Mam wrażenie, że się postarzała w nowym domu, ale to chyba przez brak światła.
Na koniec tych picowanek zostawiłam przedpokój z wymarzonymi drzwiami, na które czekaliśmy aż 13 tygodni, wyobrażacie to sobie? Nad wyjściem do wiatrołapu zawisła kiedyś brązowa półka z poprzedniego domu, przemalowana na biało i teraz też praktycznie pełni funkcję korony.
Serdeczności moc Wam przesyłam.:))
wtorek, 25 lipca 2017
Pierwszy kącik.
Dziękuję Wam za komentarze o roślinkach, które znacie i macie w swoich ogrodach. Mój nowy ogród jest bardzo nasłoneczniony, brak dużych drzew, oj, pracy mnóstwo
Wszystko mi się sypie z powodu pośpiechu, bardzo szybka przeprowadzka spowodowała to, że nie wiem, w co " ręce włożyć" Żyjemy na pudłach, ale już wkrótce zapanujemy nad bałaganem, najgorsze jest to, że rzeczy zmieniają miejsce swojego pobytu, wychodzą z jednego pudła i nagle wyłaniają się z zupełnie innego stojącego w innym pokoju. Działa prawo Murphy' ego i złośliwość przedmiotów martwych, które potrafią się tak schować, że zajęci szukaniem znajdujemy rzeczy, o istnieniu których już zapomnieliśmy. Te których szukamy pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie , pomyślicie, moja wina, ale nie zdążyłam opisać zawartości wszystkich pudeł, bo w ciągu 2 tygodni trzeba było spakować dobytek i ruszać na NOWE. A tutaj brak szaf, kuchni, ale o tym następny m razem
Mogę Wam pokazać pierwszy kącik, który nadaje się do pokazania, szafkę na buty pokazywałam , zakupione jeszcze na naszym starym targu gotowe okno z lustrzanymi szybami pomalowałam kredową farbą i na razie postawiłam na szafce, wchodząc do domu już jest jakoś milej. Nie mogę się nadziwić, że idealnie pasują w wiatrołapie, a przecież oba mebelki kupiłam tak dawno.

Wszystko mi się sypie z powodu pośpiechu, bardzo szybka przeprowadzka spowodowała to, że nie wiem, w co " ręce włożyć" Żyjemy na pudłach, ale już wkrótce zapanujemy nad bałaganem, najgorsze jest to, że rzeczy zmieniają miejsce swojego pobytu, wychodzą z jednego pudła i nagle wyłaniają się z zupełnie innego stojącego w innym pokoju. Działa prawo Murphy' ego i złośliwość przedmiotów martwych, które potrafią się tak schować, że zajęci szukaniem znajdujemy rzeczy, o istnieniu których już zapomnieliśmy. Te których szukamy pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie , pomyślicie, moja wina, ale nie zdążyłam opisać zawartości wszystkich pudeł, bo w ciągu 2 tygodni trzeba było spakować dobytek i ruszać na NOWE. A tutaj brak szaf, kuchni, ale o tym następny m razem
Mogę Wam pokazać pierwszy kącik, który nadaje się do pokazania, szafkę na buty pokazywałam , zakupione jeszcze na naszym starym targu gotowe okno z lustrzanymi szybami pomalowałam kredową farbą i na razie postawiłam na szafce, wchodząc do domu już jest jakoś milej. Nie mogę się nadziwić, że idealnie pasują w wiatrołapie, a przecież oba mebelki kupiłam tak dawno.
Ciągle mam łąkę w ogrodzie i jestem zachwycona niektórymi roślinkami, powstają wiązanki do domu, które oswajają nowe lokum.
Kochani, dziękuję Wam za życzliwość, życzę lepszej pogody i dużo uśmiechu mimo wszystko.:)))
poniedziałek, 31 października 2016
Okazja czyni...robótkę.
Cześć, kochani.
Jakoś nie mogę wymyślić tekstu, który oddałby w pełni nastrój tych dni, żeby więc nie pisać banialuków, przechodzę do meritum, czyli do tego co mogę pokazać bez silenia się na mądrości.
Dzisiaj prezentuję kilka robótek, które dość długo czekały na swoją kolej i w końcu się doczekały. Wszystko co dziś pokazuję zostało kupione okazyjnie, za tak zwane grosze.
1. Szafkę na buty z dębowego drewna pomalowałam farbami kredowymi, postarzyłam, dodałam dekory na drzwiczki, szarością maznęłam uchwyty i dekory, czyli jest tak jak lubię. Ponieważ bardzo lubię zmiany, więc dekoracje często przestawiam, a jest to dobry sposób na pozbycie się kurzu, wiadomo, to wszystko są przecież kurzołapy. Szafka była zrobiona, gdy kwitły konwalie.
2. Od dawna chciałam zrobić łapacze snów, tym bardziej, że ze spaniem różnie bywa, że o snach nie wspomnę. Chociaż moje łapacze niewiele mają wspólnego z prawdziwymi indiańskimi, to mam nadzieję, że poskutkują i nasz dom omijać będą senne koszmary i niedobre maszkary.
Serwetki i tamborki kupione oczywiście okazyjnie na pchlim targu.
3. Kupiony za 30 PLN. żyrandol wymagał tylko drobnej naprawy kabla, ale zyskał zupełnie nowe oblicze. W sklepie z firankami zakupiłam wiszące kryształki, niestety tylko plastikowe, ale po rozdzieleniu i zawieszeniu dodały trochę blasku starociowi. Polecam ten sposób, kryształki nie mogą być łączone żyłką, muszą być na kółeczkach, dzięki którym dają się przymocować do żyrandola.
Teraz szukam prawdziwych kryształków, a cena tych plastikowych niewiele przekroczyła wartość starego żyrandola.
Jeszcze do niedawna dało się wyczarować takie klimaty w ogrodzie, ale to już przeszłość.
W ogrodzie moja róża po prostu przechodzi samą siebie i ciągle kwitnie, zaskakuje mnie tym bardziej, że nie za bardzo o nią dbam.

