Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.

poniedziałek, 29 października 2018

Zachwycam się

jesienią, kolorami, mgłami, przebarwieniami. Nadrabiam upalne lato, od rana do wieczora pracuję w ogrodzie, kopię, sądzę, podlewam. Całą działkę trzeba przekopać, wybrać chwasty, pracy mnóstwo ale radości tworzenia czegoś  z niczego więcej. Nie wiem, skąd mam tyle energii i siły do pracy, wieczorem czuję bóle w stawach, ale kiedy pomyślę, jak pięknie będzie wiosną, ból staje się nieistotny. Jeszcze nie zaczęła się zima, a ja już nie mogę się doczekać wiosny.  Wszystko przez ogród, który zakładam świadomie, jestem  o wiele bogatsza w doświadczenie i wiedzę w porównaniu do ogrodu poprzedniego.
Mam  nowości w ogrodzie, które zachwyciły mnie już wcześniej, a teraz zachwycają podwójnie, bo zmieniły kolory, obserwowałam jak z niepozornych roślin przekształcają się w prawdziwe piękności. Nie wymagają szczególnych zabiegów, ale jeśli dostaną dobrą ziemię odwdzięczą się w dwójnasób. Dzisiaj trzy roślinki, które mnie oczarowały bezwarunkowo. Uwielbiam klony palmowe, ale ten klon  jesienią je przebił. Najbardziej zachwycający jesienią  klon czerwony Red sunset . Na razie jest mały, ale takiego przeglądu barw nie ma  żadna inna znana mi roślina, od zieleni poprzez żółcie po purpurę i czerwień.    Przedtem był zwykłym zielonym drzewkiem, a teraz to  po prostu drzewo  o wielu twarzach.
 

Trzmielina oskrzydlona, która ma swoje 5 minut jesienią, zielony niepozorny krzew nagle stał się  piękną ozdobą, aż krzyczy- jestem tutaj, podziwiajcie mnie, przez wiele miesięcy jestem Kopciuszkiem, a teraz gotów jestem przyjmować hołdy i zachwyty.
Specjalnie pokazuję, że ziemię  wykładam tekturą, opakowaniami, dopiero na nie rozkładam ściółkę z kory, wiosną nie ma po tekturach śladu, jakoś nie mogę i   nie chcę używać mat szkółkarskich.
Trzeci jesienny faworyt, który wydawał mi  się kruchy i delikatny, jesienią zaskoczył mnie wytrzymałością.  Anemon, czyli zawilec japoński to zupełna nowość wśród moich ulubieńców. Kwitnie jesienią i to  jest jego ogromną zaletą. Na wysokich sztywnych łodygach ciemnozielone liście i delikatne białe kwiatki, które  wręcz świecą wśród zieleni, sam wdzięk i czar.  Co prawda lubi miejsca zaciszne, a u mnie  o takie trudno, ale  mam nadzieję, że   mnie nie zawiedzie.


Zmiany, zmiany...
Miałam od zeszłego roku słoneczniczki, czyli topinambur.  Rozrósł się niesamowicie, chociaż wsadziłam tylko 5 korzonków,  spełnił bardzo ważną funkcję w tym miejscu, bo mieszkam wśród pól i wiatr potrafi tu przewracać drzewka. Topinambur chronił przed nim część roślin,  podrosły w tym roku i same muszą sobie dać radę zimą.   Teraz wykarczowałam topinambur, to bardzo ekspansywne ziółko, jego korzenie  były aż pod tujami i  prawie wrosły  w fundament ogrodzenia. Boję się, że odbiją w następnym roku. Zbiory były obfite, wybrałam cztery donice korzeni, ale nie za bardzo chce mi się je wykorzystywać, lenistwo? W miejscu słoneczniczka posadziłam wierzbę Hakuro-nishiki, zrobiło się jasno i przestrzennie.


 


Mimo niewątpliwych walorów zdrowotnych zdecydowanie wolę wartość ozdobną kwiatków topinamburu.
Kochani, wszystkiego najlepszego Wam życzę, ciepełka i zdrowia.:))

poniedziałek, 1 października 2018

Jesień na tarasie

Lato było takie długie, że przez moment  miałam wrażenie, że się nie skończy. Wszyscy zapewne jesteśmy zdziwieni, że tak szybko dopadła nas jesień, prawie mroźne noce, poranki z białym nalotem na trawach i że tak nagle w przyrodzie zmieniły się kolory  a w naszych sercach nastroje. Powyjmowałam  ozdoby z lat poprzednich, dodałam trochę świeżych kwiatów i witam jesień. Czekam na piękne przebarwienia moich drzewek i krzewów, za tę zmienność bardzo lubię jesień  i naprawdę jestem ciekawa, co nam w tym roku  przyniesie. Marzę o tym, żeby w końcu czas letni stał się  jedynym słusznym i mam nadzieję, że od następnego roku tak będzie. Ciekawa jestem Waszego zdania,  bo u nas zmiana czasu fatalnie odbija się na naszym samopoczuciu.
Jesień na moim ukochanym tarasie, który w dalszym ciągu służy nam jako miejsce do wypicia kawy. Lubię tu sobie posiedzieć również z herbatką i dać odpocząć oczom piękną roślinnością.

Przed wejściem do domu


W ogrodzie już dawno pojawiły się pierwsze zwiastuny jesieni -zimowity i  niezliczone ilości topinamburu, którego kwiatkami  chętnie ozdabiam dom. Kilka dekoracji powstało też z dyń, których sposób powstania  już pokazywałam /klik/
 







Kilka funkii kwitnie  razem z rozchodnikami, prawdopodobnie wpłynęły na te anomalie  szokujące temperatury. Czy u was też się zdarzyły w tym roku dziwne zachowania roślin?
Kochani, bardzo Wam dziękuję za piękne i pouczające komentarze pod poprzednim postem.
Bardzo gorąco Was pozdrawiam i życzę wielu przyjemnych chwil na następny tydzień.:))

//Pinterest widget