Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tutorial. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2015

Szyjemy dynie - DIY

Dawno mnie do nich ciągnęło, spróbowałam  w poniedziałek i zrobiłam z nich wianek,  szyłam metodą przeznaczoną dla materiału, czyli zszywałam długi prostokąt, ale nie byłam zadowolona.  Potem zaczęłam dyńki robić innym sposobem i już  mam cały stos. To był swoisty recykling, bo sweterek poszedł pod nożyczki,  wiecie, że nie lubię wyrzucać, wolę przerobić.
Witam moich nowych obserwatorów, zostańcie, proszę ze mną i się rozgośćcie.
Obiecany tutorial zapodaję z  nadzieją, że się Wam przyda, tym bardziej, że byłyście zainteresowane.


poniedziałek, 16 marca 2015

Ozdabiamy jajka, cz.2



Kochani, witam.
Chyba naprawdę w końcu   doczekamy się prawdziwej wiosny, ciepełka, a wkrótce i Wielkanocy, czyli czas na kolejny post o ozdobach wielkanocnych.
Pokazywałam już jajka z decu, jajka w koronkach i pseudo granitowe. Dzisiaj kolejny pomysł z koronkami, taki trochę babciny, do którego można wykorzystać jajka styropianowe, albo plastikowe. Jeśli ktoś  nie lubi działać szydełkiem i nie umie malować to jest to idealny sposób ( również dla leniwych lub wygodnych),  a efekt końcowy jest bardzo podobny. Malujemy jajka styropianowe wybranym akurat pożądanym kolorem, czekamy, aż wyschną i naklejamy dokładnie wycięte kawałki  gipiury. Klej trzeba rozprowadzić bardzo równomiernie i starannie po lewej stronie koronki, po czym bardzo starannie docisnąć do jajek.



Dla jeszcze bardziej leniwych pokazuję jajka tylko przetarte papierem ściernym, bez malowania, oklejone gipiurą lub koronką. Białe jajka? A dlaczego nie?


 Pomysł na takie jajka  jest inspirowany pracami właścicielki pensjonatu Magra z Mai w ogrodzie.
 Niektóre pomalowałam  pozłotą przed naklejeniem gipiury.  Jeśli nie mamy lepszego pomysłu, jajka możemy zawiesić na żyrandolu, jeśli mamy inny wiszący gadżet, zawieszamy na nim. U mnie jest to wiszący świecznik, a jakże! pełni funkcję prawie choinki. Ozdobą jest też wianek z rumiankami


Można oczywiście dodać inne wiszące ozdoby, tutaj są  to malutkie klateczki z  malutkimi ptaszkami.
Życzę Wam zdrowia i wielobarwnej wiosny.


poniedziałek, 16 lutego 2015

Jak ozdobić jajka wielkanocne...

Kochani, witam Was serdecznie, tak w ramach przypomnienia, moje candy trwa do piątku włącznie, dziękuję za wszystkie komentarze i odwiedziny.
Na razie  z pewną taką nieśmiałością się ośmielam, ale  skoro   tłusty czwartek i Walentynki już są za nami, dzisiaj zaczynam prezentować zaczęte w styczniu ozdoby wielkanocne. Może  komuś się wydaje, że jest stanowczo za wcześnie,  bo Wielkanoc będzie dopiero za 2 ok. miesiące,  jeśli tak, to można przeczytać i zapomnieć, albo odłożyć tego posta  na później. Pamiętam, że czas przed Bożym Narodzeniem tak mi się skurczył, że nie wszystko zdążyłam zrobić, przed Wielkanocą chciałabym tego uniknąć. A tak naprawdę, to już nie mogę się doczekać ciepełka wiosennego, mam uczulenie na zimno. I tak sobie wymyśliłam, że jeśli już zacznę przygotowania do Wielkanocy, to automatycznie czas przyśpieszy...i może szybciej będzie wiosna?


Nie jestem odkrywcą, te jajeczka to bardzo proste wykonanie i większości z Was  bardzo dobrze znana metoda, ale zamiast materiału kryjącego użyłam koronki, przez co jajeczka są bardzo delikatne. Potrzebujemy jajka styropianowe, ostry nożyk, koronkę, ozdobną wstążkę i klej.

1. Nacinamy jajko wokół


2. Wycinamy koronkę ze sporym zapasem, żeby móc ten zapas schować w nacięciu.


3. Chowamy nadmiar koronki w nacięciu. Trzeba sprawdzić, czy wystarczy nam wycięta koronka, jeśli tak, wycinamy kolejny podobny fragment i pokrywamy koronką drugą stronę jajka.


