Kiedy kończy się letni sezon z ogromną radością wracam z ogrodu do pracowni w domu. Stawiam na dużym stole maszynę do szycia, nawlekam nici i rozpoczynam pracę z materiałami. Szycie stało się moją pasją, kiedy trzeba było zagospodarować wolny czas po przejściu na stypendium zusowskie. Szycia na maszynie, dziergania na drutach i wielu innych potrzebnych umiejętności nauczyła mnie Mama. Nie ma Jej ze mną już 30 lat, a ja zajęta intensywną pracą zawodową nie miałam czasu ani chęci na te zajęcia. Kiedy więc pojawił się "nadmiar czasu" rzuciłam się do pracy, która pozwala mi jednocześnie zająć głowę przyjemnymi myślami i osiągnąć konkretne, namacalne efekty. W ten sposób w bieliźniarce rosną stosy nowych poszewek i patchworków.
Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
poniedziałek, 26 września 2022
czwartek, 18 listopada 2021
Dwie dalie talerzowe...
sobota, 6 listopada 2021
Mądry Polak po szkodzie...
sobota, 23 października 2021
Baby boo w roli głównej
wtorek, 24 listopada 2020
Guillaume Musso i dary jesieni
Jeszcze tak niedawno cieszyła mnie ta piękna złota pora roku, a tymczasem ponurość wkroczyła brutalnie w nasze ogrody i dusze. Mimo tych nieprzyjemności, a może właśnie dlatego trzeba tym bardziej ja sobie umilić. Wokół domu rozstawiłam kilka dyń, cukinie i bakłażany z własnego ogródka, żeby choć na chwilę wzrok mógł się zatrzymać na kolorowych elementach.
niedziela, 15 listopada 2020
Delfty i hortensja
Taką ciepłą i piękną jesień mamy dzisiaj, mam na myśli pogodową, a nie to co dzieje się wokół nas. Dzisiaj kolejne miejsce w moim domku, które często ulega zmianom, wkrótce zagości tu kolor różowy, a na razie w oczekiwaniu na Boże Narodzenie rządzi kobaltowy fajans z Delft. Kilka razy pisałam już o moim zachwycie tym rodzajem zastawy stołowej . Jeszcze nie przeszła mi ta fascynacja i zawsze na widok ceramiki blue & white szybciej bije mi serce. Takie wystawki są bardzo popularne w Holandii, bo to wzornictwo i kolory są symbolem tego miasta i kraju. Delfts blauw to fajans, który powstawał w Delft na wzór wyrobów chińskich, z czasem wprowadzono w tej ceramice swojskie motywy wiatraków, scenek rodzajowych, statków, a wszystkie motywy łączył delficki błękit kobaltowy
U nas do pewnego czasu ogromną popularnością cieszyły się fajansowe wyroby z Włocławka, dzisiaj po tej fabryce nie został nawet ślad. Na szczęście ciągle aktywnie działa Bolesławiec, wyroby są dostępne i nadal budzą zachwyt.
sobota, 31 października 2020
Spacerkiem
po moim młodym ogrodzie zaledwie kilka dni temu. Jesień w tym roku jest piękniejsza od poprzedniej, dzięki częstym opadom deszczu roślinki wyglądają świeżo i zdrowo, nawet dorodnie. W moim ogrodzie jest kolorowo, może nawet bardziej niż latem. Brakuje jeszcze kilku wysokich drzew, ale mam nadzieję, że szybko urosną i proporcje w ogrodzie się wyrównają. Zapraszam.
piątek, 2 października 2020
Witają jesień...
Od przeprowadzki na wieś jesień stała się moją ulubioną porą roku, obok lata i wiosny, oczywiście. Jestem spod znaku Panny, urodziłam się na przełomie lata i jesieni, dlatego piękno jesieni doceniam coraz bardziej z wiekiem. To, co potrafi wyczarować w naszych ogrodach zachwyca mnie z każdym rokiem, bo zaskakuje ilością roślin kwitnących. Jesiennych gatunków jest mnóstwo i mój post powinien Was przekonać, że nawet teraz ogród może być bardzo różnorodny. Jeśli wasz ogród robi się smutny, to z moich propozycji można wybrać te, które Was zachwycą i będą cieszyć oczy przynajmniej do połowy października.
