Nie mam konta na FB i nie prowadzę żadnej sprzedaży.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą święta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 listopada 2018

Muszelki świątecznie.

Kilka razy prezentowałam jak wykorzystuję muszelki  w wiankach, osłonkach na świece itp. Ozdoby świąteczne z muszelek też  Wam pokazywałam dwa lata temu, w tym roku ponownie zaszalałam, ale mam usprawiedliwienie, po prostu opróżniam zapasy i staram się z materiałów zalegających na półkach zrobić  coś, co się przyda chociażby do powieszenia na choince. 
Aby nie tracić czasu zaczęłam słuchać audiobooków, REWELACJA! Nie śmiejcie się ze mnie, ale przy tej pracy mogę się skupić na słuchaniu książek. Niedawno odkryłam  Charlotte Link, która  pisze  kryminały z "psychologiczną głębią". Polecam.


czwartek, 8 grudnia 2016

Choinki raz jeszcze.

Dziękuję Wam serdecznie za wszystkie komentarze i pozytywną ocenę moich tworków z muszelek z nadzieją,  że Was nimi nie zanudzam.  Bardzo chciałam Wam pokazać,  jak "reanimować" stare bombki, ale jestem poza domem i nie mam kontaktu ze zdjęciami. Dzisiaj więc ciąg dalszy choinek, tym razem pierwsza z drewna znalezionego na plaży, idealnie pasuje do tej z kory brzozowej.


czwartek, 24 listopada 2016

Nietypowe ozdoby na choinkę.

Tego jeszcze nie było! Pokazywałam już wianki, stroiki, wieńce adwentowe i choinki,  a w tym roku zafiksowałam się na muszelki i perełki i to nie na bombkach. Takie ozdoby nie ja wymyśliłam, ja tylko musiałam je po swojemu  wykonać. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam w internecie pomysły z muszelkami, pomyślałam, że warto spróbować, bo to wdzięczny materiał, może kiczowaty, ale przecież nasze piękne Święta usprawiedliwiają każde szaleństwo i  mają dawać radość, dlatego ochoczo zabrałam się do pracy.
Oto efekty:





środa, 30 grudnia 2015

Poświątecznie ...

Kochani, dziękuję za komentarze i wszystkie życzenia. Czasu na przygotowania do Świat  nie miałam za dużo, nie zdążyłam Wam złożyć życzeń i  nie zdążyłam zrobić nowych dekoracji, ale  stopniowo będę Was odwiedzać, bo bardzo mnie ciekawi, co u Was słychać. Najważniejsze, że po wielu  perturbacjach do Wigilii zasiedliśmy w pełnym siedmioosobowym składzie, niczego na stole nie zabrakło i codziennie  mieliśmy  gości. W drugi dzień Świąt przy naszym stole pomieściło się 17 osób, było wesoło i rodzinnie.
Nowością  w tym roku są  bombki w ciekawym kolorze, do których dodałam  wisiory dokładnie w tym samym odcieniu. Wszystko kupiłam, a raczej wyszukałam  jeszcze latem na naszym bazarku.
 
Śnieżynki zawisły na innym żyrandolu, przypominając chłodne zimy
 



 Do jednego ze stroików dodałam Mikołajkowe pieski.


Żeby było weselej zorganizowałam małe grudniowe grzybobranie, prawda, że od razu cieplej się robi?


 

Niewiele zdjęć mam z poprzednich  Świąt Bożego Narodzenia, w zeszłym roku nie zdążyłam ich pokazać, a skoro  dzisiaj  nie mam za dużo do pokazania, to pora na poprzednie lata.
Święta Bożego Narodzenia w 2005 roku w tonacji srebrno-złotej z zielonymi dodatkami. Wyjątkowa Wigilia przy ławie.



Rok 2006. Kosz każdego roku wypełniało coraz więcej prezentów

W 2008 roku mieliśmy na choince prawdziwą feerię barw


Zdarzały się nam też wyjazdowe Święta, pod choinką czekały czasami  takie niespodzianki


W tym roku prezentów było całe  mnóstwo, za to choinka niewielka, ale prawdziwa
 

I to nie choinka była królową, tylko nasza wnusia, która w Wigilię skończyła roczek.



