Bibeloteka

nie tylko o zbędnych ozdobach, ale o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Niebieskie Delfty i kwiatki.

Kochani.
Serdecznie witam stałych i nowych obserwatorów, dzisiaj zapraszam do ogrodu i kuchni, częstujcie się, czym chata bogata.
W tamtym roku posadziłam dwie kępki niezapominajek koło tulipanów, a w tym roku zrobiły mi przemiłą niespodziankę i  utworzyły niebieski kobierzec.


Łapię słońce, kiedy  zagląda do kuchni, ustawiam kwiatki i nie tylko białe świeczniki, w tonacji niebieskiej też bardzo je lubię..


Widoczne talerze to ostatnie zakupy, kiedyś już pokazywałam  moje scenki rodzajowe


Tak wyglądają zestawione razem i  kolejna piękna zdobycz, bogato haftowany obrus.


Zdarzają się  czasami ciekawe zakupy, wyszukuję jednakowe elementy w różnych miejscach, u dołu zbiór naczyń  Kahla, niektóre mają stopkę Kobaltunterglasur czasami są wykonane "in Germany", czasami w GDR, czyli są jeszcze z socrealu. To, co daje mi najwięcej satysfakcji, to właśnie szukanie poszczególnych elementów do kompletu. Bo co to za frajda kupić cały serwis za jednym zamachem? Chyba, że  cena jest naprawdę atrakcyjna.


Czy zwróciliście uwagę, że   nie wszystkie nowe odmiany kwiatów pachną? Mam  bukiet dla Was, przyjmijcie  bardzo starą odmianę narcyzów, która  pachnie obłędnie.

Zmęczeni?
Polecam pyszną zupę-krem  z groszku konserwowego, bardzo mi smakowała, kiedy przyrządziła ją moja synowa. Ja dodałam jeszcze cukinię, bo lubię wprowadzać innowacje i zamiast śmietany  dałam kleks z serka Mascarpone. Do tego kawałek gotowego ciasta francuskiego. Mniamuśne! Proszę się częstować.


Dziękuję i zapraszam ponownie.:))


piątek, 24 kwietnia 2015

Setny post i trudne pytania

Kochani moi, serdecznie Was witam, wiosna przyszła i wyobrażam sobie, że większość z Was spędza większość czasu na zewnątrz, ale może ktoś zajrzy?
Dzisiaj bardzo długi post i sama nie mogę się nadziwić, że to już SETNY.  Jest to okazja do podziękowań dla Was, moi mili obserwatorzy za każdą wizytę  i każdy komentarz z ciepłym słowem.
Większość blogerów organizuje rozdawajki z okazji takiej rocznicy, ale ja zrobię wyjątek, bo robiłam ją  niedawno i na pewno   powtórzę zabawę w niedługim czasie.
Dzisiaj nadszedł moment na bliższe poznanie, Iwona z bloga Łąkowo i Ewa  z bloga Marzeniami malowane wytypowały mnie do zabawy w pytania i odpowiedzi, jest to dla mnie bardzo miłe wyróżnienie, zmobilizowałam się i oto cała ja. Pytania są  trudne  i musiałam głęboko zajrzeć sobie w duszę, żeby na nie odpowiedzieć.


 Pytania od Iwony z bloga Łąkowo
1.Czy masz takie wspomnienie, do którego lubisz wracać, które podnosi Cię na duchu, poprawia nastrój ?

Myśl, że wracam ze szkoły do ciepłego, kochającego domu powoduje autentyczną radość. Kiedy zamykam oczy widzę twarze ukochanych bliskich, mądre oczy Babci, uśmiechniętą Mamę

2. Co robisz przed zaśnięciem? Po przebudzeniu?

Nie potrafię zasnąć bez książki, w sekrecie Wam zdradzę, ze częściej chodzę spać z książką, niż z moim M. W tym miejscu zdradzę Wam, że bez niego  przespałam połowę życia.
Po przebudzeniu bardzo szybko wstaję, nie lubię się wylegiwać, no, chyba, że obok jest M...

