Bibeloteka

Blog o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

środa, 13 lutego 2019

Serce, serducho, serduszko...

Kochani
Minęły trzy lata od przełomowego wydarzenia w naszym życiu i dopiero teraz jestem w stanie o tym pisać,   jako ostrzeżenie.
Gdybym postawiła pytanie, z czym Wam się kojarzy  słowo serce, z pewnością każda z nas przytoczyłaby całą litanię  znanych  stereotypów.  Serce to ta cząstka  nas, która spełnia szczególną rolę w naszym życiu uczuciowym: kocha, tęskni, żałuje...
Jest też zupełnie inna strona serca, bez metafor, przenośni i uczuć, maszyna, która nagle ogłasza, jestem zmęczona, już dalej nie mogę. Po prostu czasami zawiedzie, a wtedy zagrożone są funkcje życiowe, człowiek traci głowę, bo jest to ogromne zaskoczenie, jak to, zawał? Nie, to niemożliwe, przecież  jestem pod opieką kardiologa, łykam tabletki na obniżenie cholesterolu i nadciśnienia, nie mam nawet sześćdziesiątki...No tak, ale niedawno straciliśmy kolegę, który nie wezwał lekarza, chociaż wiedział, że jest chory,  ale... i tych ale zawsze się kilka znajdzie.
Gdybyście mieli wątpliwości, czy aby na pewno warto zawracać głowę pogotowiu, lepiej im tę głowę zawrócić, niż stracić życie. Wszystko dzieje się tak błyskawicznie, ból rozsadza klatkę piersiową, ale jeszcze jest nadzieja, może to nie jest to najgorsze, może to tylko zatrucie? Zjadłem kawałek kiełbasy  i to chyba ona stoi mi, za przeproszeniem, w gardle. Może to tylko ból żołądka? Tyle objawów, ilu ludzi, rzucamy się do wujka Googla i nagle łapie nas przerażenie, część symptomów się zgadza, to naprawdę może być zawał. Szczęście, jeśli zorientujemy się szybko, szczęście, jeśli zapis EKG wyraźnie wykaże zawał, u nas tej pewności nie było, bo zawiozłam męża do przychodni na Ursynowie i z takim niepewnym wynikiem wiozłam go potem do  Pogotowia Kardiologicznego na Hożej, (przychodnia nie wezwała pogotowia!)  tam już była pewność, że to zawał i to całkiem spory.
W Instytucie Kardiologii na Spartańskiej natychmiastowa interwencja chirurga, koronarografia i angioplastyka, pobyt w szpitalu. Wszystko skończyło się dobrze, chociaż były jeszcze dwa pobyty w szpitalu, bo potem zostaje strach, nawet dużo strachu o przyszłość.
Dziś mogę podziękować lekarzom z Hożej i z IKARDA za troskę i fachowość w opiece nad mężem.

Sama dla odprężenia i oswojenia tematu serca zrobiłam kilka serduszek, bo ja też jestem już po koronarografii, zrobiona profilaktycznie za namową męża  i do profilaktyki Was namawiam.
 





 Kochani, miłego tygodnia Wam życzę i wiosny...

wtorek, 22 stycznia 2019

Zimowa niespodzianka

Smutny ten styczeń.  Minęły zaledwie trzy tygodnie nowego roku, a tyle nieszczęść już się zdarzyło. Tragedie w Koszalinie i w Gdańsku nie sprzyjały  blogowemu życiu, jakoś nie miałam siły ani ochoty na pisanie. Jak zawsze w życiu czas mija, oswajamy się z tym, co nieuchronne i biegniemy dalej.
Zima od czasu do czasu przypomina, że ma prawo do mrozu i wichrów, drżę o moje jesienne  nasadzenia, bo ciągle zimno mnie  zaskakuje. Jak większość z Was tęsknię do wiosny... i codziennie oglądam moje roślinki.  Jest środek stycznia, a ja przedstawiam dzisiaj prawdziwe zimozielone niespodzianki, które o każdej porze roku mają nam coś do pokazania. A to czerwoną barwę świeżych liści, a to różowe kwiatki zebrane w grona, mogą być też  koloru białego. Jeśli lubicie takie niespodzianki zimą to sprawią je pierisy. Fakt, jak  większość przybyszy z Japonii mogą być wrażliwe  i kapryśne, ale jeśli zapewnimy im odpowiednie  warunki będą kwitły przez długi czas, wymagają półcienistego i cichego miejsca, kwaśnego, wilgotnego  i żyznego podłoża, nie lubią zimna i wiatru. Posadzone wśród innych zimozielonych roślin, zabezpieczone podsypką z przekompostowanej kory  odwdzięczą się pięknymi przebarwieniami. To wyjątkowe krzewy, które w zależności od pory roku kwitną na biało, różowo lub czerwono, liście również ulegają przeobrażeniom, dzięki czemu zaskakują kilka razy w roku.
Dwie odmiany pierisów  Valley rose i Blush,  którym  zdjęcia zrobiłam dzisiaj. Prawda, że piękne?


Co prawda są inne kwitnące zimą roślinki, np. cudowne ciemierniki, ale na razie nie dysponuję zdjęciem.
Płomyk szydlasty i rozchodnik ostry co prawda nie kwitną, ale oszronione pięknie wyglądają. Podobnie jak ligustr


Nowy rok zaczęłam od robótek ręcznych i maszynowych. Na razie kilka poszewek z bożonarodzeniowym klimatem, a w trakcie pracy są patchworki.