Kochani, życzę Wam wszystkiego najlepszego, zdrowia, radości i dużo miłości na następny rok. 


poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wieniec adwentowy X 4

Serdeczne dzień  dobry i podziękowania do Was kieruję za liczne odwiedziny i komentarze, jest mi bardzo miło, że ostatni kulinarny post spotkał się z taką aprobatą.
Poniższy post miałam opublikować w sobotę, ale w wyniku zawirowań zdrowotnych w rodzinie robię to teraz. Kolejny raz życie udowodniło, że niekoniecznie nasze plany muszą być zrealizowane,  w naszym mniemaniu sprawy priorytetowe mogą spaść na  plan dalszy, a  zdrowie jest najważniejsze.
Co prawda Adwent już się zaczął, więc moje pomysły są trochę spóźnione, tym niemniej ośmielam się zapodać kilka propozycji na wieńce, a wszystko dlatego, że dzisiejszy dzień był słoneczny i przy odrobinie wolnego czasu mogłam trochę popstrykać. Mam dużo, naprawdę dużo świeczników, ale tylko te, które mają cztery miejsca na świeczki. nadają się do przyozdobienia.  Może kogoś zachęcę?

1.Wieniec vintage
Wykorzystałam wianek z drewienek, na świeczkach zamocowałam  przy pomocy grubego sznurka wydrukowane na papierze nutowym korony




środa, 2 grudnia 2015

A niech to kulinarna gęś....

Kochani.
Jestem ze wszystkim spóźniona, wszędzie królują wieńce adwentowe i przygotowania do Świąt, może nawet nie wypada pisać na   inny temat, ale muszę, bo potem nie będzie okazji. Listopad to dla nas miesiąc bardzo świąteczny, a w tym roku szczególnie. Mieliśmy  bardzo intensywny tydzień, 22 listopada  było Święto całej naszej rodziny, bo nasza Wnusia dołączyła do grona katolików, uroczystość była piękna, a głos zachwytu naszej wnusi rozlegał się  w całym kościele, powodując radość wszystkich wokół.

wtorek, 20 stycznia 2015

Różowe święto

Gorące pozdrowienia, życzę pomyślności wszelkiej i dobrego zdrowia wszystkim Babciom i Dziadkom  Przyjmijcie po symbolicznym kwiatku.


Dzisiejsze święto dotyczy mnie bezpośrednio po raz pierwszy i z radością  zaczynam się przyzwyczajać do tej roli. Jak mawia moja przyjaciółka bycie babcią to niezła fucha. W pewnym momencie zamyka się drzwi i zostawia wszystko za nimi. Ponieważ kilka dni spędziliśmy z wnusią dużo czynności mogłam sobie przypomnieć, a każda z nich mnie wzruszała i rozczulała. Jeszcze tak   niedawno sama byłam wnuczką,  jeszcze tak niedawno moi synowie byli mali...
Z podziwem obserwowałam, jak młodzi rodzice świetnie sobie radzą, uczą się zachowań maleństwa i potrafią odczytywać jej potrzeby. Praktycznie wszystko doskonale sami wiedzą.
 Dzisiaj rano dostałam już pierwsze życzenia  od wnusi. Babcina uczta  rozjaśniła cały dom, chociaż pogoda szara i dość ponura, moje serducho jest gorące ...




Takie święto to świetna okazja, żeby wyciągnąć rzadziej używane serwetki i obrusy, tym razem w różowościach, które ostatnio bardzo polubiłam, idealnie pasujących do angielskiej porcelany. Zawsze mnie zadziwiają wzory na obrusach, ich różnorodność i precyzja wykonania.  Sama nie potrafię haftować ani wyszywać, po prostu trafiam na takie piękności, sprzedawane po okazyjnych cenach. Różowe różyczki mają prawie jednakowy wzór, a jednak są zupełnie różne.


Srebrne sztućce bardzo lubię, kiedyś przywoziło się je ze Związku Radzieckiego. Dopiero kilka lat temu dowiedziałam się, że próby radzieckich wyrobów są niezbyt wartościowe, bo są zaledwie posrebrzane,  ale kiedyś miały dużo większą wartość i dostałam je od mamy w posagu. Względy sentymentalne są dla mnie bezcenne i stanowią wartość nadrzędną. Sama zresztą kupuję podobne sztućce, gromadząc kolejny komplet dla następnego pokolenia.


Nie dane mi było poznać rodziców taty i drugiego dziadka, którzy należeli do tragicznego pokolenia wojennego,  ale na szczęście przeżyła  Babcia Stefcia, która była niedoścignionym wzorem dla całej rodziny. Uosobienie dobroci, łagodności i pracowitości, wychowywała wszystkie pokolenia, swoich pięcioro dzieci,   wnuków, prawnuków, a nawet zupełnie obce dzieciaczki. Zawsze uśmiechnięta, bez słowa skargi, nie było dla niej za ciężkiej pracy.


Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

czwartek, 1 stycznia 2015

Noworoczny miszmasz

Kochani moi, witam Was serdecznie już w nowym roku, dziękuję Wam za wszystkie miłe życzenia i komentarze oraz za każdą chwilę, którą mi poświęciliście.


Niech młody roczek  obdaruje Was
 mnóstwem radosnych dni,
 pomyślnością we wszystkich działaniach,  wytrwałością w spełnianiu zamierzeń i siłą w codziennym życiu.


