Prace w ogrodzie się skończyły, więc coraz częściej poszukuję zajęcia w mojej pracowni. Zawsze zaczynam od przejrzenia szuflad. Tym razem podczas przeszukań natknęłam się na serwetki ręcznie robione, a ponieważ sporo ich się zebrało postanowiłam je zagospodarować w bardziej pożyteczny sposób niż leżenie w pudełkach. Szkoda mi efektów żmudnej ludzkiej pracy, więc może warto je wyeksponować? W domu preferuję krótkie firanki, a w pracowni nie mam żadnych firanek, bo z pierwszego piętra mogę swobodnie obserwować co się dzieje na polach. Może więc warto to zmienić? Te dwie myśli naprowadziły mnie na taki pomysł. Sama nie umiem robić takich piękności szydełkiem, ale zawiesić je na obręczy, a potem na szybie przy pomocy prostych przyklejanych zawieszek okazało się czynnością wykonalną.
Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetka. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 25 listopada 2019
czwartek, 28 lutego 2019
Shabby, shabby...
Cześć, kochani.
Kiedy
oglądam magazyny wnętrzarskie i widzę piękne mieszkania, zastanawiam
się, w jakiej części są one odzwierciedleniem gustów architekta wnętrz, a w jakiej właścicieli?
Zachwycam się pracą dekoratorów, ale sama nie chciałabym, żeby
ktoś urządzał moje miejsce na ziemi.
To już druga zima w nowym miejscu, oswajamy nasze cztery kąty, przystosowujemy siebie i nasze stare meble do nowego domu i ciągle trwają przetasowania przedmiotów. Dla każdej rzeczy szukam odpowiedniego miejsca, żeby żyło nam się wygodniej. Czasami decyzja jest szybka, a czasami muszę dorosnąć do zmian, czas leci, a ja się zastanawiam... W związku z tym ciągle brakuje wykończenia o jakie mi chodzi i mogę pokazać tylko fragmenty domku. Nareszcie mam pracownię z prawdziwego zdarzenia, dwie komody, wielki stół, szafa, wszystko co sama przerobiłam, bądź tylko pomalowałam, ale wszystko bliskie mojemu sercu. Stara półka z Ikei, która po przemalowaniu do tej pory służyła w wiatrołapie do wieszania okryć, awansowała o jedno piętro i trafiła do mojej pracowni. Znalazły na niej miejsce łapacze snów, serduszka i inne bibeloty, które poprzednio wisiały na innej półce. Tym samym osiągnęły docelowe miejsce, pewnie nie na długo, bo lubię zmiany. Na razie dobrze się tu czują, a ja z nimi też.
środa, 17 sierpnia 2016
Lawendowa niespodzianka
Cześć, kochani.


Skoro pojawiła się lawenda , to pokazuję skończony niedawno mały patchwork w chłodnej kolorystyce, chyba trochę sam się zrobił, tak prawie od niechcenia. Ostatni kwiat lawendowej gladioli posłużył jako ozdobnik quilta

Kochani, widzę, że nie tylko mnie dopada syndrom połowy lata/ wakacji. Dla wszystkich lekko rozleniwionych kwiatek z najlepszymi życzeniami.:))
Jakiś czas temu wygrałam Lawendowe candy u Kamilli z bloga Moje domowe zacisze.
Wczoraj dotarła do mnie przesyłka, która wędrowała z bardzo daleka, a była tym bardziej oczekiwana, że do końca nie byłam pewna, co zawiera. Kiedy otworzyłam paczkę, poczułam niesamowity zapach dobywający się z woreczków wypełnionych lawendą. Ponieważ sama nie robię szydełkowych prac, tym bardziej mnie ucieszył widok saszetek i serwetek własnoręcznie wykonanych przez Kamillę, życzenia i zeszyt marzeń. Wiem, że wielu z Was podobają się prace Kamilli, uważam się więc za szczęściarę, że jej piękne prace trafiły właśnie do mnie. Jeszcze raz dziękuję za zabawę, prezenty w formie kolażu trafiły na ścianę.
Kochani, widzę, że nie tylko mnie dopada syndrom połowy lata/ wakacji. Dla wszystkich lekko rozleniwionych kwiatek z najlepszymi życzeniami.:))
środa, 20 kwietnia 2016
Skarby z szuflady
Cześć, kochani.
Mam dwie serwety i jeden obrus wykonane w niesamowity sposób, malutkie kawałeczki materiału są naszywane na materiał, następnie obszywane maszynowo, do tego drobniejsze wzory wyszywane.
W ogrodzie oczekiwanie na kwitnienie magnolii Susan ciągle trwa, wystarczy, że słońce zakryją chmury, a powietrze tchnie arktycznym chłodem, może mieszkam w jakiejś dziwnej strefie klimatycznej, ale na razie przestałam czuć wiosnę.
Cóż dopiero magnolia...
Pieris kwitnie na biało.
Mahonia na żółto, pachnie przy tym pięknie , miodowo.

