Bibeloteka

Blog o tym, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

niedziela, 1 grudnia 2019

Wianki z krainy lodu

Kilka lat temu powstał piękny film  dla dzieci o dwóch siostrach Elzie i Annie p.t. W krainie lodu. Starsza  urodziła się z "darem" zamieniania wszystkiego w mroźną krainę, zwłaszcza, gdy podlegała silnym emocjom... Obejrzałam film razem z prawie pięcioletnią wnusią ( jak szybko ten czas leci) i pojawił mi się pomysł, a jak wyglądałby   lodowy wieniec adwentowy? Jeśli jest pomysł, to musi być i realizacja, zresztą bardzo prosta. Przy okazji powstał jeszcze jeden wianek,  lodowa choinka,, ale nie tylko, wszystko z myślą o wnukach.:))
A tak swoją drogą, odwiedzam co jakiś czas centra handlowe i widzę taką masę ozdób świątecznych, że z tego nadmiaru nie chce mi się nic kupić, wolę samodzielnie coś zrobić.  Do moich wytworów używam tylko tych materiałów, które już mam w domu, bardzo się staram, żeby nie wpaść w zakupowy szał.
Muszę się Wam przyznać do czegoś jeszcze, te wianki służą mi już kolejny rok, ja ich nie wyrzucam, tylko zmieniam przystrojenie. Owinęłam słomiane wianki kawałkami kocyka, który został mi po szyciu patchworka, sztuczny śnieg, brokaty, kryształki i kulki też miałam, a wszystko to przypięłam szpileczkami.

poniedziałek, 25 listopada 2019

Zamiast...

Prace  w ogrodzie się skończyły, więc coraz częściej poszukuję zajęcia w mojej pracowni. Zawsze zaczynam od przejrzenia szuflad. Tym razem podczas przeszukań natknęłam się na serwetki ręcznie robione, a ponieważ sporo ich się zebrało postanowiłam je zagospodarować w bardziej pożyteczny  sposób niż leżenie w pudełkach. Szkoda mi efektów żmudnej ludzkiej pracy, więc może warto  je wyeksponować?  W domu preferuję krótkie firanki, a w pracowni nie mam żadnych firanek, bo z pierwszego piętra mogę swobodnie obserwować co się dzieje na polach. Może więc warto to zmienić? Te dwie myśli naprowadziły mnie na taki pomysł.  Sama nie umiem robić takich piękności szydełkiem, ale zawiesić je na obręczy, a potem na szybie przy pomocy prostych przyklejanych zawieszek  okazało się  czynnością wykonalną.

 

wtorek, 12 listopada 2019

Przerobione...

Zebrało się kilka przedmiotów, które odświeżyłam już dawno, ale czas przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam ich pokazać. Plastikowy chustecznik  z czegoś czarnego  ozdobiony złotymi obwódkami pomalowałam i przetarłam. Teraz mogę go spokojnie  używać bez oczopląsu. Dla niezorientowanych słowo wyjaśnienia, był taki czas, że zdarzało mie się kupić beznadziejne  plastikowe tworki właśnie z myślą, że kiedyś je ozdobię i przywrócę do stanu użytku.  Wszystko w ramach ratowania planety, na szczęście mam ich niewiele, bo teraz już mi przeszły starociowe zakupy, ale co zrobić z tymi, które już nabyłam?  Muszę je przerobić po swojemu, czyli nadać trochę patyny, polubić i żyć pod wspólnym dachem.






Dziwna, nietypowa i w sumie niezbyt wygodna szafeczka ze sklejki, otwiera się trochę nietypowo, ale  po przerobieniu znalazła swoje miejsce w łazience i zdaje egzamin. Trzeba było przymocować nowy blat, przykręcić nowe gałki, pomalować , przetrzeć i już.

wtorek, 5 listopada 2019

W królestwie dyń.

Zawsze podziwiam ludzi, którzy wpadają na ciekawe pomysły, realizują je i jeszcze na tym zarabiają. Skala takich przedsięwzięć bywa różna, ważne, że są to pomysły nowatorskie, intrygujące. Korzystając z ostatniej ładnej październikowej niedzieli pojechaliśmy w kierunku Wieliszewa, żeby obejrzeć realizację takiego pomysłu- Dynioland. Mają tu mnóstwo dyń, które można kupić do spożycia, jak również do dekoracji na Halloween, akurat na czasie.:))
Można tu poznać i obejrzeć różne rodzaje dyni i sprawdzić co można z nich stworzyć. Ciekawie wyglądają abażury z tykw i dyń oraz płaskorzeźby utworzone na dużych dyniach. Można też się posilić zupką z dyni, zakupić kiełbaski i samemu je upiec  w ognisku, pospacerować po rozległym terenie, przysiąść na  licznych miejscach do odpoczynku.
Jak odróżnić od siebie to bogactwo  dyń? Każda ma trochę inny wygląd i przeznaczenie. Sposobów na ich przyrządzenie są tysiące. Kilka piękności Wam przedstawiam:

poniedziałek, 21 października 2019

Jesień w Arboretum w Rogowie

O płonącym Rogowie słyszałam ostatnio kilka razy w telewizji, a  na blogu  Zimozielony ogród  Andrzej pokazał niesamowite zdjęcia z tego miejsca. Płonący, bo kolory które pojawiły się na drzewach sprawiają wrażenie pożaru, ogniście czerwone, podkreślone jeszcze przez promienie słoneczne. 
Musiałam w niedzielę zobaczyć ten spektakl, żeby  nasycić się kolorami, odmianami i widokami.
Po raz drugi byłam w  Arboretum SGGW w Rogowie i to co mnie zaskoczyło najbardziej, to dosłownie sznury samochodów i nieprzeliczone tłumy odwiedzających, niektórzy tylko podziwiali, większość uzbrojona w aparaty i telefony uwieczniała ten cud natury. Staram się robić zdjęcia bez ludzi, ale tego dnia musiałam długo czekać na dogodny moment, żeby pstryknąć... W tej powodzi kolorów trudno było się zdecydować czy patrzeć w górę drzew, czy pod nogi, brodzące w różnokolorowych  liściach.
W zachwycające kolorami szaty przystroiły się wszystkie drzewa, i te zielone i te w odcieniach żółci. Ale najpiękniejszymi  kolorami witają jesień klony, moje najukochańsze palmowe i japońskie, od różu poprzez czerwienie do burgundów, tworzą prawdziwy raj dla oczu. 
Moje zdjęcia nie oddają w pełni tej feerii barw, są to raczej impresje, bo tak mi wczoraj impresjonistycznie w duszy grało.

wtorek, 1 października 2019

Dyniowe kompozycje

Patrzę przez okno i widzę, jak szybko zadomowiła się jesień w lesie i w ogrodzie, a w domu też lubię stworzyć trochę jesiennego klimatu. Myślę tu o złotej pięknej jesieni, która rozkwita kolorami i którą większość z nas lubi. Niezastąpione w jesiennych dekoracjach są dynie, a ponieważ nie zdążyłam wyhodować  prawdziwych dyń, więc wykorzystałam dynie dawno zrobione. Przez cały rok siedzą sobie zamknięte w pudełku i czekają na jesień, gdy mogą  pokazać się w nowych aranżacjach. Zawsze znajduję im inny kąt i inny pomysł, tym razem w mojej pracowni.
Jak wykonać dynie pokazałam w tym poście /kliknij/ 
Wszystko zależy od naszej pomysłowości, u mnie dyńki mają przeróżne kolory i zrobione są z różnych materiałów, nawet ogonki są z różnych materiałów, wykorzystałam laski cynamonu, białe szpulki po niciach, albo druciki  owinięte sznurkiem. Pełna dowolność, a radości przy ich robieniu mnóstwo.


wtorek, 24 września 2019

Kiedy kwitną zimowity...

Nieubłagany rytm przyrody powoduje, że słońce jakby skraca i obniża swój bieg, chociaż wiadomo, że to nasza planeta obraca się wokół niego. Inaczej padają promienie słoneczne, inaczej pachną wieczory, a ranki witają nas chłodem.  To jesień? Wskazują na to zimowity, piękne różowo-liliowe kwiatki, które na wiosnę objawiają się długimi pięknymi liśćmi, latem  zamierają, żeby z końcem wakacji odrodzić się w swojej najpiękniejszej postaci. Smutno się robi na sercu gdy kwitną, bo nieodwołalnie zapowiadają jesień. Na pocieszenie mam też inne jesienne piękności, których atrakcyjności do niedawna nie dostrzegałam. Na szczęście zmienia mi się postrzeganie świata...


Prace w ogrodzie zajęły mnie do tego stopnia, że nie zauważyłam, kiedy minął miesiąc od ostatniego wpisu. Oprócz pracy miałam chwile na spokojne poszukiwanie roślin, które mnie zauroczyły, zaskoczyły tak bardzo, że  posadziłam je w ogrodzie. W tym roku odkryłam kilka piękności dla mojego ogrodu, marcinki o przepięknych kolorach, tu w parze z rozplenicą japońską "Moudry"


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...