Bibeloteka

nie tylko o zbędnych ozdobach, ale o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

wtorek, 31 marca 2015

Z drobiem w roli głównej...

Wykorzystuję ostatnie spokojne chwile przed świętami, żeby się z Wami spotkać, życzyć miłych dni oczekiwania i uśmiechu.
Po szaleństwie   różowości  proponuję trochę oddechu, Wielkanoc kojarzy się ze zwierzątkami, więc i u mnie też różne drobiowe istoty się pojawiły.
Zaczęło się od inwazji malutkich kurek , które głośno zażądały miejsca dla siebie na wielkanocnym stole. Kiedy przyjrzałam im się bliżej,  kurki przestały wyglądać na rodzaj żeński i okazały się  kogucikami.  Znalazłam im miejsce na wianku z jajkami, a niech sobie trochę powysiadują, a niech zobaczą, jaka to przyjemność przez dzień cały zajmować się taką żmudną czynnością.


Widocznie wcale nie takie straszne to pilnowanie, bo wkrótce  rozeszło się po zaprzyjaźnionych kurnikach, jaka to przyjemność wymienić się plotkami z kolegami  i szybciutko pojawiły się kolejne koguciki. Prawie sabat koguci się  zrobił i tak większość czasu koguciki spędzają na rozmowach i kłótniach, zapominając o obowiązkach.


Na świeczkach z pierwszego zdjęcia są bazie, które nakleiłam na dwustronną taśmę, ale lubią odpadać.


Upolowałam dwa kubeczki z ptaszkami i gniazdkami, a do nich pasują moje jaja decu.




 Serwetka z aplikacjami gąsek też pasuje do drobiarskiego wystroju.



Żeby nie było zbyt monotonnie, to jeszcze  wianki i stroik na świeczkę z lat poprzednich  w jedynie słusznym w tamtych  czasach żółtym kolorze. Z drobnym drobiem ...

niedziela, 29 marca 2015

Różowe wielkanocne szaleństwo

Witam cieplutko wszystkich, którzy mają odrobinę albo całkiem dużo czasu, żeby mnie odwiedzić.
Lubię robić porządki, ale wtedy kiedy ja chcę, a nie zmuszona przedświątecznym obowiązkiem, największy  kłopot mam z oknami.  Na szczęście dość długo trwało załamanie pogody i okna mogły poczekać. W końcu  nie było wyjścia, musiałam się nimi zająć, na szczęście przypomniałam sobie o cudnej dwudziestoletniej (sic!) ściereczce, która służy do czyszczenia wszystkich szklanych powierzchni bez użycia detergentów, a którą bardzo oszczędzam, bo  wkrótce pozostaną w niej same dziury.  Dzięki niej pokonałam połowę okien i wszystkie lustrzane powierzchnie, a mam ich trochę. Cała reszta sprzątania to już bagatelka.


Niedziela Palmowa to zdaniem niektórych najkrótsza i najbardziej przewidywalna Msza w roku. Na ogół zawsze jest konkurs na najpiękniejszą palmę i zwykle wygrywa najwyższa. Do tej pory kupowałam pod  kościołem jakiś wiecheć, ale tak się w tym roku rozszalałam, że zrobiłam palmę samodzielnie, oczywiście tonacją główną w tym roku jest róż, bo oprócz różyczek w nadmiarze mam jeszcze kwiatki piwonii.  Nie, nie, do konkursu na najpiękniejszą palmę nie przystąpiłam, nawet nie wiem, czy jajka można umieszczać na palmie. Od razu zrobiłam też stroik do świecy i jeszcze inny stroik i wyszło na to, że całe święta będą pod znakiem różowości. Mam też różowe wianki z poprzedniego posta.  I kto to pisał tak niedawno, że nie przepada za różowym?!


Kolejne aranżacje mojego świecznika, mogę na nim dowolnie zmieniać dekoracje i ciągle mieć coś innego.

 
Zauważyłam na wielu blogach, że najmodniejszą tendencją jest minimalizm, ale ja mam w dalszym ciągu do pokazania kilka powstałych dawniej ozdób, więc pozwolicie, że pokażę kilka rozbuchanych wianków. Na usprawiedliwienie dodam, że każdy wianek był ćwiczebny i ich popełnienia  nie żałuję, przy każdym czegoś się nauczyłam. Żadnego  z nich już nie mam,  zdjęcia zrobiłam w zupełnie przypadkowych miejscach na tzw. pamiątkę...nie przypuszczając, że kiedyś je pokażę. Naprawdę świetnie się bawię przy robieniu wianków.


Obiecuję koniec różowości


U góry moja magnolia gwiaździsta przed dwoma tygodniami po przymrozku i u dołu już prawie kwitnąca.

Kochani, miłego tygodnia Wam życzę, dbajcie o zdrowie i uważajcie na siebie, pozdrawiam Was wiosennie.





środa, 25 marca 2015

Jak ozdobić wianki wielkanocne...

