Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą farby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 listopada 2019

Przerobione...

Zebrało się kilka przedmiotów, które odświeżyłam już dawno, ale czas przeleciał tak szybko, że nie zdążyłam ich pokazać. Plastikowy chustecznik  z czegoś czarnego  ozdobiony złotymi obwódkami pomalowałam i przetarłam. Teraz mogę go spokojnie  używać bez oczopląsu. Dla niezorientowanych słowo wyjaśnienia, był taki czas, że zdarzało mie się kupić beznadziejne  plastikowe tworki właśnie z myślą, że kiedyś je ozdobię i przywrócę do stanu użytku.  Wszystko w ramach ratowania planety, na szczęście mam ich niewiele, bo teraz już mi przeszły starociowe zakupy, ale co zrobić z tymi, które już nabyłam?  Muszę je przerobić po swojemu, czyli nadać trochę patyny, polubić i żyć pod wspólnym dachem.






Dziwna, nietypowa i w sumie niezbyt wygodna szafeczka ze sklejki, otwiera się trochę nietypowo, ale  po przerobieniu znalazła swoje miejsce w łazience i zdaje egzamin. Trzeba było przymocować nowy blat, przykręcić nowe gałki, pomalować , przetrzeć i już.

niedziela, 10 maja 2015

Inny odcień bieli

Już dawno nie było nic o malowaniu, więc dzisiaj kolejna porcja uzbieranych świeczników. Idealnie do ich  malowania nadają się farby kredowe, chociaż część z Was na nie narzeka. Tym razem pokombinowałam z innym wykończeniem. Po nałożeniu pierwszej warstwy wosku, dodałam trochę patyny i bardzo mocno przetarłam, dzięki czemu uzyskałam zupełnie  inny odcień. W dotyku świeczniki są jedwabiste.
Te dwa podobają mi się wyjątkowo, są  śliczne, kształtne, powiedziałabym delikatne i ujmujące, (o, Matko, przecież to są tylko zwykłe świeczniki ) Trudno, tak już mam.
Jako tło posłużyła ogromna komoda, o której kiedyś napiszę.
Do towarzystwa świecznikom dodałam ramkę z odzysku, typowy plastikowy  koszmarek ze złotymi zdobieniami. Na szybko zrobiłam wypełnienie z  nadruku na papierze nutowym, białe  passe -partout i mam kolejny obrazek. Z czasem na pewno znajdę inne zastosowanie ramki.


Jestem ciekawa, jak Wam się podoba nowe oblicze mojego bloga. Sama się na razie przyzwyczajam.
Z serdecznymi pozdrowieniami pozostaję...

niedziela, 22 marca 2015

Wieszak czy półka?

Witajcie, kochani moi, doczekaliśmy się wiosny, oby była  pogodna, czego Wam życzę.
Dzisiaj prezentuję kolejny  wieszak - półkę, która była początkowo rozważana jako pomysł na candy. Niestety ma wadę, skrzętnie ukrywaną przed Waszym wzrokiem a to świeczką, a to maskotką, mianowicie jedną zawieszkę ma ułamaną. Byłam pewna, że dokupię  identyczną lwią główkę,  ale w żadnym sklepie takiej nie znalazłam, nawet wizyta na Kole nie pomogła. Taka wada wykluczyła półkę ze startu jako nagroda, a wymiana zawieszek  spowodowałaby zbyt dużą zmianę wyglądu. Przymocowałam mały gwoździk w miejscu brakującego wieszaczka i prawie go nie widać, a w dalszym ciągu pełni użyteczną funkcję.


Pokazuję  tyle zbliżeń, ponieważ  w miejscu docelowym (przedpokój w mieszkaniu) bardzo trudno o dobre światło. Jak widać, sporo moich prac ręcznych znalazło sobie na tym wieszaku miejsce: świeczniki, chwost, serducho, lusterko i wieszak.


