Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2020

Komoda z lwami Lannisterów

Kochani!
Kilka lat temu w klamociarni spotkaliśmy taką wieeeelką komodę. Początkowo przeraziłam się jej gabarytów, ale gdy podeszłam bliżej i zobaczyłam drzwiczki, długo nie musiałam się zastanawiać. Na drzwiczkach były wyrzeźbione lwy, najprawdziwsze  lwy Lannisterów. Byłam w trakcie czytania IV części Gry o tron   i zafascynowana całą sagą R.R. Martina. Decyzja więc zapadła, mimo obaw, gdzie wstawić taki potężny toporny mebel. Wiecie jak polakierowane są meble niemieckie, czy holenderskie, nie podobają mi się w takim wydaniu... W takim jak niżej to zupełnie inna sprawa... 

poniedziałek, 13 lutego 2017

Trochę różu i o Sztuce kochania.

Cześć, przesyłam Wam  trochę koloru na dobry początek, prawda, że od razu przyjemniej? Odpoczęłam od komputera, ale miałam bardzo pracowite dwa tygodnie, o czym napiszę wkrótce, tym bardziej, ze jeszcze wiele takich pracowitych tygodni mi się szykuje. Stęskniłam się do Was i nie mam zamiaru zaprzestać prowadzenia bloga, a wręcz z przyjemnością zasiadłam do mojego   domowego staruszka komputera, a on odmawia współpracy, odpoczywa w najlepsze, wielu działań nie mogę wykonać, a kiedy wchodzę na inny blog, dostaje wariacji i  wyłącza się po prostu. Żebyście o mnie nie zapomnieli wrzucam  to, do czego mam  akurat dostęp. Witam też serdecznie nowych obserwatorów.

Kiedyś w poście pokazałam dzbanek z Delft w różowym kolorze, z czasem  dokupiłam do niego jeszcze większe naczynie w formie wazy, a niedawno  znalazłam identyczną przykrywkę. Zastanawiam się nawet, jak to się dzieje, że czasami idealnie do siebie pasujące rzeczy udaje się odnaleźć po jakimś czasie na  zupełnie innym stoisku,  jestem ciekawa, czy w swoich poszukiwaniach macie podobnie?
Trochę za rzadko bywam na  naszym targu z powodu wyjazdów, ale też z powodu mrozu. Zawsze mnie potem nurtuje pytanie, a może akurat była jakaś superokazja , a ja coś przegapiłam? Czy to już nałóg?  Przyznam Wam się szczerze, że we wtorki i piątki wychodząc z domu, czuję się jak myśliwy, na szczęście bez broni palnej, bo polowania na zwierzęta budzą we mnie prawdziwą rozpacz.
Większość zdjęć zamieszczonych w dzisiejszym poście zrobiłam  jesienią, co widać po pięknych hortensjach. Zbieraną od lat porcelanę raczej już znacie, ale  była okazja do zrobienia kilku zdjęć.

niedziela, 17 stycznia 2016

Udział/ał/am czyli sesja w zimowej szacie.

Dzisiaj zasypię Was zdjęciami, bo zima urokliwa, chociaż  słońce mogłoby częściej wyglądać zza chmur. Nie przepadam za zimą, bo mam uczulenie na chłód, ale taką jej postać lubię najbardziej, za oknem biało, a w domu ciepełko, patchwork, herbatka. W takich okolicznościach  rozpędziłam się z drutami i udziałałam  spódnicę i szalik. 
Na  wiele lat  chyba zapomniałam o terapeutycznym wpływie dziania, a od zrobienia ocieplaczy nie mogę przestać. Po tym co się działo w ostatnich miesiącach, bardzo tego relaksu potrzebowałam i naprawdę  całkowicie zapominałam  o bożym świecie. 
 




Na sesję zabrałam  też  2 spódnice, które  zrobiła mi moja mamusia ponad 25 lat temu i nie mogę się z nimi rozstać. Przydają się w naprawdę ostre zimy.
 
