czyli kto bogatemu zabroni...
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby móc zostać kolekcjonerem sztuki? Wystarczy urodzić się w bardzo bogatej rodzinie, skończyć studia na wydziale malarskim, żeby móc rozpoznać najciekawsze prace i zacząć kupować dzieła najbardziej wartościowe. Mało? można jeszcze uzyskać godność Kawalera Honoru i Dewocji w Zakonie Maltańskim i na koniec otrzymać tytuł hrabiowski.
Ignacy Karol Korwin Milewski to ów kolekcjoner, o którym nie słyszałam, ale którego gust i wyczucie w doborze kupowanych dzieł z pewnością odegrały ważna rolę. Urodził się 27 kwietnia 1846 roku w rodzinie ziemiańskiej w majątku Jaszuny na Wileńszczyźnie. Chociaż młodość spędził w powiecie oszmiańskim, od 10 roku życia mieszkał w Paryżu. Studiował w Akademii Monachijskiej, gdzie poznał wielu artystów Polaków. Ponieważ stwierdził, że nie ma tyle talentu, ile mają jego koledzy, zaczął kupować obrazy rodaków. Przydał się wyrobiony zmysł estetyczny i świetne oko, co pozwoliło mu dokonywać mądrych decyzji przy wyborze kupowanych prac. Zgromadził 250 prac uznanych polskich malarzy, bez twórczości których trudno sobie wyobrazić polskie malarstwo.
Gdzie można obejrzeć wystawę, która pokazuje prace tych wybitnych artystów, m.in. Babie lato Józefa Chełmońskiego, Stańczyka Jana Matejki i Żydówkę z cytrynami Aleksandra Gierymskiego.
W Muzeum Narodowym w Warszawie do 13 września.
Oryginalnych prac jest ponad 70, ponad 30 reprodukcji.


Aleksander Gierymski,
Żydówka z cytrynami, 1881
Jeśli pamiętacie lubelską wystawę "Co babie do pędzla", o której pisałam, to zapewne pamiętacie Annę Bilińską- Bohdanowicz, której prace podobały się Wam najbardziej. Była jedyną kobietą malarką, którą Korwin-Milewski zaprosił do pokazania swoich obrazów. Jej portret jest niedokończony , niestety, zmarła bardzo młodo.
Anna Bilińska- Bohdanowicz, Portret młodej kobiety z różą w ręku
Na zamówienie kolekcjonera powstały unikatowe Autoportrety malarzy, ekscentryczny kolekcjoner pozwolił sobie na określenie, jaką pozę mają przyjąć, ale tylko jeden malarz wyłamał się z tego nakazu i przedstawił siebie w pozycji siedzącej.
Anna Bilińska- Bohdanowicz,
Autoportret niedokończony ,1892
Spośród kilkunastu portretów wybrałam te, które spodobały mi się najbardziej

Józef Krzesz – Męcina, Autoportret z paletą ,1900
Jacek Malczewski ,
Autoportret z paletą, 1892
Jan Matejko, Autoportret ,1892
Teodor Axentowicz , Autoportret z paletą,
Ignacy Korwin-Milewski odegrał ogromną rolę jako mecenas wielu młodych malarzy, których wspomagał nawet finansowo i pomagał przecierać szlaki w trudnych początkach, należał do nich m. in. Wincenty Wodzinowski .
Wincenty Wodzinowski,
W drodze na jarmark, około 1905
Wincenty Wodzinowski, B
aba ciągnąca pijanego mężaWincenty Wodzinowski ,
Dziewczyna przy oknie, 1903
Wincenty Wodzinowski, Artysta i jego geniusz
Aleksander Gierymski,
Trumna chłopska ,1894
Aleksander Gierymski,
Studium z Rottenberga w Tyrolu
Jacek Malczewski, Rybak i chimera, 1920

Jacek Malczewski, Wizja artysty, 1897
Wojciech Kossak,
Portret Arcyksiężnej Marii Teresy Habsburg z Żywca, 1911
Z pewnością autorzy wystawy dokonali ogromnej pracy, żeby zgromadzić w jednym miejscu rozrzucone dosłownie i w przenośni po świecie obrazy najwspanialszych polskich malarzy. Jaka szkoda, że zbiory Korwina nie przetrwały do naszych czasów w całości. Kolekcjoner prowadził rozmowy z władzami Krakowa na temat przejęcia zbiorów, ale porozumienia nie zawarto. Wówczas Korwin Milewski kupił wyspę św. Heleny u wybrzeży obecnej Chorwacji i przeniósł się tam na stałe wraz ze swoją kolekcją.
Wystawa pokazuje też kolekcjonera od strony prywatnej. Są portrety bliskich mu osób. Są też dokumenty obrazujące życie Korwin- Milewskiego po przeprowadzce na wyspę św. Heleny. Prowadził ciekawe życie, obfitujące w dalekie podróże, żeglował na prywatnym jachcie "Litwa", spotykał się z ważnymi ludźmi. Oddawał się też pasji fotograficznej.
Jedynym minusem takiego życia, było uszczuplanie zgromadzonych prac, z czasem bezpowrotnie rozproszonej kolekcji.
Cecylia Włodzimierska - popularna modelka krakowskich malarzy, która przyjaźniła się z Milewskim
Portret Janiny Zofii z Ostroróg-Sadowskich- żony kolekcjonera, z którą się rozwiódł.
Jaka szkoda, że o takich postaciach dowiadujemy się po latach To chyba takie typowo polskie podejście, że trzeba się pożegnać z życiem, żeby być docenionym. Skąd więc pomysł na taką wystawę?
W tym roku mija 180 lat od urodzenia tego niespełnionego artysty oraz setna rocznica jego śmierci. Czy rzeczywiście był niespełniony? Wiódł piękne życie i pomagał innym, realizował swoje pasje, przyczyniając się do popularyzowania polskiej sztuki w ciężkich czasach.
P.S.
Wyspę św. Heleny można zobaczyć na półwyspie Istria, z przepięknego miasteczka Rovinji. Jeśli dobrze pamiętam, odwiedził ją p. Makłowicz i opowiadał o historii hrabiego i losach jego wspaniałej kolekcji. Żałuję, że kiedy tam byłam, zachwycając się pięknym miasteczkiem, nie znałam tej historii.
Zostawiam Wam życzenia miłych i pogodnych dni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.