Od pewnego czasu Sylwester jest dla mnie znakiem przemijania, nie cieszy już tak bardzo, jak kiedyś. Nowe odliczanie, nowe zamiary, wszystko nowe, jakbym przekraczała jakieś granice bez powrotu, a przecież każdy następny rok to ciąg dalszy  mojego życia, niczego nie zamykam, niczego nie muszę  podsumowywać, rok to tylko symboliczna miara upływu czasu. Niestety nieodwracalnie się starzejemy i z czego tu się cieszyć?...
Nie, nie,  na szczęście to tylko chwilowy stan umysłu, tak naprawdę cieszę się bardzo, że dnia od dzisiaj przybywa, że jestem gotowa na podejmowanie nowych wyzwań i zadań, że nie boję się nowości,  że ciągle jestem ciekawa, co dalej,  że jeszcze bardzo  i ciągle mi się chce!!!


Miałam podobny pomysł, jak Paulina z Zieleni na zrobienie fotek świątecznej Warszawie, ponieważ warszawskie iluminacje z każdym rokiem pięknieją i zaskakują pomysłami. Nie zdążyłam zrobić wszystkich zdjęć, bo wszystko w te święta działo się w biegu, ale przepiękne fontanny, albo daniele z karocą na Placu na Rozdrożu to  bajka  bez słów. Myślę, że  przy następnych odwiedzinach to nadrobię.
Tymczasem iluminacje na Krakowskim  Przedmieściu.

Przesłodka kompozycja dla dzieci na rynku Nowego  Miasta, mimo późnej pory dzieciaczki stały z otwartymi buźkami słuchając opowieści o misiu. Już sobie wyobrażam nasze spacery z wnusią...

Chyba jeszcze o tym nie pisałam, ale ilekroć jesteśmy w Warszawie staramy się pójść do teatru.  Tym razem trafiliśmy do Teatru Współczesnego na "Taniec albatrosa" Géralda Sibleyrasa. Niby prosta komedyjka  o jednym  weekendzie pięćdziesięciolatków, podczas którego poznajemy ich problemy, a raczej  perypetie, w które są uwikłani. Śmiech na widowni wybucha co i rusz, a oglądaniu towarzyszy  zachwyt nad Andrzejem Zielińskim, który gra zoologa śledzącego zagrożone wymarciem gatunki i w cudowny sposób wykonuje tytułowy taniec. Towarzyszą mu świetna Agnieszka Pilaszewska jako siostra i Leon Charewicz -przyjaciel. Żeby skomplikować akcję pojawia się też młodziutka narzeczona... Artyści teatru tworzą świetną ekipę, widać to zwłaszcza przy ukłonach, gdzie nie ma ról pierwszoplanowych, nikogo się nie wyróżnia,  wszyscy kłaniają się razem. Widzieliśmy to już  poprzednio na sztuce "Napis" również Geralda Sibleyrasa.

Przyznam się Wam do tego, że zatęskniłam do zwykłych dni, kiedy zajmę się swoimi ulubionymi zajęciami.

niedziela, 28 grudnia 2014

Wianki w czerwieniach

Witajcie w ten poświąteczny czas, gdy korzystamy z chwili wyciszenia i oddechu przed kolejnymi przygotowaniami , tym razem do Sylwestra.
Jeszcze raz dziękuję bardzo za wszystkie życzenia świąteczne i gratulacje, było  i jest mi naprawdę bardzo miło. Nie zdążyłam zrobić zdjęć wystroju domu przed wyjazdem więc kompiluję to, co mam, czyli  świąteczne dekoracje w kolorze czerwono-zielonym. Ta kolorystyka najbardziej kojarzy mi się ze świętami Bożego Narodzenia.  Możliwe, że większość z Was te kolory uważa za przestarzałe, czy wręcz anachroniczne, ale nie zawsze musimy podążać za modą. Bardzo lubię zapach świerku, ale z dodaniem go do stroików czekałam do ostatniej chwili, żeby jak najdłużej igiełki pozostały na swoim miejscu, a w końcu nie miałam do tego głowy.

 Duży wianek na drzwi w czerwonej tonacji. 


Rok temu poczyniłam taki zwariowany, kolorowy do bólu  wianek ze starych lampek i równie starych bombek, jak widać wianki można zrobić ze wszystkiego, to jest właśnie mój ulubiony upcycling. Wykorzystać można do powieszenia, ale równie dobrze sprawdzi się jako ozdoba świecy na stole.


Kolejny wianuszek ze starych bombek, trochę symetryczny


Na koniec jeszcze jeden  mały stroik. Kochani moi goście, dziękuję  Wam za każde odwiedziny i każdy komentarz, a także gorąco witam nowych gości.  Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.



//Pinterest widget