 Skoro już wyszłam do ogródka, przedstawiam aktualny wygląd.





Tak było jeszcze w piątek

Podziwiam tę roślinkę, ciemiernik, która budzi się najwcześniej do życia i w styczniu ma siłę wydostać się z zamarzniętej ziemi.



Nasze wspólne czytanie w ramach Międzyblogowego Kącika Czytelniczego dobiegło końca w grudniu, moją parą została Ania, która prowadzi blog My shabby my dream 
Żeby zdążyć przed Świętami, moją paczkę musiałam wysłać z Warszawy. Nie dość, że nie miałam dość sił ani możliwości, żeby przygotować własnoręcznie podarunek,  to jeszcze  nie zdążyłam zrobić zdjęć moich prezentów,  ale był to bardzo ozdobny  świecznik wiszący na tea-lighta  z TK-maxa i lampki  kulki Cotton- balls. Na szczęście, prezenty spodobały się Ani. Od Ani, która jest bardzo zdolną osobą,  dostałam pięknie zapakowane prezenty, serwetę,  naszyjnik i kolczyki własnoręcznie zrobione, drobiazgi ceramiczne, które idealnie pasują do moich Delftów i naścienną świąteczną lampkę.  Aniu, dziękuję jeszcze raz.

Co prawda MKC zakończył swoją działalność, ale to nie znaczy, że przestałam czytać. Książka  "Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął" została mi polecona, szukałam jej  w całej Polsce, aż w końcu udało się ją kupić w  Zakopanem. Chcę Wam polecić tę bardzo zabawną , napisaną z humorem i lekkim przymrużeniem oka książkę.  Bardzo ciekawa opowieść  z kryminalną fabułą, niespodziewanymi zwrotami akcji, może lekko absurdalnymi, ale przeczytać warto. Wiem, że powstał już film na podstawie książki, ale na razie nie chcę go oglądać. Uśmiałam się do łez, ale jednocześnie taka smutna refleksja mnie naszła, czy mamy szanse dożyć stu lat? A jeśli dożyjemy, to czy będziemy pamiętać, że w razie czego  można wyskoczyć przez okno?

Wam życzę stu i więcej lat.
Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu.:)))

poniedziałek, 6 lipca 2015

Upał, czyli żółty post.

Kochani, miałam cudowny rodzinny tydzień, czas na cieszenie się najbliższymi, ale tak jak wszystko, kiedyś  musiał się skończyć. Trochę mniej czasu mogłam poświęcić na blogowanie, ale czasami tak trzeba.
Smolinosy uchwycone wczesnym, a nawet bardzo wczesnym  rankiem ( zapomniałam, że malutkie dzieci tak wcześnie się budzą, ale jak widać wynikają z tego same korzyści).

sobota, 27 czerwca 2015

Truskawkowo, to i owo....

Kochani, czy znacie kogoś, kto nie lubi truskawek? U mnie w tym roku już powstało trochę  przetworów, chociaż zawsze się zarzekam, że w tym roku to już  na pewno nic nie zrobię. Dużo truskawek zjadamy na bieżąco, ale pod różnymi postaciami.

   Tak wygląda  najsmaczniejsza odmiana truskawek,  szypułki rosną na długiej szyjce.

Na pierwszy ogień idzie koktajl bananowo- truskawkowy z maślanką, pijemy bez ograniczeń, najbardziej naturalny probiotyk, można dosłodzić miodem.

Mój sposób na najprostszy sernik na zimno jest tak prosty, że aż nie wiem, czy wypada podawać przepis?.
Dwie galaretki rozpuszczam w dwóch szklankach wrzątku, czekam do lekkiego zakrzepnięcia i miksuję z białym serkiem w ilości  około 450 gram.  Przelewam do tortownicy i do środka wkładam ulubione owoce, tym razem truskawki, ale mogą być jakiekolwiek owoce, nawet    z puszki. Po 2 godzinach wyciągam z lodówki gotowy smaczny serniczek,który znika  w oka mgnieniu.

