Bibeloteka

Blog o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

poniedziałek, 1 października 2018

Dekoracje jesienne

Lato było takie długie, że przez moment  miałam wrażenie, że się nie skończy. Wszyscy zapewne jesteśmy zdziwieni, że tak szybko dopadła nas jesień, prawie mroźne noce, poranki z białym nalotem na trawach i że tak nagle w przyrodzie zmieniły się kolory  a w naszych sercach nastroje. Powyjmowałam  ozdoby z lat poprzednich, dodałam trochę świeżych kwiatów i witam jesień. Czekam na piękne przebarwienia moich drzewek i krzewów, za tę zmienność bardzo lubię jesien  i naprawdę jestem ciekawa, co nam w tym roku  przyniesie. Marzę o tym, żeby w końcu czas letni stał się  jedynym słusznym i mam nadzieję, że od następnego roku tak będzie. Ciekawa jestem Waszego zdania,  bo u nas zmiana czasu fatalnie odbija się na naszym samopoczuciu.
Jesień na moim ukochanym tarasie, który w dalszym ciągu służy nam jako miejsce do wypicia kawy. Lubię tu sobie posiedzieć z herbatką i dać odpocząć oczom piękną roślinnością.

Przed wejściem do domu


W ogrodzie już dawno pojawiły się pierwsze zwiastuny jesieni -zimowity i  niezliczone ilości topinamburu, którego kwiatkami  chętnie ozdabiam dom. Kilka dekoracji powstało też z dyń, których sposób powstania  już pokazywałam /klik/
 







Kilka funkii kwitnie  razem z rozchodnikami, prawdopodobnie wpłynęły na te anomalie  szokujące temperatury. Czy u was też się zdarzyły w tym roku dziwne zachowania roślin?
Kochani, bardzo Wam dziękuję za piękne i pouczające komentarze pod poprzednim postem.
Bardzo gorąco Was pozdrawiam i życzę wielu przyjemnych chwil na następny tydzień.:))

wtorek, 25 września 2018

Mędrca szkiełko ...

Od dziecka fascynowały mnie zjawiska, których nie umiałam pojąć, z czasem przestałam się zastanawiać jak  i dlaczego powstają, a oprócz fascynacji pojawił się zachwyt. Towarzyszy widokowi promieni słonecznych, które układają się na ścianach w czarujące wzory, albo prześwietlają drobinki kurzu nieuniknione w każdym domu. Czasem powoduje go burza i  zadziwiający układ  błyskawicy, czy przesuwające się chmury po niebie, które układają  się w  znajome kształty przedmiotów, lub osób. Pewne zjawiska oprócz fascynacji wywołują prawdziwy strach. Najbardziej fascynującym i jednocześnie pięknym zjawiskiem od zawsze jest tęcza. Wczoraj niespodziewanie rozpostarła swe ramiona  między miasteczkiem  i puszczą. Jak zwykle była przeżyciem metafizycznym, ulotna, a  jednocześnie  intensywna, gdybym nie zrobiła zdjęć, nie uwierzyłabym, że może być tak nasycona kolorami. 
Fizycy potrafią wyjaśnić przyczyny tęczy i sam proces jej tworzenia, ale dla mnie tęcza ma wymiar magiczny, nie boję się jej, bo  jest pięknym zjawiskiem. Jakaś część mnie czuje, że jest zapowiedzią czegoś miłego, dobrą przepowiednią na przyszłość. Chyba nawet bym nie chciała rozumieć, niedopowiedzenie daje pole do fantazjowania...
Naukowiec będzie się ze mnie śmiał, a ja z jednej strony rozumiem chęć ludzi do zbadania wszystkiego co nas otacza i rozebrania na części pierwsze, a z drugiej  chciałabym, żeby to co magiczne pozostało nadal magicznym, ulotną chwilą, która daje nam tyle radości.
 
Kolekcjonuję niezwykłe widoki w pamięci, czasami udaje mi się utrwalić je na zawsze. Nigdy nie są tak spektakularne, jak w rzeczywistości, ale zawsze próbować warto.

