
Od wielu lat nie świętuję hucznego Sylwestra, wręcz przeciwnie, zamykam rolety w oknach, żeby nie słyszeć frajerwerków i spędzam tę noc tak, jakby nie było w niej nic szczególnego.
Wypoczęta i wyspana ruszyłam w pierwszy dzień Nowego roku na Stare Miasto. Odwiedziłam nie tylko kościoły na Starym, ale i Nowym Mieście. Zaczynam od tych najbardziej tradycyjnych, wszystkie są piękne i do siebie podobne. Obowiązkowe figurki zwierząt, pasterze witający Dziecinę w żłóbku, a nad nim przejęci Rodzice. W tle rozgwieżdżone niebo, wokoło choineczki, siankiem wyścielone podłoże, kwiaty gwiazd betlejemskich. W niektórych instalacjach umieszczono napis, albo Okno Życia. Zobaczcie sami.


Pokazuję
też dwie szopki, umieszczone na zewnątrz, pierwsza pod Pałacem Prezydenckim. Od razu rozpoznać można, że to dar od górali z Zakopanego, Poronina. Bez wątpienia jest to dzieło artystów, ale czy ktoś chce nas przekonać, że Chrystus urodził się w Polsce?
Zdecydowanie wolę tę tę drugą szopkę. Każdego roku, przy Placu Krasińskich pojawia się drewniana szopka z postaciami naturalnej wielkości, kiedyś towarzyszyły im prawdziwe zwierzęta, a dzieci były zachwycone widokiem prawdziwych owieczek i osiołka.
Na koniec trzy szopki, przy których zatrzymałam się na dłużej.
Szopka w Katedrze Polowej Wojska Polskiego p. w. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski.
Zachwyciła mnie Instalacja Żłobu Pańskiego wykonana przez studentów Duszpasterstwa Akademickiego św. Anny. Nie ma tu prawie nic z poprzednich projektów. Jest tylko ON.
Jak piszą twórcy :"Pośród ciemności leży w rozświetlonym żłobie Figura Nowonarodzonego. Wraz z przyjściem Chrystusa na świat pojawia się światłość, którą jest On Sam. W nim jest życie, a życie jest światłością ludzi. Światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła".
Archikatedra św. Jana- jeden z najstarszych kościołów w Warszawie, miejsce znamienitych wydarzeń w dziejach Narodu. Jak przystało na tak zacne miejsce i szopka w nim należy do wyróżniających się pomysłem i symboliką. Na progu niewielkich drzwi leży na sianku Dziecina. Po chwili dopiero odkrywamy napis na poprzecznie umieszczonej kamiennej ścianie "Tak bowiem Bóg umiłował świat"
Tuż obok zdjęcie Bazyliki Narodzenia w Betlejem.
Kościół Braci Mniejszych Kapucynów pod wezwaniem Przemienienia Pańskiego ufundowany w 1683 roku przez króla Jana III Sobieskiego. To największa i jedyna ruchoma szopka w Warszawie, wejście do niej prowadzi wprost z chodnika ulicy Miodowej . Czynna będzie do 18 stycznia 2026 roku.
Kościół Kapucynów był pierwszym, jaki odbudowano w zniszczonej Warszawie. Ruchomą szopkę skonstruowali , jak i opiekowali się nią przez wiele lat dwaj bracia Kapucyni.
W panoramie szopki przedstawiono stajenkę betlejemską ze Świętą Rodziną, osoby z Pisma Świętego i z historii Polski. Obserwujemy więc korowód znanych postaci, które zmierzają do stajenki pośród urozmaiconych krajobrazów.
Czy macie swoje ulubione miejsca, w których stajecie przed szopką w zachwycie?
Doskonale pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na nas szopka w Wambierzycach, byliście?
Kochani,
wszystkim zaglądającym do Bibeloteki
życzę na Nowy Rok
zdrowia, spokoju i pokoju. :))
Na koniec przeglądu nasza afrykańska szopka
Szopka góralska, czy afrykańska - każdy przedstawia ją tak, jak mu wyobraźnia podpowiada i tworzy tak, jak potrafi. I każda z nich jest piękna :).
OdpowiedzUsuńCelu, życzę Ci wspaniałego kolejnego roku, wszystkiego, co najlepsze!
Piękne szopki , wspaniałą wycieczkę nam pokazałaś. Najlepsze życzenia !
OdpowiedzUsuńBardzo lubię odwiedzać kościoły i podziwiać szopki. Przegląd szopek i ich różnorodność jest imponująca. Lubię takie tradycyjne. Pozdrawiam i życzę wspaniałego i udanego kolejnego roku.
OdpowiedzUsuńWszystkie szopki przepiękne. Ale najbardziej wzrusza mnie Dzieciątko w Katedrze...
OdpowiedzUsuńWszystkiego dobrego Celu ...
Ja też bardzo lubię odwiedzać kościoły i oglądać zbudowane w nich szopki. Podoba mi się szopka z arcykatedry i Instalacja Żłobu Pańskiego wykonana przez studentów Duszpasterstwa Akademickiego św. Anny.