Kiedyś pisałam już o cudownej mocy rośliny zwanej topinambur , która tak pięknie rosła w moim ogrodzie.
Kochani. dziękuję za miłe słowa, witam nowego czytelnika i do następnego razu.:))
środa, 5 października 2016
Mój pierwszy raz, a nawet dwa...
Kochani, jestem i witam Was ciepło w moich progach.


Tytuł bynajmniej nie ma żadnych podtekstów (chyba nikogo nie rozczarowałam?), chcę Wam się pochwalić nową umiejętnością, a nawet dwiema. Na razie metoda prób i błędów pozwoliła mi na odnowienie starego krzesła, które spędziło na strychu wiele lat jako nieużytek. Sporo mebelków zmieniłam już w ostatnich latach, a TO naprawdę zrobiłam po raz pierwszy, przy czym TO oznacza po prostu zabawę w tapicera. Przedtem zakupiłam taker, wyszorowałam miękkie części krzesła, dobrałam tkaninę toile de jouy (czytaj: tual de żui, zawsze miałam problem z zapamiętaniem, więc utrwalam:)) których mam pod dostatkiem i po prostu obiłam oparcie i siedzisko krzesła. Oczywiście drewniane części przedtem przemalowałam i postarzyłam. Siedzisko się zdejmuje, więc nie było problemu, natomiast górnej części nie byłam w stanie wyjąć, stąd po przymocowaniu tkaniny musiałam jakoś przykryć miejsca łączenia, użyłam taśmę, którą dawno temu kupiłam na naszym bazarze z myślą może się przyda? To na razie początek, zdaję sobie sprawę, że dam radę zrobić tylko bardzo proste naprawy, na pewno znawcy dopatrzą się niedociągnięć, ale z każdym następnym razem będzie lepiej. Trening czyni mistrza, przynajmniej mam taką nadzieję.
Piękne są te materiały z trudną nazwą, do tego prezentują tak bardzo różne wzory. Kiedy znudzi mi się tkanina, bez problemu użyję nowej, bo tę po prostu zerwę, albo uszyję nowe wdzianko. Doszłam do sedna, bo mój drugi pierwszy raz to właśnie wdzianko dla innego krzesła. Wdzianko szyłam po raz pierwszy, następne powstanie w prostszy sposób, a krzesło też pobieliłam i postarzyłam. Od kiedy przypomniałam sobie sposoby na falbanki nie mogę się powstrzymać, to dopiero szaleństwo mnie dopadło, ale pokażę wkrótce, co dokładnie.
Trochę
się chwalę, ale to dlatego, że naprawdę się cieszę z kolejnych staroci,
które wrócą do używania, a dodatkowo z tego, że ciągle poznaję coś
nowego , nie mam
czasu na nudę i robię to, co lubię.
Krzesła w starej wersji
Jesienne klimaty rozgościły się na dobre, życzę Wam dużo radości z prawdziwej polskiej jesieni, którą większość z nas kocha, a przynajmniej lubi.
Kochani, serdeczności Wam zostawiam, do następnego razu.:))
poniedziałek, 9 maja 2016
Malowanie farbami kredowymi.
Cześć wszystkim, majowo witam też nową obserwatorkę. Dziękuję za wszystkie komentarze, zwłaszcza dotyczące zdjęć z mgłą. Nie mogłam Wam odpowiedzieć, ponieważ cudowny maj pozwala na wyjście z domu, więc w przerwach prac ogrodniczych namiętnie przemalowuję.
Kilka metamorfoz wykonanych farbami akrylowymi już pokazywałam, komodę, szafę i nadstawkę od kredensu. Do tej pory farby kredowe AS wykorzystywałam do malowania drobiazgów, tym razem wykorzystałam 2 farby innych producentów i nie tylko kolor biały. Na ten moment nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że któryś rodzaj przewyższa pozostałe, ceny też są zbliżone. Wszystkimi maluje się bardzo podobnie, na ogół dwie warstwy wystarczają, jeśli farby wydają się zbyt gęste, rozcieńczam je kilkoma kroplami wody. Zdecydowanie najlepiej maluje mi się okrągłym pędzlem. Do nakładania wosku używam łagodnych gąbek kuchennych, na koniec przecieram gąbką z twardą fakturą, która działa prawie jak papier ścierny. Jeszcze pucuję miękkim materiałem. Powstała powierzchnia w dotyku jest bardzo przyjemna i gładka. Bardzo lubię efekt postarzonych mebelków w stylu shabby.
Sami zobaczcie: szafka, w której farby kredowe podkreślają zdobienia i na końcu zegar przerobiony na szafeczkę.

