Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudety. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sudety. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 sierpnia 2016

Jeśli ogród, to w japońskim stylu

Cześć! Dzisiaj oprowadzę Was po ogrodzie japońskim i pokażę miejsce w Dusznikach, które mnie zachwyciło i spowodowało szybsze bicie serca, zapraszam.
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam zdjęcia ogrodu japońskiego, byłam oburzona, że można tak strasznie kaleczyć drzewa, podcinać je, wyginać, strzyc, po prostu męczyć. Ta  idea wydawała mi się tak obca, że dopiero po chwili dotarło do mnie, że oglądam ogród idealny, że to jest właśnie ten styl, który mnie zauroczył, kwintesencja wszystkich ogrodów,  zminiaturyzowany świat przyrody, doskonale ją odzwierciedlający.
Pisałam już o Jarkowie  w tym poście   , bo byłam tam 4 lata temu, w tym roku musiałam być ponownie. Również  Ivonna pisała o tym ogrodzie  TU    .
Pobyt   w Jarkowie zawsze stanowi dla mnie  prawdziwe przeżycie metafizyczne. W chwili, kiedy wkraczam do ogrodu japońskiego, ogarnia mnie spokój,  świat zmienia się na lepsze, odrzucam troski i mogę się tylko zachwycać.
Wokół panuje niesamowita atmosfera, spokój i cisza, w której słyszę tylko szum spadającej kaskadami wody, delikatny stukot bambusowej  rurki- shishito, którą porusza woda. Ogród podrósł, jakby dojrzał, rośliny są zdecydowanie większe, a na pewno gęstsze.




W ciągu ostatnich lat p.Edward  Majcher zagospodarowuje miejsce poniżej dotychczasowego ogrodu, można już zobaczyć początki nowego założenia. Widać, że pracy przed nim jest jeszcze mnóstwo, mam nadzieję, że wszystko się panu Edwardowi uda.


Pora pokazać Wam miejsce w Dusznikach, które mnie zachwyciło i sprawiło, że muszę tu powrócić.
Klony palmowe to moje najukochańsze rośliny, darujcie mi ilość zdjęć, nie mogłam wybrać.
Wyobraźcie sobie, że ze Zdroju zmierzamy na wycieczkę do tzw Rancza, mijamy Czarny Staw, droga prowadzi lekko w górę, po prawej zostawiamy trasę na Jamrozową Polanę, idziemy kilka metrów dalej i nagle staję jak zahipnotyzowana, nie wierzę własnym oczom. Patrzę na ogromne rododendrony, a za nimi wyłaniają się  (na moje oko) ponadstuletnie moje ukochane  klony palmowe: jasnozielony i purpurowy, są tylko  dwa, ale jakie!  Wokół panuje tak czarowny nastrój, że nie mogę się odezwać z wrażenia. Zakaz wchodzenia na posesję przywołuje mnie do porządku, bo natychmiast chciałabym się przytulić do tych pięknych drzew, sprawdzić, jak szerokie mają pnie i jaki zasięg konarów. Takich olbrzymów nie widziałam nawet w Ogrodzie Japońskim we Wrocławiu.
Nie wiem, czy zastanawialiście się, jak wygląda raj, ale dla mnie   to miejsce zawsze będzie jednym z najpiękniejszych wspomnień, taką namiastką raju.


Zdaję sobie sprawę, że większość z Was kocha ogrody angielskie, wiejskie, z grządkami warzywnymi, ale mam nadzieję, że polubicie też te ogrody z dalekowschodnim tchnieniem. W moim ogrodzie mam trochę japońskich elementów, ale nie dam rady zmienić go całkowicie. Szkoda.:(
Serdeczności przesyłam wszystkim zaglądającym do Bibeloteki. :)

czwartek, 14 lipca 2016

Z wędrówek w głąb ziemi kłodzkiej

Dziękuję Wam bardzo za miłe  komentarze, postem o Dusznikach obudziłam  w niektórych z Was wspomnienia, a u pewnych osób nawet chęć odwiedzenia miejsc, które pokazałam. Kontynuując wątek o Kotlinie Kłodzkiej, zabieram Was dzisiaj w dość nietypowe miejsca,  czyli w głąb ziemi. Zaczynam od Kłodzka. Podziemna trasa turystyczna znajduje się pod ogromną częścią starego miasta, to tutaj chronili się mieszkańcy w niebezpiecznych czasach.  Dzięki multimediom  widzimy, słyszymy, czujemy i doświadczamy, jak  toczyło się  życie w Kłodzku przed wiekami. Trudy dnia codziennego  w podziemiach obrazują starannie skomponowane scenki, a dobiegające zewsząd odgłosy potęgują wrażenie realności.
 