Nauczyłam się pamiętać, żeby zrobić zdjęcia przed moimi działaniami, tym razem półeczkę malowałam farbami kredowymi Annie Sloan, a  tak wyglądała  przed moją ingerencją.


Ostatni post zakończyłam zagadką, której rozwiązanie podała jako pierwsza anonimowa Małgorzata. Gratuluję wszystkim, którzy podali prawidłową nazwę.
TOPINAMBUR, inaczej słonecznik bulwiasty -tak brzmi nazwa zagadkowej roślinki. Należy do rodziny astrowatych, pochodzi z Ameryki Północnej. Z czym to się je? Bardzo smaczny jest po obraniu na surowo, ma leciutki posmak orzechów. Nadaje się również do przetwarzania.
Jest to roślina, która przegrała z ziemniakiem, a szkoda, bo ma wysoką zawartość cukru-inuliny. Z tego powodu jest polecana dla diabetyków i ludzi po leczeniu chemioterapią. Związki zawarte w bulwach oczyszczają organizm i przyspieszają przemianę materii. Topinambur jest więc również dobrym środkiem na zaparcia, poza tym chroni wątrobę oraz wspiera drogi moczowe w walce z zakażeniami.


Bulwy topinambura zakupił mój M. na naszym targu, teraz chcemy posadzić kilka w ramach eksperymentu, ale nie możemy znaleźć  właściciela uprawy. Samo życie.

środa, 4 marca 2015

Udany transfer


 Witam Was cieplutko życząc  ciepełka i słońca. Dzisiaj kolejna odsłona mebli w mieszkanku. Skrzynka z przeznaczeniem na chleb z powodu dość dużych gabarytów zamieniła się w pojemnik  na cokolwiek,  a tych  nigdy nie ma za dużo. Oczywiście pokazuję też żałosny stan pierwotny. Wymieniłam uchwyt i pomalowałam białą farbą akrylową.
Napisy pobrałam z  bloga The Graphics Fairy, a pracowałam z preparatem Transfer glaze i nareszcie jestem zadowolona z efektu na tyle, że mogę go pokazać.


Skrzynka znalazła swoje miejsce na bardzo starej półce, na którą uparł się mój M.(już drugi raz) Musiałam ją  trochę podrasować woskiem wybielającym, a teraz służy jako miejsce na TV i jako skład starszych czasopism, które mogę oglądać na okrągło. Na pierwszym zdjęciu półka bez tylnej ściany, ale bardzo mnie denerwował widok  kabli. Przycięłam kawał białego materiału i przymocowaliśmy go pinezkami idealnie do tyłu, widać tylko u góry niezbędne kabelki od dekodera.




Serwetka z odzysku z pięknym monogramem, zawsze ubolewam, gdy widzę takie śliczności wśród nikomu niepotrzebnych szmatek, choć z drugiej strony dzięki temu mogę ją przygarnąć.









Taki bukiecik  " W razie czego"  złożony z herbat i dodatków do herbaty dostałam niedawno, przyjemne z pożytecznym.



Kochani, dziękuję Wam, że o mnie pamiętacie i odwiedzacie, już  dzisiaj zapraszam na kolejny post o wielkanocnych dekoracjach.

piątek, 29 sierpnia 2014

Zapraszam na kawę.

Witam Was serdecznie i zapraszam na pogaduszki.
Miałam trochę czasu i pobuszowałam po internecie, a szukałam podobnych duszyczek, podobnych pasji i okazało się, że piszących i zajmujących się rękodziełem jest naprawdę dużo. Prace, które obejrzałam są piękne, teksty niebanalne, jest w czym wybierać. Muszę zatem dołączyć w najbliższym czasie  kilka blogów do moich ulubionych.
Zastanawia mnie, jak to się dzieje, że po kilku postach wiem, to jest to, że spośród takiej ilości wybieramy akurat tych kilka najbardziej nam pasujących. W księgarni oglądam książki i coś decyduje, że kupuję właśnie tę, przymierzam bluzkę  i wiem, że to ta właściwa. Spotykam człowieka i wiem, że z nim nadaję na tych samych falach. Jak to się dzieje? Pytanie raczej  z tych retorycznych. 
Dlaczego tak polubiłam niebieskości w kuchni i jak to się stało, że zaczęłam odwiedzać starocia? Kiedyś to było takie obciachowe zajęcie. Ale to nie jest odpowiednia pora na takie pytania, wracam do normalności. Jeszcze łyk porannej kawy z mlekiem i ruszam do maszyny, bez kawy nigdzie nie pójdę. Ale jeszcze chwilę, kawa parzy się w dzbanku.

