Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.

środa, 23 września 2026

Moja historia z daliami

Moja przygoda z daliami rozpoczęła się dwa lata  temu. Weszłam jak zwykle do kilku sklepów ogrodniczych, w pierwszym zachwyciłam się zdjęciem  białych dalii z fioletowymi brzegami. druga dalia miała kolor liliowy. Zakupiłam obie, następnie zrobiłam zwykłe zakupy spożywcze i weszłam do następnego sklepu ogrodniczego. Zachwyciło mnie zdjęcie dalii prawie białej z fioletowymi brzegami i zdjęcie drugie, czyli  dalii w kolorze fioletowo-liliowym. Dopiero po wejściu do domu i rozpakowaniu zakupów stwierdziłam, że kupiłam dokładnie   dwie takie same dalie : Crazy love i Genowa. 
Zachwycam się nadal  daliami,  ale mam też pewne zastrzeżenia co do tych kwiatów. Przede wszystkim nie pachną, wymagają porządnych podpór, ponieważ tworzą  dość kruche, łamliwe gałązki. Jesienią trzeba je wykopać i przechować do wiosny. No, ale latem jest efekt.
Wszystkie dalie posadziłam wiosną do wielkich donic i przesadziłam je pod koniec maja do ogrodu. Crazy love jest piękną dalią, ale zakwitła dopiero we wrześniu, myślałam, że się nie doczekam. zakwitła to za dużo powiedziane, zakwitły po dwa kwiatki na dużych, bardzo gęstych krzewach. Owszem, są białe, ale te fioletowe końcówki są trochę za słabe. Tak jest na obydwu krzakach, w następnym roku posadzę je w donicach.





Dalia Genova to dalia pomponowa, kwiatki ma niezbyt duże, ale jej kolor jest piękny i akurat kwitnące obok cynie są  dokładnie takiego samego koloru. Efekt nie jest przeze mnie zamierzony, ale wygląda świetnie.



Od dwóch lat mam długo oczekiwaną i przepiękną  dalię " Cafe au lait."
Pokazywałam ją już w ubiegłym roku i nadal się nią zachwycam. Jest chyba najpiękniejszą dalią, jaką kiedykolwiek widziałam. Moja babcia Stefcia byłaby zachwycona, bo georginie, czyli dalie były jej ukochanymi kwiatami. Rozdzieliłam ją wiosną i mam dwa ogromne krzewy. Przyznam się, że są najczęściej przeze mnie fotografowanymi kwiatami. 






Myślałam, że po zachwycającej  Cafe au lait, już żadna inna dalia mnie nie zaskoczy. A jednak dalia poniżej jest przepiękna, zakupiłam tym razem tylko  jeden egzemplarz, Edinburgh.  To jest dopiero dwukolorowa piękność. 
.








Dorzucam jeszcze dwa zdjęcia, bo potem mogę o nich zapomnieć. Po raz pierwszy w tym roku zakwitł czosnek Fajerwerk, prawdziwe fajerwerki mnie denerwują, ale ten jest tak efektowny, że postanowiłam go zasuszyć. W tej zasuszonej formie podoba mi się bardzo, a może  jeszcze bardziej.



Życzę Wam miłej końcówki września, trzymajcie się cieplutko. :))

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

//Pinterest widget