4. Żeby zakryć miejsce łączenia przyklejamy ozdobną wstążkę, tasiemkę, wystarczy zwykły klej, ale wtedy  trzeba docisnąć odpowiednio długo. Ja bardzo lubię pracować z  klejem  z pistoletu.


5.Można spokojnie zostawić jajko, jeśli ma sobie leżeć jako ozdoba. Ja chciałam je  zawiesić, więc klejem przyklejam delikatny sznurek, przeciągam go przez  jedną z części zwykłego napa i przyklejam do jajka. 
W niektórych jajeczkach użyłam zawieszek do bombek, które zostają mi po robieniu wianków, ale są trochę za duże i za bardzo widoczne. Lubię znajdować inne zastosowanie  dla znanych typowych przedmiotów, tak też było z napami, część z wystającym zakończeniem wbijam w styropian, albo tę widoczną na zdjęciu przyklejam do wierzchu jajka po zamocowaniu nitki do wieszania.


6. Po zawieszeniu jajeczka prezentują się nieźle.


Zastosowałam inny rodzaj koronki i te jajeczka wyglądają zupełnie inaczej. Koronek nie kupowałam, delikatną mam jeszcze po Mamie, a szara gipiura została mi po uszyciu sukni na wesele mojego syna. Ponieważ  wyrzucać nie lubię, musiałam wymyślić inne zastosowanie.
 

Taki białasek też mi się przytrafił, w następnych odcinkach pokażę wianki i jajka wielkanocne jeszcze z poprzednich lat, bo trochę tego nabroiłam.
Moc serdeczności Wam przesyłam, trzymajcie się cieplutko.

piątek, 19 grudnia 2014

Ozdoby w natarciu...

Witajcie. 
Kochani, skoro uporaliśmy  się z porządkami, teraz możemy poświęcić czas na przyjemniejsze czynności. Jeśli ktoś jest znużony tematyką świąteczną, lojalnie uprzedzam, że u mnie ta tematyka dominuje. W dalszym ciągu  między jednym i drugim wiankiem powstają choinki. Jeśli mamy ochotę możemy się pobawić w  samodzielnie robione stożki lub użyć gotowych styropianowych o różnej wielkości.
Pokazuję papierową choinkę zrobioną wg  przepisu Cat-arzyny, tylko w innym kolorze.


Kolejna choinka, bardzo prosta w  wykonaniu, do  stożka przyklejamy  pojedyncze łuski   od szyszek, ta choineczka ma 2 lata i ciągle trzyma się dziarsko.


Mój patent na kolejną choinkę jest też  bardzo prosty,  w miarę sztywny materiał (u mnie tzw. klejonkę) tniemy na paseczki, łączymy w pętelkę, sklejamy klejem, z zewnątrz dodajemy ziarnko kawy (jako szyszkę) lub dowolną ozdobę  i  przyklejamy do stożka. Powstaje bardzo naturalne drzewko.


Zamiast materiału można użyć papieru, zamiast pistoletem można przyklejać klejem.

 

Dopadła mnie chęć  na kolejny naturalny wianek, tym razem z jabłuszkami jako najważniejszymi komponentami, ma średnicę 37 cm.  Podkład powstał z pędów winobluszczu, którego mam pod dostatkiem.



 Powstało też  kilka mniejszych  prac z jabłuszkami. Widać chyba, że jabłuszka mną naprawdę zawładnęły i jak zawsze nie mogłam przestać, to jest prawie jak obsesja. Jeśli kojarzycie kołysankę Komedy z "Dziecka Rosemary " to dokładnie  tak samo na mój mózg działały w tym tygodniu jabłuszka. Czy Wy macie tak samo przy swoich pracach?



Te dwa nieduże wianuszki  zaniosłam do pracy, bo dzisiaj mieliśmy wigilię, spotkałam się z dawno niewidzianymi koleżankami i kolegami, dowiedziałam się, co u wszystkich słychać. Było bardzo miło i bardzo smacznie, a najważniejsze w takich spotkaniach jest to, że ciągle mamy tematy do rozmowy i wrażenie, że rozstaliśmy się przed chwilą.

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jak ozdobić świeczkę...

Witam Was serdecznie, u mnie dziś mroźny  grudniowy dzień,  Wam życzę dużo cieplejszych chwil.
Chcę pokazać  najprostszy sposób na zamianę zwykłej świeczki w  świąteczną. Możliwe, że ten sposób już ktoś pokazywał, ale ja zrobię to po swojemu.
Materiały:  dość gruba świeczka w jasnym kolorze, serwetka z wzorem, kawałek papieru śniadaniowego o wysokości i szerokości świeczki, taśma klejąca i suszarka. 
Jeśli uda nam się dobrać  serwetkę w kolorze podobnym do koloru świeczki, fragment, który chcemy umieścić na świeczce odrywamy. Serwetka składa się z trzech warstw,  z pomocą szpilki oddzielamy dwie białe warstwy (nie jest to trudne, to kwestia wprawy) pozostawiając tylko jedną z wzorem. Brzegi wydartego fragmentu można zwilżyć pędzelkiem z wodą. Jeżeli nie macie serwetki w kolorze świeczki, lepiej wyciąć starannie wzór, albo wyciąć kwadrat, prostokąt lub kółko.


