Utarło się myślenie, że zwiedzanie Podkarpacia to przede wszystkim Łańcut, Przemyśl i Rzeszów. Tymczasem trafiła nam się prawdziwa i zaskakująca perełka, na razie mało znana. To niewielka wieś Zarzecze. Po wejściu do parku otaczającego pałac, podziw budzi okrągła rotunda, wsparta na doryckich kolumnach.
Zarzecze to realizacja rezydencjonalna w typie pałacu z rotundą. Już pod koniec XVIII wieku Chrystian Piotr Aigner wykonał plany nowej rezydencji dla rodziny Morskich. W 1783 roku hrabia Ignacy Morski poślubił swoją kuzynkę Magdalenę z domu Dzieduszycką. Związek ten był nieudany, gdyż inteligentna, wykształcona i i przejawiająca zainteresowania artystyczne Magdalena nie znalazła w mężu pożądanego partnera życiowego. Pałac ukończono w roku 1812 i wkrótce dodano do niego oficynę. W 1893 cały majątek przeszedł na własność rodu Dzieduszyckich, utworzono więc ordynację familijną HR. Dzieduszyckich, którzy zamieszkiwali pałac do jesieni 1944 roku.
Po wojnie utworzono w pałacu szkołę i internat. Cudem można nazwać fakt, że zabezpieczono pałacowe ruchomości, meble i obrazy, które przewieziono do muzeum w Jarosławiu, gdzie dotrwały do otwarcia muzeum w Zarzeczu. W końcu wybudowano nowe budynki dla szkoły. Z końcem lat 60-tych pałac został bez gospodarza i bez opieki, czyli jak to zwykle bywało, został zdewastowany, Na szczęście, dzięki pracom remontowym odzyskał dawną świetność. Potomkowie rodziny Dzieduszyckich zrzekli się ewentualnych roszczeń, ale pozostawiono im możliwość korzystania z kilku pokoi.
To, co szczególnie wyróżnia wnętrza pałacu to fakt, że meble wewnątrz i część wyposażenia są całkowicie autentyczne.
Hrabina Magdalena Morska z domu Dzieduszycka rozwijała zainteresowania malarstwem, architekturą, gospodarstwem wiejskim przy okazji licznych podróży po kraju i Europie. Szczególne wrażenie wywarły na niej wizyty w Puławach, ówczesnej stolicy kulturalnej ziem polskich. Z niezwykłą dbałością zorganizowała park w stylu romantycznym, sama malowała piękne martwe natury, gromadziła modne ubrania i wyposażenie pałacu. Pałac w Zarzeczu wkrótce stał się ośrodkiem życia towarzyskiego i kulturalnego w całym regionie.
Po krętych schodkach dostajemy się na piętro pałacu. Podziwiamy autentyczne zestawy mebli, miedzioryty i drzeworyty, doceniamy gust właścicielki. W końcu docieramy do pięknego okrągłego salonu z zachwycającą podłogą i wreszcie widzimy pięknie wykończoną kopułę, czyli wnętrze rotundy, którą widać po wejściu do parku.
Po upadku powstania listopadowego Magdalena Morska nas znak żałoby wycofała się z życia towarzyskiego, ale przez całe życie pomagała mieszkańcom okolicznych wsi. pozostała aktywna do późnej starości, podróżowała po Europie i realizowała swoje projekty architektoniczne. Ponieważ nie miała dzieci, dobra swoje zapisała bratu Józefowi, a jego następca Włodzimierz wprowadził w gospodarstwie niezwykłe zmiany. Już w 1848 roku darował chłopom pańszczyznę, unowocześnił gospodarstwo, czyli zorganizował je na nowo na nowych zasadach. Wprowadził do hodowli nowe rasy zwierząt, a do upraw nowe odmiany roślin. W 1863 roku zaangażował się w pomoc dla powstania styczniowego. Przez całe życie był postępowym patriotą.
Jeśli będziecie koło Rzeszowa, zachęcam Was do odwiedzenia Zarzecza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.