3. Czy masz osobę, która odegrała w Twoim życiu ważną rolę? Pomogła być tym kim jesteś?

Gdyby nie moja Mama, która nauczyła mnie wszystkich pożytecznych rzeczy i nigdy we mnie nie zwątpiła, nie byłabym tym, kim jestem.

4. Gdybyś nie była Kim jesteś,  byłabyś ...

Jak to? milionerką, wylegującą się na jachtach i podróżującą po całym świecie, zatrzymując się w swoich licznych posiadłościach.

5. Zapach szczęścia?

To kilka zapachów, w drewnianym domku mieliśmy piece, do dzisiaj uwielbiam  czuć zapach żywego ognia, a jeszcze zapach czeremchy i rozgrzanego słońcem drewna

6. Smak z dzieciństwa?

Smak chleba z jabłkiem, który przywoziła nam kuzynka Babci, smak chleba z cukrem i wodą, albo ze śmietaną, który przegryzało się szybko i biegło na podwórko. Dziwne, bo teraz chleb jadam bardzo rzadko.
Jest też smak tranu, którym na siłę mnie poili, bo z powodu chorób byłam koszmarnym niejadkiem.

7. Jeśli masz dużo pracy to pracujesz do końca, często robisz przerwy czy odkładasz na później?

Zapominam o całym świecie, osiągam stan półświadomości pod warunkiem, że wykonuję ulubione czynności. Jeśli są to  konieczne prozaiczne czynności chcę je szybko skończyć, żeby zająć się tym, co naprawdę lubię robić..

8. W kuchni raczej korzystasz z przepisów, rodzinnych tradycji czy też zdarza Ci się puścić wodze fantazji :-)?

Korzystam  z przepisów internetowych, albo ze swojego poplamionego notatnika, w którym "zebrały" się wszystkie zapachy moich potraw. Nie potrafię przepisów wykonać precyzyjnie, zawsze wprowadzam swoje innowacje, na szczęście w gotowaniu też jestem dość kreatywna.

9. Ulubione zajęcia domowe?

Gotuję, sprzątam, piorę, wykonuję to sprawnie i starannie,  bo muszę, (w dodatku  jestem zodiakalną Panną)  aby jak najszybciej  zająć się tym, co naprawdę lubię.

10. Co "masz" po swoich rodzicach i co chciałabyś przekazać swoim dzieciom?

Po mamie mam pomysłowość, po tacie ugodowość (tzw. spolegliwość) i prostolinijność, a po obojgu  pracowitość.

11. Za co doceniasz, chwalisz siebie a za co innych ?

Uwielbiam dobro i poczucie humoru  w każdej postaci i u siebie i u innych. Cenię też w ludziach te cechy z odpowiedzi powyżej.



Pytania od Ewy z bloga Marzeniami malowane

1. Jak najbardziej lubisz spędzać wolny czas?

Kiedyś leniuchowałam, a teraz staram się go nie mieć. Bardzo lubię dobre książki  i filmy, muzykę, nie pogardzę teatrem  i muzeum, ale wypady na spacery i wycieczki też lubię.

2. Dlaczego piszesz bloga o tym, o czym piszesz?

Piszę o tym, co potrafię zrobić i  dzielę się swoimi  doświadczeniami. Tu pokazuję wszystkie swoje zainteresowania i  pasje, a od pewnego czasu zaczynam traktować bloga jak pamiątkę dla wnusi.

3. Czy bardziej jesteś rozważna czy romantyczna?

Jestem okropną realistką i nawet kiedy marzę, to o konkretach.

4. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?

Jeśli napiszę szczęście, to wzbudzi Waszą wesołość, ale coraz częściej myślę, że uroda, zdrowie i  pieniądze bez odrobiny szczęścia, szczęścia nie dają

5. Czy postrzegasz siebie jako część Natury? Jeśli tak, to w jaki sposób to pojmujesz?

Jestem jej  przemijającą cząstką,  która stara się zachować Naturę taką jaką zastała, bardzo, bardzo  się stara.

 6. Co najbardziej cenisz w ludziach?

Dobro, którego jest ciągle mniej i mniej

7. Czy lubisz marzyć, czy wolisz jasno określać cele?

W tej chwili mam jasno określone konkretne marzenie, do spełnienia którego dążę i mam nadzieję, że się spełni.

