Dzisiejszym postem kończę wycieczkę po Łotwie, a jest to dobry sposób na sprawdzenie jak to jest z moją pamięcią, bo czasu trochę minęło. Opisałam już Rygę i Siguldę, czas na Turaidę. W sercu największego łotewskiego parku narodowego znajduje się kolejna średniowieczna warownia, która jest główną atrakcją rezerwatu archeologicznego. Cały kompleks znajduje się ok. 50 km od Rygi i zajmuje powierzchnię 45 ha. Zamek jest widoczny z tarasu widokowego Siguldy -zamku, który należał do zakonu. Obydwa zamki rozdziela rzeka Gauja, obydwa zamki były początkowo fragmentem linii warowni Zakonu Kawalerów Mieczowych, którzy przybyli tu w celu chrystianizacji pogan. To oni zburzyli zbudowaną przez rdzennych mieszkańców- Liwów drewniany zamek. Po czym rozpoczęli budowę kamiennej fortecy, ale w 1214 roku przejął ją ryski biskup Albert. Jego następcy kontynuowali rozbudowę zamku. Początkowo nadano mu nazwę Friedland, czyli Kraj Pokoju, później zamieniono na Turaida, czyli Boży Ogród. Z powodu bliskości siedziby Zakonu - Siguldy, był wielokrotnie rozbudowywany, wzmacniano zwłaszcza fortyfikacje. W końcu Krzyżacy zajęli zamek łącznie na 80 lat.