Takie niesamowite widoki utrwaliłam kilka lat temu w  załęczańskim parku krajobrazowym. Wtedy dzień witał się z nocą...

Ciekawa jestem, czy macie takie zjawiska, które powodują u Was przyśpieszone bicie serca i chęć utrwalenia ich na zawsze  w pamięci.
Cieplutko Was pozdrawiam.:))

wtorek, 11 września 2018

Taras- moja duma.

Dzisiaj dopiero zauważyłam, że nie było mnie trzy tygodnie, stęskniłam się do Was bardzo. 
W poprzednim domku miałam  tak, że aby wyjść na podwórko szło się przez korytarz, wiatrołap, potem osiem schodków, jeszcze kilkanaście  kroków po trawce i byłam przy kącie wypoczynkowym pod orzechem. Droga do tego kąta nie była moją ulubioną, zwłaszcza kiedy w ogrodzie  zbierała  się większa ekipa i trzeba było nieść tace z naczyniami i potrawami.  Po kilka lub kilkanaście razy ... na szczęście  z pomocą.
Teraz mam tak, że wyjście na taras to ogromna przyjemność. Idę tylko przez salon i już jestem przy stole. O takim miejscu marzyłam w poprzednim domu, żeby wyjść bezpośrednio z salonu do ogrodu, najlepiej przez taras.




Było tak. Lubię pracować z ludźmi, którzy są otwarci na pomysły, sami się cieszą, gdy mogą wykonać pracę inną od wszystkich.  Nasz p. Marek był bardzo zadowolony, że robi zupełnie inny projekt, który  powstał w mojej głowie jakiś czas temu, bałam się, że nie znajdę wykonawcy, bo fachowcy nie lubią  utrudnień, na szczęście niektórzy lubią ryzyko. Zobaczcie sami kolejność prac.
Taras zbudowany jest z czterometrowych  desek z modrzewia syberyjskiego na legarach przymocowanych do betonu. Taras drewniany jest dłuższy od betonowego o pół metra, czyli zyskaliśmy dodatkowe miejsce
Wytyczyłam  zakończenie  tarasu przy pomocy węża ogrodowego, który w cieple nabrał niezwykłej giętkości.  Z balkonu też musiałam ocenić jego asymetryczny  kształt. Po wycięciu odpowiedniego kształtu pozostało dwiema  deskami na wysokość obić całość tarasu i wymyślić kształt stopnia. Musiał powstać w miejscu wycięcia, gdzie miał wejść pod górną deskę, nie było to najłatwiejsze zadanie, ale jak widać udało się uzyskać  owalny kształt schodka. Może się wydawać, że jest za mały, ale uważam, że jest  bardzo wygodny, bo dość szeroki. Lubię  na nim przysiąść i się nacieszyć.
 
 

Kochani, bugenwilla to kolejne odkrycie tego roku, od ponad miesiąca mnie cieszy swoim wyglądem. Oczywiście nie jest to bugenwilla, lecz begonia. Dziękuję za podpowiedzi.:))
Pozdrawiam cieplutko i do następnego razu.:)


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Faworyci późnego lata

Kiedyś przedstawiłam Wam moją listę  5 niezawodnych roślin, a ponieważ ewoluuję ogrodniczo, dzisiaj kolejne, piękne i wspaniale sprawdzające się  cuda.
1. Hortensje
Najważniejsze, żeby odróżnić hortensje ogrodowe ( które są bardzo kapryśne, bo zawiązują pąki kwiatowe w poprzednim roku i dlatego kwiatów nigdy nie ścinamy) od bukietowych, które są niemal żelaznymi roślinami, z roku na rok powiększają swoją objętość. Skracamy je wiosną, chociaż kwiaty pozostawione na zimę mogą spowodować choroby grzybowe.
Vanilla fraise, która z czasem przebarwia się na różowo. Mam ją od wiosny i wiem że w następnym roku będzie niesamowita

Miś polarny "Polar bear", bujna odmiana, mam ją drugi rok i pięknie kwitnie na biało. U dołu hortensja ogrodowa przewieziona  ze starego ogrodu. W połowie lipca skróciłam 4 wybujałe pędy, z każdego powstały dwa i zobaczę w następnym roku, czy zakwitną. Sposób polecany w programie Maja  w ogrodzie.
Grandiflora, a obok koperek, a nawet selery, nie miałam na nie innego miejsca, a liść selera w zupie być musi.