 Teraz można już  ucztować.

Porcelanowe słodkie łyżeczki
MKC
Zapomniałam jaka to przyjemność móc się zatracić w lekturze, połykać kolejne strony i rano budzić się z chęcią sięgnięcia po ciąg dalszy książki. Od zawsze czytam przed snem, ale czasami trudno się skupić po ciężkim pracowitym dniu i zdarzało się, że obmyślałam plan prac na następny dzień, czyli co uszyję i z czego, albo co nowego zmaluję, czy przesadzę. Teraz mam dużo czytania, bo w poszukiwaniu tanich książek  dotarłam na warszawską ulicę Nowy Świat, gdzie w tanim sklepiku znalazłam kilka ciekawych i naprawdę tanich pozycji i dlatego bombarduję Was  kolejnymi opiniami.
Dżuma w Breslau to opowieść kryminalna Marka Krajewskiego. Akcja jego książek dzieje się we Wrocławiu  dwudziestolecia międzywojennego, czuje się klimat tego świata. To mój drugi przeczytany  kryminał tego autora, poznajemy w nim przekrój różnych indywiduów, tajemnice półświatka, warunki więzienne, ale także prawa rządzące w policji. Akcja dzieje się żwawo, pojawia się  tajne stowarzyszenie, którego zadaniem jest likwidowanie wyrzutków społeczeństwa, przyznam się Wam, że w pewnym momencie poczułam autentyczne ciarki na  skórze, ale były też momenty szczerego głośnego śmiechu.
Bohaterem   książek Krajewskiego jest  Eberhard Mock, który jako  nadwachmistrz we wrocławskiej policji obyczajowej  wciąż marzy o awansie i przeniesieniu do policji kryminalnej. Problem w tym, że Heinrich Mühlhaus, szef policji, jest do jego osoby nastawiony sceptycznie.  Jakby na domiar złego, w brutalny  sposób zostają zamordowane dwie prostytutki i pewnie nie byłoby w tym  nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że na narzędziu zbrodni znajdują się odciski palców Mocka. A to poważnie komplikuje jego sytuację…
POLECAM!

Wszystkim, kto zaczął wakacje i tym, którzy muszą pracować życzę miłych, pogodnych dni, komu brakuje deszczu, życzę nocnych opadów, ale słońca  i wypoczynku życzę wszystkim. Witam ciepło nowych obserwatorów, do następnego razu. Zapraszam Was serdecznie!

piątek, 15 maja 2015

Pod chmurką...

Witam Was serdecznie.
Cieszę się bardzo, że do mnie zaglądacie, dziękuję Wam moi mili i witam kolejnych obserwatorów, a przed chwilą miałam w liczbie wyświetleń pięć dwójek, bardzo lubię takie spotkania, fascynują mnie liczby, chociaż z matematyką zawsze byłam i jestem na bakier. Bardzo jestem ciekawa, kto był moim 22222-im gościem?
Wszystko wokół pięknie kwitnie, obłędnie pachnie, staram się przebywać  w ogrodzie, dlatego  
prezentuję kolejny salonik do wypoczynku, od góry chroni mnie leszczyna Warszawska o purpurowym kolorze liści, w oczku wodnym szumi woda, nic tylko usiąść wygodnie i zapomnieć o chwastach i ślimakach.