 Jeszcze tylko wyskoczę na chwilę do kuchni po coś słodkiego.

W kuchni są wyroby holenderskie, oczywiście  oskrobane z lakierów, pomalowane lub spatynowane półki na łyżeczki, łyżki, chochle, talerze, a u mnie również  na srebrne sztućce. Jedna z ostatnich  półek malowana farbami kredowymi, mocno przetarta na rantach. Przy okazji trochę starych srebrnych sztućców, bardzo lubię te z monogramami.

Wracamy na kawę na pokoje. Pozwoliłam sobie na takie  swawole. Ciekawa jestem, czy ktoś się nabrał? No proszę, zdarzyło mi się  przekłamać rzeczywistość, jak widzicie zaczynam się bawić zabawkami i  zbieram wszelakie miniaturki w niebieskim  kolorze. Mam nadzieję, że się nie gniewacie za ten żarcik?


Teraz już bez oszustwa wianek jesienny sprzed roku, ze sztucznych kwiatków, niestety.

I łyk prawdziwej kawy z prawdziwej filiżanki, zdjęcie co prawda  sprzed miesiąca,  ale  na czereśnie miło popatrzeć o każdej porze roku. Widok ulubionego czasopisma, mogę je przeglądać i przeglądać, od początku do końca i od końca do początku. 
 Dzisiaj dzień targowy, wybrałam się na łowy i dawno mi się nie zdarzyły takie okazy, w dodatku idealnie wpasowały się do dzisiejszego posta. Ogromny niefirmowy wazon, kolejny kafel z wiatrakiem, Maryjka z gipsu, drewniane pudełko w kształcie serca i malutkie łyżeczki z długimi rączkami.

Łyżeczki od razu znalazły swoje miejsce na kolejnej, tym razem hinduskiej półeczce.
Dziękuję Wam za odwiedziny i zapraszam serdecznie. Z najlepszymi życzeniami pozostaję.

wtorek, 8 lipca 2014

Na straganie w dzień targowy

 Mieszkam w mieście, którego prezydent lubi odwiedzać wszelkiego typu targi staroci, siłą rzeczy u nas też takowy  się odbywa dwukrotnie w ciągu tygodnia. Na ogół na sprzedaż wystawiane są rzeczy przywiezione z Holandii i Niemiec.  Można tu poszperać w pudłach, otwierać kosze i koszyki z dziwną zawartością, targować się co do ceny. Czasami rzecz wyceniona na 3 złote jest jeszcze z a droga, a widać, że targować się naprawdę uczyliśmy się od najlepszych.


 Zdarzają się  stoiska z bardzo ładnie wyeksponowanymi bibelotami, ale  ceny też są prawie antykwaryczne. Ponieważ  udało mi się wiele przedmiotów  tutaj kupić, jestem częstym bywalcem pchlego targu. Dzisiaj efektem łowów jest mały indyjski koszyczek i dwa świeczniki (nie lubię tego lakierowanego brązu)


A to efekt pierwszego malowania  farbami kredowymi (zakupione w Konstancinie, bardzo wygodne).  Najbardziej  wygodnicki sposób, bo nie trzeba skrobać.


A trzeci świecznik czekał od miesiąca na pomalowanie.  Jeszcze raz je pomaluję, a potem przetrę.
Pozdrawiam zaglądających.
//Pinterest widget