Bajecznie kolorowy obrus tym razem w malowane kwiatki, pasuje do niego japoński komplet porcelanowy na małą europejską kawę i piwonie i irysy z mojego ogrodu.
To tutaj przysiadam, żeby rzucić gospodarskim okiem na ogródek, chociaż czasami nie chce się patrzeć.
To co dzieje się w ogrodzie mogę nazwać usychaniem i moje serce też usycha z żalu, bo przegapiłam moment, kiedy mogłam rododendrony ratować, teraz jest już za późno! Nigdy nie wyglądały tak smutno, niby mają kwiatki, ale zanim na dobre rozkwitły już zaczęły usychać. Krzewuszka też obrodziła pięknie
Z lekkim opóźnieniem prezentuję czwartą pozycję w ramach MKC, ale to tylko dlatego, że czytam symultanicznie.
Książka Anne Tyler
"Przypadkowy turysta" opowiada o mężczyźnie, którego pracą jest pisanie
przewodników dla często podróżujących biznesmenów, z czym wiążą się
nieustanne podróże. Macon bardzo krytycznie podchodzi do swojego zajęcia, w ogóle jest
bardzo krytyczny, zasadniczy i pryncypialny. Nie lubi rozmawiać, nawet z
żoną, z którą ma do przepracowania tragedię, jaka ich dotknęła. W
końcu niemożność porozumienia się doprowadza do separacji, zaczyna się
życie bez potrzeb i z minimalnym wysiłkiem. Zamiast prania można zmoczyć
ubranie pod prysznicem, zamiast porządnych posiłków, można jedzenie
ograniczyć do minimum, itp.
Co zrobić
z psem syna, kiedy trzeba wyjechać w kolejną podróż? Trzeba udać się do
hotelu dla psów, a tam czeka dziewczyna, która ma irytujący styl bycia,
ale może wpłynie na życie naszego bohatera?
Polecam z czystym sumieniem, co prawda powstał film na podstawie książki, ale na szczęście nic z niego nie pamiętam.