Podziemia składają się z wąskich i krętych korytarzy, a także dość obszernych komnat, które pełniły funkcje magazynowe i zapewniały  schronienie. W czasach zagrożenia zamieniały się w normalnie funkcjonujące  miasto, w którym mieściła się pralnia, studnia, piekarnia, a nawet karczma.



Wycieczkę kończymy u podnóża Twierdzy Kłodzkiej, ale tym razem interesuje nas zupełnie inna twierdza, na razie dość  mało znana, a warta odwiedzenia.  Z Kłodzka można do niej dojechać przez Ząbkowice, lub przez Nową Rudę. Do samej Twierdzy  Srebrna Góra można się dostać pieszo, lub skorzystać z takiego środka lokomocji.


Twierdza została wybudowana z rozkazu króla  Fryderyka II, dzięki któremu od 1742 roku Śląsk stał się częścią Prus. Budowa trwała w latach 1765-1777, a pracowało przy niej ok. 4000 robotników.   Wraz  z innymi twierdzami służyła do obrony strategicznej przełęczy Srebrnogórskiej, czyli wschodnich rubieży Prus. Została wykorzystana tylko raz, w roku 1807 podczas oblężenia przez wojska napoleońskie i jako jedyna twierdza nie została zdobyta, stad nazywano ją Ślaskim Gibraltarem.



Już z daleka widać ogrom tej budowli i można się zachwycić geniuszem ludzkim, dzięki któremu powstało to miejsce, ale pytanie "W imię czego wznoszono takie budowle?" nie pozwala mi na zachwyty.
Monumentalność twierdzy robi wrażenie, jednocześnie patrząc na tę budowlę jako pacyfistka nie mogę się  pogodzić z faktem, że w tym miejscu życie straciło wielu ludzi, a pobliska miejscowość została zmieciona z powierzchni ziemi.
Mój autentyczny  smutek złagodził cudowny przewodnik, który z ogromnym poczuciem humoru potrafił przybliżyć wszystkie nudne fakty i sprawił, że naprawdę poczuliśmy się, jak mieszkańcy fortecy, zajrzeliśmy do 80 metrowej studni, mogliśmy siąść okrakiem na straszliwej kozie i sprawdzić wytrzymałość naszych uszu na strzelanie.


Widoki, pięknem których można się napawać ze szczytu udowadniają, że budowa tej twierdzy w tym strategicznym miejscu  była uzasadniona, widać stąd kilka pasm   gór, a  przy dobrej pogodzie nawet Ślężę.



Nigdy przedtem nie byłam w kopalni, więc zdecydowaliśmy się zwiedzić  kopalnię w Nowej Rudzie, która znajduje się  w  południowej części Gór Sowich. Jest to   nietypowa kopalnia, bo w 1995 roku zakończyła swoją działalność, dzięki temu  można w niej skorzystać z podziemnej trasy turystycznej, a nawet przejechać się kolejką .
Dla mnie to była trochę czarna magia, chociaż pomysłowy program uatrakcyjnił wszędobylski Duch Kopalni. Poza tym wszystkiego można dotknąć, poruszyć i poczuć się jak dziecko odkrywające nieznany świat. Nauka dla wszystkich:  W KOPALNI NIE ZAKŁADAJCIE ŻÓŁTEGO KASKU!  

W tej kopalni  warunki były koszmarne z powodu zimna, ciemności i straszliwego niebezpieczeństwa, jakim był dwutlenek węgla, a mnie  naszła kolejna pesymistyczna konstatacja,  jakie trudy  musiał ponosić człowiek, żeby przeżyć.

Zamierzenie trochę pobieżnie potraktowałam temat podziemnych wędrówek, nie podałam wielu liczb, nie pokazałam wszystkich zdjęć, ale moim  celem było tylko wskazać te miejsca,  bliższe ich poznanie może nastąpić tylko osobiście. Nie wiem, czy zachęciłam was do wędrówek w głąb ziemi kłodzkiej, mam nadzieję, że mój smutek Wam się nie udzielił i nie jest to post przygnębiający. Dopiero dzisiaj sobie  uświadomiłam, dlaczego go napisałam. Czasami trzeba pojechać na kraniec Polski, żeby na nowo spojrzeć na wiele spraw.
Jakie to szczęście, że nie muszę kryć się przed nieprzyjaciółmi w podziemiach!
Jakie to szczęście,  że nie muszę być pruskim  żołnierzem, skazanym na życie w kazamatach!
Jakie to szczęście, że dla kawałka chleba nigdy nie musiałam pracować w kopalni!
Jakie to szczęście, że nie muszę narażać swojego życia w imię wielkich, ani  małych ideałów!
Jakie to szczęście,  że sama mogę o swoim życiu  decydować!
Jakie to szczęście, że zawsze mam jakiś wybór!