niedziela, 3 stycznia 2016
Nadstawka od kredensu
Kochani, dziękuję Wam za odwiedziny, życzenia świąteczne i noworoczne, mam nadzieję, że dotarłam do wszystkich z moimi. Witam też nową obserwatorkę.
Nowy rok rozpoczynam przedstawieniem pracy, która długo czekała na swoją kolej, naprawdę kilka miesięcy, bo ciągle nie miałam czasu, albo nie było dobrego światła. Idealnie mieści się w niej trochę moich tworów, nareszcie znalazłam dla nich miejsce. Ogromna nadstawka od kredensu, co prawda trafiła mi się tylko góra, ale ze względu na pięknie zaokrąglone szybki musiałam się nią zaopiekować. Witryna była na wysoki połysk, ale jej nie skrobałam, użyłam podkładu i farby akrylowej. Ze względu na sposób malowania powinna zawisnąć na ścianie przy szafie z lustrem, ale kiedy to nastąpi, nie wiem. Na razie stoi na ogromnej komodzie, którą też wkrótce pokażę.
Nowy rok rozpoczynam przedstawieniem pracy, która długo czekała na swoją kolej, naprawdę kilka miesięcy, bo ciągle nie miałam czasu, albo nie było dobrego światła. Idealnie mieści się w niej trochę moich tworów, nareszcie znalazłam dla nich miejsce. Ogromna nadstawka od kredensu, co prawda trafiła mi się tylko góra, ale ze względu na pięknie zaokrąglone szybki musiałam się nią zaopiekować. Witryna była na wysoki połysk, ale jej nie skrobałam, użyłam podkładu i farby akrylowej. Ze względu na sposób malowania powinna zawisnąć na ścianie przy szafie z lustrem, ale kiedy to nastąpi, nie wiem. Na razie stoi na ogromnej komodzie, którą też wkrótce pokażę.
piątek, 4 września 2015
Wracam powolutku
Witam serdecznie wszystkich zaglądających, szczególnie nowych obserwatorów.
Wróciłam z pięknej wycieczki, ale na razie muszę uporządkować zdjęcia i przygotować kilka postów, na razie mam chaos w głowie. Udało mi się zajrzeć do niektórych z Was, ale nadal mam sporo zaległości, które na pewno z czasem nadrobię. A teraz kilka zdjęć sprzed wyprawy.
Wróciłam z pięknej wycieczki, ale na razie muszę uporządkować zdjęcia i przygotować kilka postów, na razie mam chaos w głowie. Udało mi się zajrzeć do niektórych z Was, ale nadal mam sporo zaległości, które na pewno z czasem nadrobię. A teraz kilka zdjęć sprzed wyprawy.
W przedostatniej Weranda country natknęłam się na rys charakterologiczny zodiakalnej Panny, bo to mój znak. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale absolutnie jedna cecha pasuje do mnie jak ulał. Wszystkie pudełka, kosze i pojemniki to dla mnie artykuły pierwszej potrzeby, bo ciągle coś porządkuję. Kupiłam na rynku dwa koszyki wiklinowe, niby nic, ale docelowo w jednym znalazły swoje miejsce serwetki, których trochę zgromadziłam. Niektóre są tak delikatne jak mgiełka. Podziwiam umiejętność szydełkowania, zapewne mogłabym to sobie przypomnieć, ale mam tyle innych zajęć.
Kosze musiałam oczywiście przemalować, tak jak i gazetownik

A tymczasem w oczku wodnym....
A w ogrodzie....Jeżeli nie lubicie much i pająków, proszę omińcie wzrokiem następne zdjęcia.


Tym razem podkradłam u sąsiadów hibiskusa. Prawda, że piękny?
I w domu..

W jednym z ostatnich postów pokazałam Wam zdjęcie z ms2 w Łodzi z zapytaniem, czy znacie tę piękność?

To zdjęcie zostało zrobione w międzywojniu i przedstawia Ninę Andrycz, która przeżyła 101 lat. Do tej pory może fascynować, była panią premierową, obracała się wśród największych postaci ówczesnego świata. Przez całe życie twierdziła, że teatr jest dla niej najważniejszy i specjalizowała się w rolach królowych i arystokratek. Przez całe życie grała w jednym Teatrze Polskim.
Dzisiaj jest święto czekolady, życzę Wam wszystkiego najsłodszego.
Dzisiaj jest święto czekolady, życzę Wam wszystkiego najsłodszego.
Serdeczności przesyłam wszystkim moim gościom i do następnego razu. Zapraszam i dziękuję, że o mnie nie zapominacie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)