8. Zdradź swoją jedną słabostkę.

Tylko jedną? Mam wrażenie, że składam się z samych słabostek. Pozbyłam się przykrego nałogu palenia i jestem wolnym człowiekiem, ale teraz za bardzo lubię słodycze.



Zdaję sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy zabiegani, czasami potrzebujemy oddechu i chwili zastanowienia, tych kilka odpowiedzi zmusiło mnie do zastanowienia, chociaż przyznaję,  w pierwszym momencie wpadłam w panikę. Zabawa polega na tym, żeby teraz na wymyślone przeze mnie  pytania  odpowiedziały następne osoby. Wiem, że nie macie czasu, ale jestem ciekawa, kto do mnie zagląda, przez pryzmat Waszej blogowej działalności nie zawsze dostrzegamy prawdziwego człowieka. Jest to też gotowy pomysł na posta.
Jeśli bardzo, ale to bardzo nie chcecie odpowiadać, albo już braliście udział w tej zabawie, trudno, zrozumiem,  to jest tylko zabawa. Zatem zapraszam.


Moje pytania:
  1. Czy masz osobę, z którą poszłabyś na koniec świata?
  2. Kogo ze znanych ludzi zaprosiłabyś na kolację?
  3. Najbardziej zaskakujący, niesamowity widok, który utkwił w Twojej pamięci?
  4. Co musisz mieć  w torebce?
  5. Czy jest coś, czego panicznie nie znosisz ?
  6. Planujesz, czy stawiasz na spontaniczność?
  7. Czy masz wymarzone miejsce, które chciałabyś zobaczyć?
  8. Gdybyś mogła wybrać, w jakim czasie  chciałabyś żyć?
  9. Czy wierzysz w przesądy?
  10. Czy prowadzenie bloga spełniło Twoje oczekiwania?

Do tablicy wywołuję(kolejność przypadkowa)
  1. Joasię z Na skrzydłach z nut uciekam...
  2. Basię z Kreatywna w wolnym czasie
  3. Ulę  z BIELLUBIE
  4. Gosię z Czas oscrapowany
  5. Danielkę z Mebelki Danielki
  6. Izę z Domatorka w domu
  7. Beatę z Lawendowego zagajnika
  8. Dorotę z Nutki nostalgii
  9. Mysię z Mysiej norki
  10. Gosię   z Szału nie ma   

 Jeśli dotrwaliście do końca, gratuluję i dziękuję. Pozdrawiam wytrwałych i do następnego razu.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Stary nowy nabytek

Witam Was serdecznie. Dzisiaj jest u mnie tak straszny i porywisty wiatr, że moje pozdrowienia dotrą do Was bardzo szybko.
Słońce w moim domu w ciągu dnia omiata swoimi promieniami każdy pokój. Do kuchni trafia dopiero po południu, więc ostatnio nie mogłam go złapać, bo albo byli goście, a wtedy byliśmy bardzo zajęci, albo mnie nie było w domu. Z prezentacją nowego nabytku musiałam więc poczekać. Jedna ze ścian mojej kuchni jeszcze miesiąc temu wyglądała tak.


Szafki wiszące i zbyt wąska komódka pasowały do reszty kuchni, ale to nie było to, co mi się marzyło. Półeczki na sztućce i mleczniki już znacie, a i zamiłowanie do kobaltów również. Półeczki pod szafkami zakupione, obdarte z lakieru i przetarte białą farbą, czyli spatynowane.


Kiedy zobaczyłam to cudo na naszym targu, obchodziłam je wkoło, zaglądałam, znacie to uczucie ściśniętego gardła i bijącego serca, wiadomo  i endomorfiny  i adrenalina się wyzwoliła. Wiedziałam tylko, że idealnie pasuje do mojej kuchni kolorem i wymiarami. A gdy usłyszałam cenę, wiedziałam  "mój ci on"
No i jest!



Podzielenie kredensu na trzy  w górnej części powoduje, że jest bardzo wygodny,  w dodatku na dole nie ma podziału. Pod szerokim blatem trzy szufladki, a nad blatem stare lustro fazowane z szarymi przebiciami, ale to tylko dodaje kredensowi uroku. Jak nie kupić???


