Lato było takie długie, że przez moment miałam wrażenie, że się nie skończy. Wszyscy zapewne jesteśmy zdziwieni, że tak szybko dopadła nas jesień, prawie mroźne noce, poranki z białym nalotem na trawach i że tak nagle w przyrodzie zmieniły się kolory a w naszych sercach nastroje. Powyjmowałam ozdoby z lat poprzednich, dodałam trochę świeżych kwiatów i witam jesień. Czekam na piękne przebarwienia moich drzewek i krzewów, za tę zmienność bardzo lubię jesień i naprawdę jestem ciekawa, co nam w tym roku przyniesie. Marzę o tym, żeby w końcu czas letni stał się jedynym słusznym i mam nadzieję, że od następnego roku tak będzie. Ciekawa jestem Waszego zdania, bo u nas zmiana czasu fatalnie odbija się na naszym samopoczuciu.
Jesień na moim ukochanym tarasie, który w dalszym ciągu służy nam jako miejsce do wypicia kawy. Lubię tu sobie posiedzieć również z herbatką i dać odpocząć oczom piękną roślinnością.
Przed wejściem do domu
W ogrodzie już dawno pojawiły się pierwsze zwiastuny jesieni -zimowity i niezliczone ilości topinamburu, którego kwiatkami chętnie ozdabiam dom. Kilka dekoracji powstało też z dyń, których sposób powstania już pokazywałam /klik/
Kilka funkii kwitnie razem z rozchodnikami, prawdopodobnie wpłynęły na te anomalie szokujące temperatury. Czy u was też się zdarzyły w tym roku dziwne zachowania roślin?
Kochani, bardzo Wam dziękuję za piękne i pouczające komentarze pod poprzednim postem.
Bardzo gorąco Was pozdrawiam i życzę wielu przyjemnych chwil na następny tydzień.:))









