Kochane moje, po raz pierwszy nie odpowiedziałam na Wasze komentarze, nie nie, nie z lenistwa, tylko z braku czasu i braku komputera. Udało mi się napisać kilka komentarzy ze smartfona, ale chyba nie lubię z niego pisać. Wyjechaliśmy na kilka dni z domu z zamiarem odwiedzenia kilku ciekawych miejsc, owszem, udało nam się zwiedzić Kielce i Święty Krzyż, mieliśmy jeszcze w planach  Nałęczów i Lublin, ale kiedy podliczyliśmy kilometry do pokonania, jednogłośnie .... wylądowaliśmy u wnuczki. I tak sobie myślę, że oboje  po cichu o tym myśleliśmy wyjeżdżając z domu.
Do tej pory byłam  pochłonięta pokazywaniem ozdób, które powstały   dość dawno, a  zapomniałabym o nowościach. Podstawą świąt w moim domu są żywe kompozycje kwiatowe, ale kocham wianki i chcę Was zachęcić do samodzielnego ich wykonania. Pokazuję  dwa bardzo proste, materiały gromadziłam bez względu na porę roku, praktycznie wszystkie są  z odzysku.


Najważniejszym posunięciem jest zakup zwykłego wiklinowego podkładu, dlaczego taki? To proste, bo nie musi być szczelnie  zakryty. Powiecie, że to koszmarny kicz, sztuczne różowe kwiatki i pastelowe kolorki. A przecież wiosna to  radość i wielobarwie, wszyscy do niej tęskniliśmy i teraz chcę się nacieszyć kolorami. Jeśli pamiętacie, róż do tej pory nie był moim ulubionym kolorem, ale że miałam bardzo dużo różowych różyczek, musiałam je wykorzystać,  dodałam im skromne żółte jajeczka, kilka listków zielonego bluszczu i również różowe mniejsze kwiatuszki.
Absolutnie niezbędny jest pistolet na klej, który rozgrzewamy i gorącym klejem po kolei mocujemy nasze ozdoby do wiklinowej podstawy. Pamiętamy o tym, ze rozgrzany klej potrafi bardzo skrzywdzić nasze ręce.

 

Co kilka centymetrów przykleiłam różyczki, pomiędzy nimi umieściłam jajka, w powstałe wolne miejsca dodałam delikatne kwiatki i zielone listki.  Prawda, że proste?


Bardzo lubię połączenie delikatności z grubym wręcz topornym, dużym podkładem z patyczków. Wykorzystuję go na różne sposoby i okazje.
Powstały dwa wianuszki. W tym wykorzystałam  jajka z dekupażem.



Dla zachęty pokażę  jeszcze wianuszek, który powstał w ciągu kilku minut, między wiklinowe gałązki wcisnęłam kwiatki, dodałam wiszące jajka, z tyłu zawieszkę i wianek wielkanocny gotowy.


Dziękuję Wam za wszystkie miłe słowa, odwiedziny i zapraszam na kolejne świąteczne posty.
Właśnie sobie uświadomiłam, że mam do pokazania jeszcze tyle ozdób, chyba znowu nie zdążę.

A może macie jakieś super sposoby na mycie okien?

niedziela, 22 marca 2015

Wieszak czy półka?

Witajcie, kochani moi, doczekaliśmy się wiosny, oby była  pogodna, czego Wam życzę.
Dzisiaj prezentuję kolejny  wieszak - półkę, która była początkowo rozważana jako pomysł na candy. Niestety ma wadę, skrzętnie ukrywaną przed Waszym wzrokiem a to świeczką, a to maskotką, mianowicie jedną zawieszkę ma ułamaną. Byłam pewna, że dokupię  identyczną lwią główkę,  ale w żadnym sklepie takiej nie znalazłam, nawet wizyta na Kole nie pomogła. Taka wada wykluczyła półkę ze startu jako nagroda, a wymiana zawieszek  spowodowałaby zbyt dużą zmianę wyglądu. Przymocowałam mały gwoździk w miejscu brakującego wieszaczka i prawie go nie widać, a w dalszym ciągu pełni użyteczną funkcję.


Pokazuję  tyle zbliżeń, ponieważ  w miejscu docelowym (przedpokój w mieszkaniu) bardzo trudno o dobre światło. Jak widać, sporo moich prac ręcznych znalazło sobie na tym wieszaku miejsce: świeczniki, chwost, serducho, lusterko i wieszak.


Nauczyłam się pamiętać, żeby zrobić zdjęcia przed moimi działaniami, tym razem półeczkę malowałam farbami kredowymi Annie Sloan, a  tak wyglądała  przed moją ingerencją.