Sprzedawca sugerował, że to kredens francuski z początku XX wieku i chyba miał rację.
Śliczne kryształowe szybki ze specjalnymi uchwytami na firaneczki.  Pięknie rzeźbione dębowe liście.
Bajka po prostu.


Jak widzicie, mój nowy, ale stary nabytek lubi często zmieniać wystrój.




Wyjątkowo nie pytam Was o radę, czy malować, na razie na pewno zostanie w takim stanie, w jakim jest, pasuje do mebli. Ale już zaczynam myśleć...

piątek, 17 kwietnia 2015

O miłych sprawach...

Byłam kilka dni poza domem i  tak naprawdę dopiero teraz mam czas, żeby zamknąć wszystkie ozdoby wielkanocne w pudłach, napisać o zaległych sprawach i całkowicie wrócić do normalności. Po powrocie nadrobiłam zaległości, poodwiedzałam  Wasze blogi, starając się  zostawić ślad u każdej z Was. 


Zapewne poznajecie ten charakterystyczny wianek. Tak, tak, to prezent od Pauliny- cudownego człowieka i wiem, że ma ogromną moc.  Chociaż lubi zmieniać miejsce, idealnie wpisał się w kolory mojej kuchni, wszak tutaj jestem najczęściej i bardzo lubię na niego spoglądać. A ilekroć spojrzę, tylekroć myślę nie tylko o niej, ale i o Was, o moim nowym blogowym życiu ,  o  tym, ile ciekawych osób poznałam i ile nowych radości przeżyłam dzięki Wam. Wiem już, że blogowanie wniosło w moje życie zupełnie nową jakość.


Piękne kartki, którymi hojnie zostałam  obdarowana przez  Paulinkę  są bardzo klimatyczne, myślałam, że się nimi z kimś podzielę, ale świetnie wyglądają jako obrazki w ramkach  i na razie w takiej wersji pobędą ze mną. Jestem bardzo dumna, ze mam prace Paulinki.


A tę kartkę pokazałam na Wielkanoc  z życzeniami dla Was, teraz przypomniała mi, że mam jeszcze 2 starsze dekupażowe  jajka, których nie pokazałam, a w następnym roku na pewno o nich zapomnę, albo je potłukę, bo tak też bywa.
Wyszła mi taka szara kompozycja na dekupażowym pudełku po butach i ze świecznikami niedawno przemalowanymi.
 



 Okazało się, że zapomniałam   nie tylko o tych  2 jajkach, oj, będę miała co robić w następnym roku.



Kochani, dziękuję za odwiedziny i komentarze, zapraszam serdecznie i pozdrawiam.:))

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Nowoczesny patchwork

Kochani, przepraszam Was za falstart, ale czasami ręka jest szybsza, niż głowa (albo bardziej niezdarna)

Serdecznie witam nowych i wiosennie pozdrawiam  wszystkich moich obserwatorów.  Powolny powrót do normalności trwa,  świąteczne dekoracje powoli znikają i pora zająć się prozaicznymi sprawami. Do tej pory pokazałam Wam 8  quiltów,  dość dużych form, które szyłam w ostatnim roku. Jeden z ostatnich quiltów, poczyniony jesienią, wygląda dość nowocześnie i powędrował do moich dzieci. Ograniczyłam kolorystykę do czerni, bieli i czerwieni, a powstał z dziewięciołatek.



Pikowałam  kwadraty w puzzle, a z wolnej ręki, czyli lotem trzmiela  dość gęsto wypikowałam tylko pasek okalający  środek. Od kiedy poznałam tajniki pikowania  w pióra, zajęłam się małymi formami i już  mam kilka pomysłów na zupełnie nowe rzeczy. Na razie jednak miejsca i czasu mam za mało. Do takiej pracy potrzebuję ciszy i spokoju, bo mówię wtedy  do siebie i całkowicie się wyłączam z życia. Moi domownicy nieczęsto mnie widzą w takim stanie i mogliby zwątpić w stan mojego umysłu.


