Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.

wtorek, 24 lutego 2026

Niespodziewany lutowy poranek.



Wyobraźcie sobie, że budzicie się pewnego śnieżnego  ranka, jak zwykle spoglądacie przez okno i waszym oczom pokazuje się widok, którego jeszcze wczoraj tu nie było.

Na polu, pośród śniegu, tuż za ogródkiem, ktoś postawił ogromny kamień o dziwnym kształcie, skąd, po co i jak ???? Śladów, że ktoś taki tonowy, na pierwszy rzut oka,  głaz zostawił, nie widać. Spadł z nieba? Widzę, że na tym kamieniu przysiadają ptaszki i nagle jakaś część  tego głazu zaczyna się lekko poruszać. No przecież wczoraj poszłam spać jako człowiek rozsądnie myślący, alkoholu nie tykam od tak dawna, że nawet jego wspomnienie nie budzi we mnie wstrętu. Co widzę?


Już wiem, że to jakieś uszy się poruszają, żeby odegnać natrętne ptaki. Dopiero się dziwię, gdy dostrzegam jeszcze jeden ogromny kształt.  Dzieli mnie od nich  około 200 metrów i dociera do mojego ledwo rozbudzonego, a więc leniwego mózgu, na co patrzę. 



To dwa łosie, mama z młodym, które przyszły sobie poleżeć, a może poleżakować tuż za naszym ogrodzeniem. Nie zgadniecie, jak długo wylegiwały się pośród smacznych krzaczków. Trwało to około czterech godzin, a ja biegałam z parteru na piętro, żeby nie stracić momentu, gdy   łosie będą już aktywne. W końcu   zmusiły się do wstania, powolutku przeniosły się do kolejnego  drzewka, zaspokoiły apetyt i powolutku oddaliły się w kierunku krzaków nawłoci.




Taki to był niespodziewany poranek. Mieszkam w niezwykłym miejscu, o takim mogłam jedynie marzyć, nieustannie coś nas tu zaskakuje. Podejrzewam, że możliwość  obserwacji łosi z tak bliska, z okien własnego domu   już nam się nie przytrafi.

Ponieważ większość z nas zimowych widoków ma już dość, to na koniec szczypta hiacyntowego kwiecia, który koi moją tęsknotę do wiosny. Zwartnice, inaczej hipeastrum też pomagają przetrwać czas oczekiwania.
 



Jeśli kochacie tulipany, to w Wilanowie 21 i 22 marca odbędzie się XVI wystawa tulipanów 


                                        Kochani, miłych dni Wam życzę i do następnego razu.:)))

1 komentarz:

  1. Droga Cecylio!Naczekaliśmy się na Twój kolejny wpis, ale warto było! Och, jaki piękny widok zobaczyłaś! A my, razem z Tobą! Nigdy nie widziałam z bliska, bo tak można to napisać, ale zawsze marzyłam o spotkaniu z łosiem. A Ty - nawet z dwoma masz zasobą. Pewnie niedługo łoszam pójdzie na swoje, ale jeszcze są razem. Oby bezpiecznie się dalej im wiodło. A hiacynty i to coś, co my zawsze nazywamy amarylisem - są piękne. Moja przyjacióła ma obecnie czerwone, bladoróżowe z jaśniejszym środkiem i prawie białe(biało - zielone) z czerwonawym brzegiem. Podziwiam, ale to nie mój kwiat!
    Podobno do kwitnienia szykuje się oczar wirginijski, ale nie mam siły, by podjechać do Łazienek. Lubię jego zapach...
    Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Blogowiczów! Niech wreszcie ta zima skończy się dokumentnie!/AS/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

//Pinterest widget