Anemony, czyli zawilce japońskie osiągają apogeum kwitnienia na przełomie pór roku.
czwartek, 17 września 2020
Patchwork, gladiole i słów kilka o nowym bloggerze
Gladiole, czyli mieczyki zakwitły w tym roku niesamowicie, po raz pierwszy nie żałowałam, ze musiałam je wykopać jesienią i w czerwcu posadzić na nowym miejscu. Chociaż robię to od kilku lat, w tym roku mieczyki dały taki popis i tak wybujały, że musiałam je podpierać, żeby się nie połamały. Patrząc na nie postanowiłam w następnym roku zaopatrzyć się w dalie, za jednym zamachem będę miała i dalie i gladiole. Najładniej wyglądały jednak w wazonie. Wartością dodaną było to, że pięknie kwitnące mieczyki miały kolor powtarzający się w powstałym już dość dawno quilcie. Dzisiaj więc pokazuję je razem.
niedziela, 5 lipca 2020
Liliowce
wtorek, 6 sierpnia 2019
Ikea w wiatrołapie...
niedziela, 8 października 2017
Pierwszy ogień w kominku.
piątek, 29 września 2017
Jesień dary niesie...hortensje i dynie
piątek, 18 sierpnia 2017
Mieczyki i biblioteczka
wtorek, 25 lipca 2017
Pierwszy kącik.
Wszystko mi się sypie z powodu pośpiechu, bardzo szybka przeprowadzka spowodowała to, że nie wiem, w co " ręce włożyć" Żyjemy na pudłach, ale już wkrótce zapanujemy nad bałaganem, najgorsze jest to, że rzeczy zmieniają miejsce swojego pobytu, wychodzą z jednego pudła i nagle wyłaniają się z zupełnie innego stojącego w innym pokoju. Działa prawo Murphy' ego i złośliwość przedmiotów martwych, które potrafią się tak schować, że zajęci szukaniem znajdujemy rzeczy, o istnieniu których już zapomnieliśmy. Te których szukamy pojawiają się w najmniej spodziewanym momencie , pomyślicie, moja wina, ale nie zdążyłam opisać zawartości wszystkich pudeł, bo w ciągu 2 tygodni trzeba było spakować dobytek i ruszać na NOWE. A tutaj brak szaf, kuchni, ale o tym następny m razem
Mogę Wam pokazać pierwszy kącik, który nadaje się do pokazania, szafkę na buty pokazywałam , zakupione jeszcze na naszym starym targu gotowe okno z lustrzanymi szybami pomalowałam kredową farbą i na razie postawiłam na szafce, wchodząc do domu już jest jakoś milej. Nie mogę się nadziwić, że idealnie pasują w wiatrołapie, a przecież oba mebelki kupiłam tak dawno.
niedziela, 9 lipca 2017
5 niezawodnych roślin do ogrodu.
Równie proste w uprawie są pęcherznice, moje to Diabolo o czerwonych liściach, w cieniu mogą stać się zielone. Lubią cięcie i dzięki temu szybko się zagęszczają, bez cięcia nie wyglądają tak efektownie.
Trzmieliny to fantastyczne rośliny, mam odmianę żółtą i biało zieloną, wkrótce utnę pojedyncze gałązki, żeby się zagęściły, z krzewów powstaną kulki.
niedziela, 4 czerwca 2017
Pocztówki vintage
poniedziałek, 13 lutego 2017
Trochę różu i o Sztuce kochania.
czwartek, 20 października 2016
Kolory na niepogodę.
Już Wam pisałam, że pokochałam falbanki i chyba trochę przesadziłam. Tę poszewkę u góry nazwałam "żabotem"
A ta zafalbankowana poszewka u dołu to już chyba totalne moje zakręcenie, powstała z kilku resztek po poprzednich poduszkach, które powędrowały do dzieci. Oczywiście ciągle powstają białe ubranka na kolejne krzesła.
Mam nadzieję, że ta zapodana przeze mnie feeria barw trochę weselej Was nastroiła.
Bardzo Wam dziękuję za każdą wizytę i komentarz. :))
Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających do Bibeloteki.:))
.jpg)
.jpg)