Na rysunkach  pokazuję Wam, w jaki prosty sposób pikuję lotem trzmiela, nie jest to straszne, chętnych zachęcam do prób, jeśli macie stopkę do pikowania, może Wam się spodoba. Najwięcej można się dowiedzieć u Wiesi
Zawsze bardzo ważne  jest wykończenie patchworka, ten obszyłam białą tkaniną.


Taki prezent dostaliśmy od wnusi, która dzisiaj ma imieniny, słodki widok stópek.



Czy już widzieliście?
Czekaliśmy dość długo na V sezon "Gry o tron" na podstawie  "Pieśni lodu i ognia " i już obejrzeliśmy na śniadanie pierwszy odcinek. Cały czas pozostaję pod wrażeniem rozmachu tej ekranizacji, ale skoro twórcy wydają na jeden odcinek  6 mln. dolarów, to nie ma się co dziwić, tylko zazdrościć.
Bardzo jestem ciekawa, czy George R.R. Martin zdąży napisać kolejny tom, wszak zapowiadał jeszcze dwa, czy będzie musiał podporządkować się VI sezonowi serialu, który  powstanie wcześniej ?
Już niestety pojawiły się rozbieżności między książką i serialem.

Dziękuje Wam bardzo za odwiedziny i  komentarze. Jak zwykle zapraszam.


sobota, 11 kwietnia 2015

Wiosna radosna

Nareszcie, wiosennie Was witam i razem z Wami się cieszę z tego pięknego pracowitego dnia. Z prawdziwą radością wyszłam z domu i zdrowo popracowałam w ogrodzie, zrobiłam porządek z rododendronami,  ścięłam mnóstwo  bluszczu, który oplata orzech laskowy, pościnałam pęcherznice, z pomocą Grizzlego pocięliśmy wszystkie badyle, a  było tego naprawdę dużo. Dawno nie czułam się tak dobrze.


Magnolia pośrednia  ma kilka pączków, a gwiaździsta rozbuchała się na dobre, jak panna młoda czeka na komplementy, wiedząc, że  ten czas należy do niej i to ona niepodzielnie  króluje w ogródku.




Pieris kwitnie, rododendrony czekają, żeby  wkrótce eksplodować  kwiatami, idealnie pasują do nich funkie, których mam  kilka  odmian  i już nie mogę  się doczekać, kiedy pokażą swoją urodę.


 Takie kwiatki rozsiały się po trawie,  wyglądają  uroczo


Ostróżka niebieska odradza się do życia, już nawet  języczka pomarańczowa pokazała listki, ale to następnym razem.

Moje przekleństwo, zastanawialiśmy się skąd wzięło się tyle ziemi pod płotem, a to kret nie dosyć, że zostawił nam kilka kopców na trawie,  to  zrobił sobie spiżarnię pod iglakiem i co mamy robić? Zmarnować tyle jego pracy?


Słoneczko późnym popołudniem wędruje po ścianach w kuchni. Hiacynty zostały podeptane, trafiły do domu i tutaj trochę odżyły.

Czas na prezentację kolejnej książki   w ramach MKC
Alice Munro to kanadyjska pisarka, laureatka literackiej Nagrody Nobla z 2013 roku. Sięgnęłam po książkę "Dziewczęta i kobiety"
Składa się na nią 8 opowiadań, które mogłyby istnieć pojedynczo, a zebrane razem tworzą zbiór o życiu w przeciętnym, wręcz nudnym kanadyjskim  miasteczku. Munro przedstawia jego mieszkańców, czasami lekko zbzikowanych, czasami bardzo prostych ludzi, ale na pewno niesamowicie urozmaicających prozę życia na lisiej farmie.
Bohaterka to wrażliwa dziewczyna, która jest bardzo zdolną i ciekawą świata osobą, uwielbia czytać i ma niewiarygodną pamięć. Poznajemy rodzinę, matkę, z którą bohaterka ma trudne relacje, jej fascynację religią, a raczej religiami, poznajemy też ciekawą opinię o religii katolickiej. Munro pisze o dojrzewaniu, zainteresowaniu seksem i pierwszych  z nim doświadczeniach.
Może wypadałoby napisać, że to świetna literatura, ale mnie   książka nie powaliła na kolana, owszem, warto przeczytać, ale muszę poznać jeszcze kilka , żeby móc wyrobić opinię na temat Munro.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...