Kochani, cieplutko pozdrawiam i zapraszam ponownie.:))
Już kiedyś pisałam, że wyszywanie i haftowanie to dla mnie zbyt skomplikowane zajęcia. Tym niemniej bardzo się cieszę, gdy wpadną mi w łapki ciekawe obrusy i serwetki. Na naszym targu takie rzeczy są wyłożone na wielkim chybocącym się stole, każdy może podejść, pogrzebać w tym stosie, wyciągnąć coś ciekawego, obejrzeć z każdej strony i kupić, albo nie. Obejrzeć koniecznie trzeba w poszukiwaniu plamek, odbarwień lub ewentualnych dziurek. Co bardzo ważne, można się targować. Bardzo lubię sobie pobyć przy tym stoisku, bo obce sobie kobietki dzielą się doświadczeniami, w jaką szmatkę warto zainwestować, jak wyprać, żeby plamki zniknęły. Za serwetkę trzeba zapłacić od 4 do 7 zł, kupno obrusa, to już dwucyfrowy wydatek. A ile ciekawostek można się dowiedzieć o mieszkańcach miasta. Ostatnio opowiadano o pani, która przez całe życie pracowała umysłowo, dużo podróżowała, wydawała pieniądze, a teraz nie może się pogodzić ze starością... Rodziny nie założyła, bo nie znalazła odpowiedniego chętnego partnera. Gotować i sprzątać nie umie, bo nie musiała tych prozaicznych czynności robić, zawsze miała pomoc, a teraz nie potrafi się odnaleźć. Nie stać ją już na zatrudnienie pomocy, bo emeryturka cieniutka w porównaniu z oczekiwaniami, no i jeszcze ta starość!!!
To ja dzisiaj też ze starociami do Was
Mam dwie serwety i jeden obrus wykonane w niesamowity sposób, malutkie kawałeczki materiału są naszywane na materiał, następnie obszywane maszynowo, do tego drobniejsze wzory wyszywane.
Nie tylko starocia, ale mam też nowiutkie prezenty. Zostałam bardzo szczodrze obdarowana przez Beatę- Becię. Jestem zaskoczona niezmiernie jej wszechstronnością, samodzielnie wykonane: koronkowa serweta, koszyczek, haft, butelka z papierowej wikliny, a nawet coś żywego, roślinka kolczasta o intrygującym wyglądzie. Polecam.
W ogrodzie oczekiwanie na kwitnienie magnolii Susan ciągle trwa, wystarczy, że słońce zakryją chmury, a powietrze tchnie arktycznym chłodem, może mieszkam w jakiejś dziwnej strefie klimatycznej, ale na razie przestałam czuć wiosnę.
Cóż dopiero magnolia...
Pieris kwitnie na biało.
Mahonia na żółto, pachnie przy tym pięknie , miodowo.

Kochani, cieplutko pozdrawiam i zapraszam ponownie.:))
piątek, 4 września 2015
Wracam powolutku
Witam serdecznie wszystkich zaglądających, szczególnie nowych obserwatorów.
Wróciłam z pięknej wycieczki, ale na razie muszę uporządkować zdjęcia i przygotować kilka postów, na razie mam chaos w głowie. Udało mi się zajrzeć do niektórych z Was, ale nadal mam sporo zaległości, które na pewno z czasem nadrobię. A teraz kilka zdjęć sprzed wyprawy.
Wróciłam z pięknej wycieczki, ale na razie muszę uporządkować zdjęcia i przygotować kilka postów, na razie mam chaos w głowie. Udało mi się zajrzeć do niektórych z Was, ale nadal mam sporo zaległości, które na pewno z czasem nadrobię. A teraz kilka zdjęć sprzed wyprawy.
W przedostatniej Weranda country natknęłam się na rys charakterologiczny zodiakalnej Panny, bo to mój znak. Nie ze wszystkim się zgadzam, ale absolutnie jedna cecha pasuje do mnie jak ulał. Wszystkie pudełka, kosze i pojemniki to dla mnie artykuły pierwszej potrzeby, bo ciągle coś porządkuję. Kupiłam na rynku dwa koszyki wiklinowe, niby nic, ale docelowo w jednym znalazły swoje miejsce serwetki, których trochę zgromadziłam. Niektóre są tak delikatne jak mgiełka. Podziwiam umiejętność szydełkowania, zapewne mogłabym to sobie przypomnieć, ale mam tyle innych zajęć.
Kosze musiałam oczywiście przemalować, tak jak i gazetownik