środa, 6 lipca 2016

Jeśli będziecie w Dusznikach...


Kotlinę Kłodzką odwiedzaliśmy wielokrotnie, tym razem zatrzymałam się w Dusznikach. Jest to najmniejsze  uzdrowisko kłodzkie, ale z tak niepowtarzalną atmosferą, że na pewno warto tu przyjechać. Przy dworku Chopina  można posłuchać jego  muzyki, pospacerować po pięknym, starym i zadbanym parku. Niestety, kiedy pada, robi się szaro i smutno, a   w parku subiektywne odczucie  chłodu jest zawsze większe niż poza nim.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Z marzenia o Japonii

Witam Was serdecznie.
Chińskie powiedzenie mówi:
"Jeśli chcesz być szczęśliwy jeden dzień - upij się.
Jeśli chcesz być szczęśliwy przez rok - ożeń się.
Jeśli chcesz przez całe życie być szczęśliwy - załóż sobie ogród."
Prezentowałam już  japońskie jedzenie na niemieckiej porcelanie, dzisiaj więc o fascynacji ogrodami japońskimi. Na ogół kojarzymy japoński ogród we Wrocławiu, który jest prawdziwą perełką, ale ja mam na myśli zupełnie inne miejsce.
Wyobraźcie sobie pasjonata, który od ponad trzydziestu lat każdą chwilę poświęca na tworzenie ogrodu, mieszka w Jarkowie w Kotlinie Kłodzkiej pośród Lewińskich Wzgórz, wystarczy lekko zboczyć z trasy Kudowa- Kłodzko. Kilka lat temu p. Edward Majcher zdecydował się udostępnić ogród zwiedzającym  za drobną opłatą.  Zachwycają się nim japońscy turyści i znawcy tematu. Zachwyciłam się i ja.
 Według japońskiej koncepcji rozumienia świata człowiek jest tylko jednym z elementów otaczającej go przyrody. Prawdopodobnie pierwszy ogród japoński powstał około VI w.n.e. Przez wiele stuleci w Japonii
dopracowano zasady tworzenia ogrodu  do perfekcji i podniesiono do rangi sztuki. Są to kompozycje, które odwzorowują w sposób symboliczny przyrodę i w zależności od przeznaczenia mogą to być ogrody suchego krajobrazu, spacerowe, kamienne, medytacyjne i inne.
Ścieżki wyłożone płaskimi kamieniami, lub żwirem
Shishito rodzaj fontanny, w której woda krąży w obiegu zamkniętym.
Obowiązkowo   w ogrodzie  dalekowschodnim  muszą się znaleźć woda, kamień i rośliny, w większości  kwaśnolubne. Wszystkie te elementy przenikają się i stapiają w  harmonijną całość. Woda stanowi duszę kamieni, ożywia ich wygląd i dodaje blasku. Wodospady, strumienie i stawy to typowe elementy ogrodu równoważące kamienne i roślinne elementy.
Roślinność jest bogata, przeważają zimozielone drzewa i krzewy formowane. Stosuje się różne zabiegi, przycinanie, przyginanie, rozpinanie na rusztowaniach, skręcanie, aby otrzymać idealne drzewo. Dążeniem ogrodnika jest miniaturyzacja krajobrazu i zachowanie równowagi między jego elementami.
Kamienne pagody symbolizują świątynie buddyjskie i tworzą duchową atmosferę. Urzeka harmonia i pełen spokoju kontakt z przyrodą.
Kamień symbolizuje siłę i wieczność, stąd w ogrodzie  kamienne wieże, latarnie, mostki i kładki. Biały żwir  zastępuje wodę, rozświetla wnętrze ogrodu.
Ogród japoński wymaga codziennej ciężkiej pracy. Chociaż zaaranżowany przez człowieka we wszystkich szczegółach odzwierciedla naturalny krajobraz. Taki jest ogród w Jarkowie i jestem pełna podziwu, że tak piękne miejsce powstało z pracy rąk jednego małżeństwa.
Będę wracała do tego magicznego ogrodu, bo dla mnie to pełne znaczeń dzieło sztuki.
Kochani, pozdrawiam Was serdecznie i dziękuję za odwiedziny.

//Pinterest widget