Cześć, przesyłam Wam trochę koloru na dobry początek, prawda, że od razu przyjemniej? Odpoczęłam od komputera, ale miałam bardzo pracowite dwa tygodnie, o czym napiszę wkrótce, tym bardziej, ze jeszcze wiele takich pracowitych tygodni mi się szykuje. Stęskniłam się do Was i nie mam zamiaru zaprzestać prowadzenia bloga, a wręcz z przyjemnością zasiadłam do mojego domowego staruszka komputera, a on odmawia współpracy, odpoczywa w najlepsze, wielu działań nie mogę wykonać, a kiedy wchodzę na inny blog, dostaje wariacji i wyłącza się po prostu. Żebyście o mnie nie zapomnieli wrzucam to, do czego mam akurat dostęp. Witam też serdecznie nowych obserwatorów.
Kiedyś w poście pokazałam dzbanek z Delft w różowym kolorze, z czasem
dokupiłam do niego jeszcze większe naczynie w formie wazy, a niedawno znalazłam identyczną przykrywkę. Zastanawiam się nawet, jak to się dzieje, że
czasami idealnie do siebie pasujące rzeczy udaje się odnaleźć po jakimś
czasie na zupełnie innym stoisku, jestem ciekawa, czy w swoich poszukiwaniach macie podobnie?
Trochę za rzadko bywam na
naszym targu z powodu wyjazdów, ale też z powodu mrozu. Zawsze
mnie potem nurtuje pytanie, a może akurat była jakaś superokazja , a ja
coś przegapiłam? Czy to już nałóg? Przyznam Wam się szczerze, że we
wtorki i piątki wychodząc z domu, czuję się jak myśliwy, na szczęście
bez broni palnej, bo polowania na zwierzęta budzą we mnie prawdziwą
rozpacz.
Większość zdjęć zamieszczonych w dzisiejszym poście zrobiłam jesienią, co widać po pięknych hortensjach.
Zbieraną od lat porcelanę raczej już znacie, ale była okazja do
zrobienia kilku zdjęć.