OdpowiedzUsuńWasza jest nie tylko oryginalna ale i bardzo piękna. Widziałam ruchomą, zabytkową (XIX-wieczną) szopkę bożonarodzeniową w Wambierzycach. Zwiedzanie jej jest płatne, szkoda, że nie można robić zdjęć. Jestem zachwycona szopkami: w Kalwarii Zebrzydowskiej i Panewnikach.
Serdecznie pozdrawiam:)
Celu, dziękuję za wspólną wędrówkę - mogłam podziwiać szopki. U mnie na wsi tylko jedna - ta w kościele. Także piękna.
OdpowiedzUsuńDobrego Roku dla Ciebie!
Piękne szopki. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńŚliczne te szopki. Każda ma swój urok i wdzięk. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńJa też nie lubię tych balów i strzelania. Założyłam sobie słuchawki, słuchałam muzyki i czytałam książkę do północy. A po toaście podobnie. Zasnęłam gdzieś koło 3. Szopki przepiękne. Też lubię odwiedzać kościoły i oglądać szopki.
OdpowiedzUsuńWszystkiego najlepszego Celu!
Piękne szopki , to wspaniała tradycja, że ludzie chodzą i odwiedzają takie miejsca. Wszystkiego najlepszego Celu.
OdpowiedzUsuńPięknie <3
OdpowiedzUsuńCelu, tyle pięknych i urozmaiconych szopek pokazałaś! Zachwycam się szczególnie tą studencką ze św. Anny, a ta z archikatedry św. Jana robi wrażenie swoją surowością. Wasza afrykańska inna niż wszystkie. Życzę Ci dobrego roku :)))
OdpowiedzUsuńPiękne szopki wybrałaś Celu, z wielką przyjemnością obejrzałam. Czas świąteczny i noworoczny ma swoista magię, którą olśniewa i zaraża chyba nawet niewierzących.
OdpowiedzUsuńA ja z okazji Nowego Roku życzę Tobie i Twoim bliskim zdrowia, spokoju, spełniania marzeń oraz wszelkiej pomyślności! Uściski, Pola
Witaj Celu
OdpowiedzUsuńPiękne szoki. A afrykańska wręcz niezwykła.
Czy mam swoje ulubione miejsce? Chyba nie. Trudno byłoby wybrać.
Wszystkiego co najlepsze w Nowym Roku. Zdrowia przede wszystkim...
Pozdrawiam bielą za oknem
Twój tekst świetnie oddaje atmosferę spokojnego, refleksyjnego początku roku. Widać, że nie potrzebujesz fajerwerków ani hałasu, żeby celebrować życie – dla Ciebie ważniejsze są drobne rytuały, uważne obserwowanie świata i czerpanie przyjemności z prostych, ale znaczących rzeczy.
OdpowiedzUsuńOpis szopki pokazuje Twoją wrażliwość na detale, zarówno artystyczne, jak i symboliczne. Podoba mi się, że zwracasz uwagę nie tylko na walory wizualne, ale też na przesłanie i historię stojącą za tymi instalacjami – to sprawia, że czytelnik czuje się trochę jakby stał obok Ciebie, obserwował i rozmyślał nad tym sam. Szczególnie fragment o instalacji studentów Duszpasterstwa Akademickiego św. Anny jest mocny i przemyślany – prostota i światło w ciemności, w sam raz na początek roku.
Ciekawy jest też Twój komentarz do szopki pod Pałacem Prezydenckim – pokazuje, że potrafisz zachować dystans i poczucie humoru, nie zatracając przy tym wrażliwości na estetykę i tradycję.
Ale fajny zbiór szopek! Ja widziałam w sumie tylko trzy w ostatnim okresie plus moja w domu. Ta z Archikatedry robi wrażenie. Inne pewnie cieszą dzieci, bo tak ma być!
OdpowiedzUsuńNie znoszę szopek, w których są żywe zwierzęta. Prezydencka szopka też ...pozostawia wiele do życzenia.
OdpowiedzUsuńZdecydowanie wolę bardziej oglądać świąteczne świetlne instalacje.
Moja sylwestrowa noc upłynęła tak, że przebudziłem się na kilka chwil o 23:58, zapaliłem ze dwa zimne ognie i z powrotem poszedłem spać. Noc jak każda inna, tylko kalendarz trzeba zmienić. Swoim urokliwym, szopkowym wpisem przypomniałaś mi, że muszę w końcu wybrać się na wystawę krakowskich szopek. Nie było mnie tam ho ho i jeszcze dłużej!
OdpowiedzUsuńPiekne szopki. Ja również nie celebruje sylwestra. Tyle mego pieska, bo tak się boi wystrzałów. To moje i jej rodzinki najważniejsze zadanie, chronić go. Każdy dzień jest ważny, ten jeden nie jest ważniejszy dla mnie, jest równy. Jednak dlatego, że Timmi cierpi, nie lubię tego święta. Ciesze sie, ze tak pięknie spędzasz dzień nowego roku. Życzę Ci, co najcenniejsze, zawsze. Przytulam do serca mocno. 💓
OdpowiedzUsuńW mojej Alwerni jest przepiękna ruchoma szopka:)
OdpowiedzUsuńSerdeczności moc zostawiam kochana;)