A tymczasem w oczku wodnym....
A w ogrodzie....Jeżeli nie lubicie much i pająków, proszę omińcie wzrokiem następne zdjęcia.


Tym razem podkradłam u sąsiadów hibiskusa. Prawda, że piękny?
I w domu..

W jednym z ostatnich postów pokazałam Wam zdjęcie z ms2 w Łodzi z zapytaniem, czy znacie tę piękność?

To zdjęcie zostało zrobione w międzywojniu i przedstawia Ninę Andrycz, która przeżyła 101 lat. Do tej pory może fascynować, była panią premierową, obracała się wśród największych postaci ówczesnego świata. Przez całe życie twierdziła, że teatr jest dla niej najważniejszy i specjalizowała się w rolach królowych i arystokratek. Przez całe życie grała w jednym Teatrze Polskim.
Dzisiaj jest święto czekolady, życzę Wam wszystkiego najsłodszego.
Dzisiaj jest święto czekolady, życzę Wam wszystkiego najsłodszego.
Serdeczności przesyłam wszystkim moim gościom i do następnego razu. Zapraszam i dziękuję, że o mnie nie zapominacie.
czwartek, 7 maja 2015
Drugie śniadanie...i nie tylko
Kochani.
Do serwetki i różanecznika idealnie pasują truskawki, jeszcze nie nasze, ale musiałam je kupić, bo już nie mogę się doczekać smaku naszych pierwszych.
Zapraszam Was na drugie śniadanie w pięknych okolicznościach przyrody. Trawa niekoszona, dzięki czemu mam też trochę żółtego koloru.
A wieczorem ....
Wystarczą dwie latarenki z zapalonymi światełkami i od razu we własnym ogrodzie można poczuć dalekowschodnie tchnienie .
Podobają mi się wszystkie ogrody, ale ideałem są dla mnie japońskie ogrody, o jednym z nich pisałam tutaj . .
Serdeczne pozdrowienia przyjmijcie z mojej własnej Japonii.
Dzisiejszy post został zdominowany przez pięknie kwitnący czerwony różanecznik miniaturkę, mam go od 10 lat, nazwa to prawdopodobnie Scarlet Wonder. Kolorem idealnie z nim współgra kolejna
haftowana
serweta, którą okazyjnie kupiłam na bazarku. Wyobrażam sobie, ile pracy kosztuje wykonanie takiej ozdoby, chyba że to haft maszynowy, ale tego nie potrafię odróżnić. Po raz
kolejny odnoszę nieodparte wrażenie, że haft to piękna, ale niedoceniana forma
rękodzieła. Niestety bazarki i SH mają w tym swój udział, bo takie cuda można w nich kupić za przysłowiowe grosze.
Zbliżenie dla koleżanek, może któraś się pokusi o wykonanie.Do serwetki i różanecznika idealnie pasują truskawki, jeszcze nie nasze, ale musiałam je kupić, bo już nie mogę się doczekać smaku naszych pierwszych.
Zapraszam Was na drugie śniadanie w pięknych okolicznościach przyrody. Trawa niekoszona, dzięki czemu mam też trochę żółtego koloru.
A wieczorem ....
Wystarczą dwie latarenki z zapalonymi światełkami i od razu we własnym ogrodzie można poczuć dalekowschodnie tchnienie .
Podobają mi się wszystkie ogrody, ale ideałem są dla mnie japońskie ogrody, o jednym z nich pisałam tutaj . .
Serdeczne pozdrowienia przyjmijcie z mojej własnej Japonii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























