Zaczęła się zima i bardzo brakuje mi pracy w ogrodzie, szukam zajęcia dla rąk i coraz częściej wędruję po domu w poszukiwaniu rzeczy do przerobienia, przemalowania lub naprawienia. Ktoś kiedyś nazwał taki stan ADHD rąk i miał rację. Ta potrzeba zajęcia kończy się powodzeniem, gdy natknę się na kolejną ofiarę.
Tym razem padło na stare krzesło, które odziedziczyliśmy po właścicielu naszego poprzedniego domu. Już je kiedyś pokazywałam, kiedy je obiłam tkaniną niebieską toile de Jouy (czyt. tual de żui). Niestety nie mogę odnaleźć w archiwach Google zdjęcia, ale jest tutaj

