Bibeloteka

Blog o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

czwartek, 12 lipca 2018

Goście w ogrodzie

Kochani, czy Wam też się wydaje, że  lato tego roku nie dość, że gorące, to niebywale długie? Z tego co podczytuję u Was w przerwach między ogrodowymi robotami wynika, że też macie suszę. Na szczęście w nocy zaczęło padać i wszystko w ogrodzie odetchnęło.
Zacznę od motyli, które chętnie przylatują  do tego, co mam wokół domu, bo przecież to dopiero zaczątek ogrodu. Do kwiatka  cebuli  roszczą  pretensje  dwie istoty,  motyl  przypomina mi  ludzką twarz. Myślałam, ze to sławny paź królowej, ale nie, to rusałka pawik.  Następne nie są tak zachwycające, ale musiałam  sprawdzić, jak się nazywają.
Tu rusałka pokrzywnik

Motyl  modraszkowaty, czerwończyk


Tych gości też bardzo lubię, pojawiają się nagle całym stadem, robią swoją robotę czyścicieli,   a ja mam nadzieję, że likwidują to co złe.
Goście bywają różni, jedni są niekłopotliwi, inni potrafią godzinami ćwiczyć swój zaśpiew  godowy, po kolei na każdym kominie osiedla. To dudek, który obwieszczał swoją gotowość do zalotów bladym świtem przez kilka tygodni.
 Przy pracach w polu pojawia się bocian.
 O matko, czy to nowa odmiana fruwających? Przyzwyczaiłam się już do mechanicznych ptaków, bo  także się pojawiają często.
 Zanim łąkę porosły łany trawy, ten widok też był dość częsty.
 A tu przypadkowy turysta, łoś o poranku, ten to naprawdę musiał  się zgubić.
Ostatni post był o szlachetnych różach, a dzisiaj o ich brzydszych braciach, czyli o roślinach spontanicznych, które się u nas  zadomowiły. Z niektórymi walczę, a niektóre hołubię jako ozdobne. Niektóre są tylko gośćmi , a niektóre zostaną z nami.
Ponieważ mam dużo pustego miejsca na działce, moje chwasty awansowały do miana roślin ozdobnych. Trudno się nie zachwycić tak ogromnym okazem łopianu, zwykły rzep, a taki imponujący.

Dziewanny, których nie usunę, pozwalam im rosnąć w różnych miejscach, one tu były przed nami, niech rosną.

Tej roślinki nie znam, ale bardzo mi przypomina klona, ciekawe, co z niego wyrośnie.
Prawdopodobnie to wiesiołek, rośnie tuż przy tarasie już drugi rok. Postaram się go przesadzić, bo wkrótce trzeba obłożyć taras deskami, a nie chcę roślinki zniszczyć.



Koniec moich gości, a dla Was trochę łąkowego spontanicznego  kwiecia. 
Kochani, pozdrowienia ślę gorące. :))


6 komentarzy:

  1. Wspaniałych masz gości i piękne widoki. Pozdrawiam milutko!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny masz widok za płotem... kiedyś też do nas sarny podchodziły... teraz za dużo domów dookoła...

    OdpowiedzUsuń
  3. To są właśnie uroki życia na wsi.Piękne widoki,niespodziewani goście.Żeby zwabiać motyle dobrze wyłożyć opadłe słodkie owoce. U mnie jak śliwka renkloda zakończyła żywot i razem z owocami opadła na ziemię to do tych słodkości zleciały się setki motyli.W tym roku chcę wyłożyć gdzieś w kącie śliwki-robaczywki
    Dziewanna u mnie też zadomowiła się na dobre.U mnie też w końcu popadało i to solidnie ,dzisiaj znowu kropi i prace [pilne] muszę odłożyć.
    Pozdrawiam i życzę dużo pięknych widoków za oknem

    OdpowiedzUsuń
  4. Ucieszył mnie widok za Twoim płotem. Uwielbiam sarny to takie cudowne stworzenia ale łoś nigdy nie pojawił się na mojej łące.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ogród to zawsze różnorodność barw i kształtów !!! Tyle w nim ciekawych roślin. Wiesiołka też mam siebie i zawsze szkoda mi się go pozbywać. Nie mam dziewanny, a podoba mi się. Zwierzyna przychodzi i u mnie, ale ostatnio rzadziej, bo wycinają drzewa przy drodze, więc chyba trochę odstraszają zwierzaki. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękny ogród i niezwykli goście:))ja też niektóre chwasty zostawiam,bo są bardzo dekoracyjne:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...