Zapewne dziwi Was widok ściętych kwiatów rododendrona, ale robię w tym roku cięcie odmładzające, muszę usunąć całą grubą gałąź, która jest za wysoka i zasłania tujom słońce. Połączyłam więc przyjemne z pożytecznym  i pozbyłam się kilku kwiatków,  niestety  nie pachną.
W głębi widać jak krzew rododendrona wybujał, a na fotelu czekoladki, którym oprzeć się nie mogłam!
 Mała robótka tzw. oszukańczy patchwork, połączyłam kilka wzorów patchworkowych i bardzo mocno przepikowałam w różne esy-floresy, już  Wam pisałam o Wiesi, która uczy wszystkich pikowania. Quilt czasami służy mi jako przykrycie, a czasami jako obrus, wszystkie zastosowania są dopuszczalne.
Zapraszam do wędrówki po ogrodzi,, ostróżki, paprocie,czerwony berberys i pięknie kwitnąca mahonia.
Mam pewien problem z MKC, zaczęłam kilka książek, ale w końcu najszybciej przeczytałam Georga R.R. Martina Rycerza siedmiu królestw. Polecić mogę tylko wielbicielom autora i to jest najkrótsza recenzja tych trzech opowiadań. Mam wrażenie, że Martin napisał je jako bajkę, przedstawił przygody młodego honorowego rycerza, który bardzo serio traktuje kodeks rycerski. Nie brakuje więc turniejów  i konfliktów, które rozwiązuje przy pomocy tajemniczego kompana Jajo.

środa, 25 lutego 2015

Delftom się nie odmawia...


Kochani,  witam Was cieplutko
Zanim na dobre zagoszczą u mnie wielkanocne ozdoby słów kilka  o zakupach, bo zawsze coś do domu muszę upolować.
Niebieskim  Delftom raczej nigdy nie odmawiam, jeśli staną mi na drodze, a tym razem trafiłam na dzbanek w kolorze  czerwonym, nie mam jeszcze Delftów w tym kolorze,  ale  doskonale dopasował  się do mojej różowej angielskiej zastawy. Do końca nie wiem, czy różowa, czy jednak czerwona?



Dziwicie się zapewne, dlaczego marcowa Weranda przy grudniku? Kolejny raz zaczyna kwitnienie, trochę mnie to niepokoi, ale też cieszy,  a może  jego kwitnienie jest normą w lutym?
Żeby nie było zbyt monotonnie, to pokażę Wam moje próbki pikowania. Jeśli ktoś
 z Was interesuje się szyciem patchworków polecam blog Wiesi, która w bardzo przystępny sposób uczy nas tego zajęcia.
 Nie sądziłam, że spodobają mi się wzory w pióra, zawsze wydawały mi się  zbyt amerykańskie i zbyt trudne, ale Wiesia pokazała, jak to się robi. Quiltów nie mam kiedy szyć, bo uczę się pikowania.
Cztery różne próbki, za każdym razem jest to inny materiał i inne nici, jak się okazuje, wszystko ma znaczenie, a na efekt końcowy składa się wiele czynników, nawet wypełnienie.


 

Ostatnia  próbka szyta na zwykłej surówce zwykłymi nićmi wyszła najsłabiej, ale cóż, trzeba uczyć się dalej. 

Międzyblogowy  Klub Czytelniczy

Pierwszą książką, którą chcę zaprezentować w MKC jest "Zamieć"  Kena Folletta, którego znam i czytam od dawna. Już kiedyś tu  zrobiłam przegląd twórczości Folletta. Dzisiaj więc o nowej sensacyjnej powieści. Jak zwykle świetnie zawiązana intryga, komplikacje miłosne i wartka akcja, czyta się bardzo szybko, bo też temat jest nam bardzo bliski. Akcja toczy się m.in. w laboratorium opracowującym szczepionkę przeciwko  wirusowi ebola. Kiedy szefowa ochrony odkrywa śmierć jednego z pracowników, dla dobra śledztwa musi współpracować ze swoim byłym mężem-policjantem, ale tak naprawdę pierwsza śmierć schodzi na dalszy plan. Do akcji wkraczają członkowie rodziny właściciela laboratorium, w jakim celu autor szczegółowo nam  ich opisuje? 
Sami musicie sprawdzić, bo to przecież powieść sensacyjna.


Powieść niestety ma jedną wadę, jest bardzo przewidywalna, ale czyta się ją naprawdę szybko.


//Pinterest widget