Limelight z pięknymi białymi kwiatostanami, późno zakwitła, ale dosłownie świeci na tle zielonej tui



Hortensja Pink lady, na razie wiem tylko, że nie lubi takiej ilości słońca


2. Rozchodniki okazałe, nie znam nazw, ale zachwycają bujnością, zielony i purpurowy.

 

3. Jeżówki, ale ja zakochałam się w jeżówce o  białym kolorze i  kolczastym środku. Jest piękna nawet kiedy przekwitnie. Będę miała dość stonowany ogród, z przewagą koloru białego, bo mam ogromną różnorodność zieleni.  Takie są plany, a co wyjdzie, zobaczymy:)

 4. Trawy
Po raz pierwszy posadziłam moją najukochańszą Haconechloa w zielonym i żółtym kolorze. Pełnię swoich możliwości pokaże w następnych latach, jak to trawa. Woli zaciszne i zacienione miejsca, ale na razie trudno mi takie znaleźć.
O rozplenicach japońskich dowiedziałam się od Agnieszki z Klimatów Agness . Trawy te nazywane są piórkówkami i są niewątpliwie ozdobą ogrodów. Dla mnie mają walor dodatkowy, bo jak może pamiętacie ideałem dla mnie są ogrody japońskie i wszystko co ma dodatek "japoński" łykam w ciemno:)))
Rozplenica japońska  Herbstsauber. Cudo!
 Jej mniejsza odmiana Hameln. Tu z jeżówką i tują

 Nasza ponoć najstarsza trawa spotykana w  wiejskich ogrodach Mozga, też piękna, ale ekspansywna.
 Od razu wiadomo, że to już późne lato.



 Taki gość mnie  odwiedził
Kochani, samych radosnych dni Wam życzę.:))

wtorek, 7 sierpnia 2018

Taki letni patchwork

Piękna pogoda coraz bardziej daje mi w kość, a taka byłam pewna, że uwielbiam gorące lato. No to chyba nie do końca...
Każdy  chłodniejszy moment wykorzystuję na prace w ogrodzie, ale jest ich tak mało, że szukam sobie zajęć w domu. Tym razem znalazłam pracę zaczętą zimą, o której zapomniałam, która przestała mi się podobać, więc skończyć musiałam natychmiast. To taki patchwork od niechcenia. Miał być bajecznie  kolorowy, letni, ale kończyłam go na siłę, chociaż nawet nie miałam siły, żeby ładnie popikować, no po prostu chciałam mieć go z głowy. Czy Wam się to też czasami zdarza?
Kiedy nadejdą jesienne wieczory wezmę go do chyba do ponownego przepikowania, bo jest tak prosty jak budowa cepa, na szczęście kolory  nadal mi się podobają.



 Za to  kwiaty  eustomy bardzo mnie  oczarowały.


Tak krótko dzisiaj. Czekam na kolejną falę upałów z nadzieją, że to już może ostatnia? Łapię się na tym, że narzekam i aż mi głupio, gdy pomyślę o wszystkich, którzy pracują na zewnątrz, a zresztą wewnątrz bez klimatyzacji też ciężko. A nam tak trudno dogodzić z tą pogodą, zawsze pod górkę...
Czy macie sposoby na ochłodzenie domu? Zasłon  nie odsłaniam, słońca nie wpuszczam i robię przeciągi.
Kochani, uważajcie na siebie. Moc serdeczności Wam posyłam i gdziekolwiek jesteście, życzę udanego wypoczynku.:))


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...