Kilka miesięcy temu zachwycałam się lubelską wystawą "Co babie do pędzla", która kilkuset tysiącom odwiedzających pokazała, że kobiety były wspaniałymi, zdolnymi artystkami. Potrafiły to udowodnić mimo wielu przeszkód, bo musiały pokonać uprzedzenia, bariery edukacyjne, społeczne i ekonomiczne. Zauroczyły mnie wtedy wszystkie ich prace, ale szczególnie wielkie wrażenie zrobiły na mnie obrazy Małgorzaty Łady - Maciągowej. Minęło kilka miesięcy i z okazji 145 -lecia urodzin malarki w jej rodzinnym mieście-Siedlcach przygotowano wystawę "Kobieta z paletą". Musiałam być w Siedlcach i zachwyciłam się ponownie. Nie dziwi mnie, że malarka nazywana jest poetką subtelnej linii, mistrzynią kameralnych form i symfonii barw.
Relacje z wystawy lubelskiej znajdziecie tutaj i tu
Małgorzata Łada urodziła się w Siedlcach w 1981 roku. Na początku lat 90-tych XIX w. przeniosła się z ojcem i rodzeństwem do Krakowa, gdzie zdobywała wiedzę i doskonaliła umiejętności artystyczne na Wydziale Kursów Wyższych dla kobiet im. A. Baranieckiego. Studiowała też w Paryżu w Akademii Julian. W1909 roku zawarła związek małżeński z lekarzem wojskowym Adamem Maciągiem. Małżeństwo było bardzo udane, a Małgorzacie przyniosło ogromną swobodę twórczą. Należała do malarskiej elity Międzywojennej Polski w Krakowie. W 1918 roku urodził się ich jedyny syn Adam junior.
Podczas zagranicznych podróży w latach 1907-1929 powstały szkice, które są zapisem wrażeń i niepowtarzalnego klimatu nowopoznanych miejsc. Prace te wykonane zostały pastelami, bowiem jak mówiła "pastel nie zmienia koloru i efekt malarski jest od razu widoczny."
To nie wszystko, zaledwie ułamek bogatej twórczości, bo na wystawie są szkice , które rysowała na kartkach z notatnika męża, piękne portrety Krakowianki i górala, a także odnaleziony obraz Giewont. Niestety, nie potrafię zrobić zdjęć obrazom za szkłem, w którym odbija się oświetlenie, więc ich nie pokazuję.
Muzeum Regionalne w Siedlcach posiada ogromną kolekcję prac Łady -Maciągowej, bo około 630. Wystawa ukazuje 100 prac, a będzie trwała do 26 kwietnia. W następną niedzielę, czyli 22marca odbędzie się oprowadzanie kuratorskie.
Kochani, cieszcie się wiosną , serdeczności moc Wam przesyłam.:))
Niektóre obrazy chciała bym mieć na swoich ścianach. Jedynie akty nie są w moim stylu.
OdpowiedzUsuńPiękne obrazy! Dziękuję za tę wspaniałą relację - niewiele wiedziałam o tej artystce.
OdpowiedzUsuńCiekawa wystawa !
OdpowiedzUsuńUczęszczałam na kurs rysunku na architekturę. Finalnie to nie moja bajka. Ale niesamowicie podziwiam każdego kto potrafi tak pięknie malować :o
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! 💛🌸
Angelika
Moją uwagę przykuł obraz przedstawiający jedynego syna artystki. Andrzej Maciąg. to postać tragiczna w jej biografii ; Andrzej zginął wraz z ojcem (mężem Małgorzaty, doktorem Maciągiem) w ZSRR podczas II wojny światowej. wiedząc o tym inaczej odbieramy ten obraz - a obecność psa dodatkowo podkreśla domowe ciepło, ufność i dziecięcą niewinność.
OdpowiedzUsuńCiekawa wystawa. Interesujące prace.
OdpowiedzUsuń