Jak widzicie, wydarłam dwa fragmenty, jeden przyłożyłam do świeczki z przodu, drugi po przeciwnej stronie, owinęłam świeczkę  wyciętym kawałkiem papieru śniadaniowego, skleiłam jego dwa końce taśmą klejącą. Równie dobrze można ozdobić  tylko jedną stronę (czy świeczka ma strony?)

 

 Teraz musiałam położyć  świeczkę na gazecie, bo  powietrze z suszarki kierujemy na świeczkę, wosk pod wpływem temperatury się topi, wchłaniając serwetkę


Jeżeli widzimy dobrze zarysowane kontury, to znaczy, że możemy  odkleić taśmę, zdjąć papier i...


mamy to.


 Oczywiście do pełni szczęścia brakuje lakieru, ale to zależy od Was, czy chcecie  lakierować. Jeżeli tak, to nasz decoupage musi porządnie wyschnąć  przed lakierowaniem.  Poniżej kilka tworów.
Życzę powodzenia przy pracy.

 Magiczne światło, jego działanie doceniamy zwłaszcza w jesienne wieczory,  u mnie światełka  są zapalane każdego wieczoru. Od razu robi się cieplutko.


poniedziałek, 24 listopada 2014

Robótka goni robótkę

Witam Was
Jakiś czas temu  udało mi się  kupić na wyprzedaży materiał  Toile de jouy,  na który dawno polowałam  oraz okazyjnie bardzo tanie sznury-obejmy do mocowania  zasłon, a ponieważ takowych nie posiadam trzeba było zagospodarować je inaczej. Pomysł dawno temu widziałam w blogu  Jagodowy zagajnik,  nieustannej inspiracji twórczej. Prezentacji dokonałam na niedawno uszytych i wypikowanych podkładkach z w/w materiału, które idealnie pasują do wystroju kuchni.
Do przecięcia sznura potrzebujemy dobrego noża, potem nożyczkami można wyrównać nierówności.




Jak widać z dwóch końców praktycznie bez większej pracy uzyskałam dwa chwosty, wystarczyło je rozczesać. Został mi  jeszcze środek,  który również nożem podzieliłam na kilka kawałków,  ale...   nie miałam żadnej końcówki. Zatem ukłoniłam się wiertarce, żeby przewiercić starą końcówkę od karnisza, na szydełku zrobiłam łańcuszek, którym  przewiązałam powstały chwost   i  przeciągnęłam  z pomocą szydełka przez przewierconą końcówkę (chyba właśnie zacytowałam p. Adama Słodowego)


U dołu całkowicie samodzielnie wykonany chwost, instrukcja wykonania  na razie  w przygotowaniu. 

Pokazywałam kiedyś drewniany chustecznik zdobiony dekorem, a dzisiaj prawie barokowo ozdobiony pasmanterią  i nałożony na pudełko z chusteczkami, oraz kolejne dwa w bliższych mi klimatach.


Wcześnie zapadające wieczory sprzyjają czytaniu, a dawno nie było o ulubionych książkach. Dzisiaj dość nietypowo tylko o jednej, którą przeczytałam latem. Muszę o niej napisać, ponieważ już  powstał film na jej podstawie i  zapewne jest mocno podkolorowany, po prostu boję się go oglądać.
Trzeba sobie zarezerwować trochę czasu i skupienia, bo książka do najłatwiejszych nie należy, nie ma w niej ckliwości, łatwych rozwiązań i przyjemnego humoru.  Rzecz dzieje się w małym niemieckim miasteczku podczas II wojny.  Przede wszystkim osoba narratora może być zaskoczeniem, ale najważniejsza jest dziewięcioletnia bohaterka Liesel, która uczy się życia i uczy życia innych. Umieszczona w rodzinie zastępczej poznaje moc książek, siłę przyjaźni i istotę prawdziwej miłości w bardzo trudnych czasach. Dawno żadna  książka nie wywarła na mnie  tak ogromnego wrażenia, po jej przeczytaniu długo nie mogłam dojść do siebie. Jestem ciekawa, czy już ją czytaliście?

//Pinterest widget