Jeszcze kilka zimowych  zdjęć i życzenia miłego tygodnia. :))
 

 

piątek, 4 stycznia 2019

Bombki z odzysku

Nowy rok zaczynam z pewnym opóźnieniem, ale z najlepszymi życzeniami dla Was, kochani.
ZDROWIA, SZCZĘŚCIA I POMYŚLNOŚCI
na każdy dzień nowego roku!
Dzisiaj mam 3 pomysły na ozdoby bożonarodzeniowe. Spóźnione trochę, ale może skorzysta z nich jakiś miłośnik recyklingu?
  1.  Pierwszy pomysł na  bombki przyszedł mi do głowy, gdy zobaczyłam w Werandzie gotowe obrazki do pakowania prezentów. Musiałam je wykorzystać w inny sposób,  więc  przed świętami przetwarzałam, kombinowałam, tu  trochę dekupażu, tam trochę koronek, farby, złotka... Czasami dodałam ozdobną otoczkę, czasami posypałam śniegiem zrobionym z kaszy manny. Wykorzystałam najprostszy i najtańszy materiał, czyli nieużywane płyty CD, zakończyły swoją karierę, a  przetworzone rozpoczęły swoją służbę jako ozdoby. Wykorzystałam też pocztówki świąteczne. Moje wytworki zdecydowanie ładniej wyglądają na żywo, niż na zdjęciach. 

2. Dojrzałam do zmian  i do starych bombek oklejanych koronkami, które już kiedyś przerobiłam tutaj   dodałam brokat.Mam wrażenie, że   teraz moje skromne ozdoby  nabrały pewności siebie.  Po takiej zabawie błyszczałam jak najprawdziwsza gwiazdka. Dobrze, że to ja ubierałam choinkę, bo mogłabym w takiej błyszczącej wersji sama na niej zawisnąć:))


 3. Piękne flakony po wykorzystanych perfumach okleiłam złotkiem i postarzyłam. Nie wszystkim muszą się podobać te moje poprzerabiane ozdoby, ale od zeszłego roku postanowiłam nie kupować żadnych ozdób.


 Kochani, wszystkiego dobrego Wam życzę na najbliższy czas. U nas nareszcie śnieg śnieży, niedużo, ale jednak.
Serdeczności moc Wam przesyłam. :))


wtorek, 4 grudnia 2018

Akrylowe serca

Wpadam na chwilkę, żeby pokazać nowe serduszka .  Poszukuję nowych  sposobów na ozdobienie akrylowych serc, tym razem wykorzystałam szlagaluminium, wyszły mi takie z brokatem wewnątrz i motylkami, które drżą  przy każdym poruszeniu. Ciekawe, czy spodobają się dzieciom?  Przy okazji jeszcze jedno serce zrobione techniką niepowtarzalną, dlatego, że sama nie potrafiłabym jej powtórzyć.:))
Zrobiłam również dwa wieńce adwentowe, wykorzystując naturalne materiały z zeszłego roku.

 



Korzystając z pięknej pogody staram się jak najczęściej iść do lasu. Najlepszą porą na to jest chwila przed zachodem słońca.  W tym roku jesień zachwyca mnie na każdym kroku, nawet jeśli ręka drgnie i powstanie taki niezwykły zamglony obrazek. Muszę się śpieszyć z zapisem tych miejsc, bo już tu widziałam ludzi zajętych mierzeniem, wyznaczaniem, powbijali  jakieś kołki i czuję ze smutkiem, że wkrótce dużo się zmieni:((




Kochani, dziękuję, że do mnie zaglądacie i pozostawiacie komentarze.
Wszystkiego najlepszego życzę, a Barbarom przesyłam kwiatek i  życzę spełnienia marzeń.:))


czwartek, 29 listopada 2018

Muszelki świątecznie.

Kilka razy prezentowałam jak wykorzystuję muszelki  w wiankach, osłonkach na świece itp. Ozdoby świąteczne z muszelek też  Wam pokazywałam dwa lata temu, w tym roku ponownie zaszalałam, ale mam usprawiedliwienie, po prostu opróżniam zapasy i staram się z materiałów zalegających na półkach zrobić  coś, co się przyda chociażby do powieszenia na choince. 
Aby nie tracić czasu zaczęłam słuchać audiobooków, REWELACJA! Nie śmiejcie się ze mnie, ale przy tej pracy mogę się skupić na słuchaniu książek. Niedawno odkryłam  Charlotte Link, która  pisze  kryminały z "psychologiczną głębią". Polecam.










 Na koniec zostawiłam muszelkowe aniołki i mini-szopkę.


Przedświąteczny czas nie sprzyja serfowaniu po blogosferze, rzadko się udzielam i przepraszam, że nie zawsze komentuję.  Serdeczności moc Wam przesyłam.:))

sobota, 17 listopada 2018

Zima? Czas na bombki.


Każdego roku staram się zrobić nowe dekoracje na choinkę, tym bardziej, że  w nowym domku przybyło  miejsc do ozdabiania. Eksperymentuję więc i tak powstały bombki akrylowe ozdobione koronką i  kilka  dzwonków dekupażowych
 



Trochę trwało, zanim wreszcie odnalazłam pudełko z obrączkami do serwetek, które już dawno kupiłam i dawno też ozdobiłam.  Obrączki pomalowałam na biało, nakleiłam gipiurę, pomalowałam, teraz je  lekko pozłociłam.



Jeszcze kilka dni temu była jesień, a dzisiaj od rana towarzyszą nam prawie zimowe widoki. Nie sądzę, żeby taka pogoda się utrzymała dłużej, ale z niepokojem patrzę na moje młodziutkie roślinki, czy wytrzymają ten spadek temperatury. Do ostatnich dni kwitły niestrudzenie liliowce i floks szydlasty. Najbardziej zachwyca mnie krzewuszka, która kwitnie od wiosny. Sarenka też mnie zachwyca:))
 
 



Kochani, wszystkiego dobrego Wam życzę na nadchodzące dni. :))
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...