Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.

niedziela, 5 grudnia 2021

Z tego, co pod ręką.

 

To już drugie święta Bożego Narodzenia z nieproszonym gościem- pandemią. Powoli do większości z nas dociera, że będziemy się z nią zmagać jeszcze przez jakiś czas, więc uzbrajam się w cierpliwość i nie tracę nadziei, że będzie lepiej. Ze swojej strony robię wszystko, co trzeba,  zaszczepiłam się po raz trzeci, staram się  unikać zatłoczonych miejsc  i zabieram się do przedświątecznych  przygotowań. To już kolejny rok, gdy ograniczyłam zakupy, tak naprawdę to niczego nowego z ozdób nie kupuję i bardzo świadomie pewnych sklepów unikam. Również dlatego, że  denerwuje mnie świąteczna muzyczka, która rozbrzmiewa w galeriach już od połowy listopada, napędzając konsumpcjonizm i rozbudzając nasz apetyt na zakupy.   

wtorek, 30 listopada 2021

Jesień w Mosznej

 

Zapraszam Was na ciąg dalszy opowieści o pałacu i parku w Mosznej,  bo przypomniało mi się kilka ciekawostek i dopóki pamietam muszę to zapisac. W XVIII wieku powstał tu barokowy pałac, będący dziś środkową częścią budowli. Pod koniec XIX w. rozbudował go Franz-Hubert von Tiele, w którego rękach znalazła się 1/4 przemysłu Górnego Śląska. Wtedy też pałac został strawiony przez pożar, hrabia więc postanowił go przebudować na siedzibę godną jego majątku i ambicji. Inwestycja rosła w tak szybkim tempie, że okoliczna ludność zaczęła podejrzewać hrabiego o konszachty z diabłem. To z kolei tak bardzo się spodobało właścicielowi Mosznej, że kazał przy pałacowej kaplicy postawić figurę diabła.

piątek, 26 listopada 2021

W pałacu w Mosznej

 

Na pewno każdy z nas marzy, żeby odwiedzić miejsca, o których słyszy często, a na własne oczy  tego cuda nie udało się jeszcze zobaczyć. Ja nareszcie spełniłam jedno z takich marzeń podróżniczych, bo skorzystałam z zorganizowanej wycieczki na Opolszczyznę.  Odwiedziłam pałac Moszna- niewątpliwie najbardziej bajkowy pałac w Polsce, często ze względu na bardzo eklektyczny charakter nazywany pałacem disnejowskim. Wieś Moszna  istnieje od XIV wieku, kiedy to przybyła tu rodzina Moschin, stąd dość dwuznacznie brzmiąca nazwa. Zaledwie stuletnia historia obecnego budynku brzmi jak opowieść o Kopciuszku, tylko tym razem w wersji męskiej. To historia o tym, jak z prostego chłopaka dzięki talentowi można stać się posiadaczem bajecznej fortuny, oczywiście nie bez prawdziwej  miłości. Jak zawsze w życiu przydawała się też odrobina szczęścia i zaradności. Po prostu trzeba umieć się zakochać w odpowiednio bogatej osobie.

czwartek, 18 listopada 2021

Dwie dalie talerzowe...

 

Takim przyjemnym letnim  wspomnieniem witam się z Wami. Dalie to były ukochane kwiaty mojej Babci Stefci, ale ona je nazywała georginie.  Dopiero kilka lat temu o w Ogrodzie Botanicznym zauważyłam, że te dwie nazwy oznaczają te same kwiaty. Moje serce podbiły zwłaszcza te o ogromnych płatkach. 
Kiedy zainteresowałam się nimi bliżej dowiedziałam się, że należą do talerzowych, szczególnie jedna mnie zauroczyła Cafe au lait. Przez wiele lat obawiałam się pracy związanej z daliami, sadzenie wiosną,   wykopywanie jesienią, przechowywanie. Okazało się, że to samo robiłam z mieczykami, więc to nie było takie trudne. Kupiłam  trzy sztuki i posadziłam wiosną, niestety urosła tylko jedna, ta posadzona  w ogromnej donicy. Teraz gdy się przyglądam  wydaje mi się, że to jednak nie Cafe au lait, to nie ta odmiana, bo kolor jest zbyt liliowy i płatki zbyt cienkie, takie rozwichrzone. Moja wymarzona miała piękne, pełne, bujne kwiaty, a ta poza tym urosła niezbyt wysoka. Już wykopałam karpy po pierwszym przymrozku i sprawdzę w następnym roku jak sobie poradzi. Oczywiście skuszę się też na nowe. 

//Pinterest widget