Ostatni post zakończyłam zagadką, której rozwiązanie podała jako pierwsza anonimowa Małgorzata. Gratuluję wszystkim, którzy podali prawidłową nazwę.
TOPINAMBUR, inaczej słonecznik bulwiasty -tak brzmi nazwa zagadkowej roślinki. Należy do rodziny astrowatych, pochodzi z Ameryki Północnej. Z czym to się je? Bardzo smaczny jest po obraniu na surowo, ma leciutki posmak orzechów. Nadaje się również do przetwarzania.
Jest to roślina, która przegrała z ziemniakiem, a szkoda, bo ma wysoką zawartość cukru-inuliny. Z tego powodu jest polecana dla diabetyków i ludzi po leczeniu chemioterapią. Związki zawarte w bulwach oczyszczają organizm i przyspieszają przemianę materii. Topinambur jest więc również dobrym środkiem na zaparcia, poza tym chroni wątrobę oraz wspiera drogi moczowe w walce z zakażeniami.


Bulwy topinambura zakupił mój M. na naszym targu, teraz chcemy posadzić kilka w ramach eksperymentu, ale nie możemy znaleźć  właściciela uprawy. Samo życie.

poniedziałek, 16 marca 2015

Ozdabiamy jajka, cz.2



Kochani, witam.
Chyba naprawdę w końcu   doczekamy się prawdziwej wiosny, ciepełka, a wkrótce i Wielkanocy, czyli czas na kolejny post o ozdobach wielkanocnych.
Pokazywałam już jajka z decu, jajka w koronkach i pseudo granitowe. Dzisiaj kolejny pomysł z koronkami, taki trochę babciny, do którego można wykorzystać jajka styropianowe, albo plastikowe. Jeśli ktoś  nie lubi działać szydełkiem i nie umie malować to jest to idealny sposób ( również dla leniwych lub wygodnych),  a efekt końcowy jest bardzo podobny. Malujemy jajka styropianowe wybranym akurat pożądanym kolorem, czekamy, aż wyschną i naklejamy dokładnie wycięte kawałki  gipiury. Klej trzeba rozprowadzić bardzo równomiernie i starannie po lewej stronie koronki, po czym bardzo starannie docisnąć do jajek.



Dla jeszcze bardziej leniwych pokazuję jajka tylko przetarte papierem ściernym, bez malowania, oklejone gipiurą lub koronką. Białe jajka? A dlaczego nie?


 Pomysł na takie jajka  jest inspirowany pracami właścicielki pensjonatu Magra z Mai w ogrodzie.
 Niektóre pomalowałam  pozłotą przed naklejeniem gipiury.  Jeśli nie mamy lepszego pomysłu, jajka możemy zawiesić na żyrandolu, jeśli mamy inny wiszący gadżet, zawieszamy na nim. U mnie jest to wiszący świecznik, a jakże! pełni funkcję prawie choinki. Ozdobą jest też wianek z rumiankami


Można oczywiście dodać inne wiszące ozdoby, tutaj są  to malutkie klateczki z  malutkimi ptaszkami.
Życzę Wam zdrowia i wielobarwnej wiosny.


środa, 11 marca 2015

Moje Madonny i storczyk

Serdecznie Was witam i  od razu wyjaśniam, że odpowiadam  na Wasze komentarze z opóźnieniem, ponieważ mamy cudownych gości (ale też trochę zamieszania), bo jednym z nich jest wnusia, którą uwielbiamy się zajmować i  przypominamy sobie chwile naszego rodzicielstwa. Zrozumiałe jest, że w czytaniu postów też mam zaległości, ale postaram się wszystko nadrobić w następnym tygodniu.
Takie zdjęcie zrobiłam w sierpniu. Gipsową płaskorzeźbę Matki Boskiej kupiłam na targu, podobnie jak owalny kawałek drewna, potem wystarczyło je połączyć, dodałam jeszcze dwa dekory i mam swoją Opiekunkę w sypialni. Sama nie wierzę, że napisałam  "wystarczyło", musiałam poprosić o pomoc mojego M., który  wywiercił trzy dziury w drewnie i w gipsowej figurce i  połączył kołkami w całość, żeby się trwale trzymały. Słyszałam przy tej czynności jakieś dziwne słowa w stylu,  po co takie badziewia kupować , można przywieźć z Częstochowy itp., ale może mi się tylko wydawało? Owszem, można, ale jak zobaczyłam Tę, wiedziałam, że jest moja. Musiałam nadać Jej swój rys, czyli  postarzyłam  lekko i nawoskowałam, a wszystkie te czynności wykonałam z należytym nabożeństwem.



Storczyki odkryłam niedawno, kiedyś nie miałam czasu, żeby się nimi opiekować, a teraz dojrzałam, nauczyłam się, jak o nie dbać i ten akurat w ciągu roku zakwitł dwa razy.


Nie wiem, czy to litografia Madonny Sykstyńskiej Rafaela Santi, czy zwykła odbitka, ale pochodzi z 1910 roku. Była w stanie rozpadającym się, tak obrazek, jak i ramka, papier dosłownie kruszył się w dłoniach, zamówiłam więc pass - partou  i zamknęłam wszystko w innych porządnych ramach. Teraz trochę żałuję, bo to było prawdziwe vintage, ale chyba długo by  nie wytrzymał. Na środku widać linię, która nie wiem skąd się wzięła,wszystko mi się odbija  w szkle na tym zdjęciu. 

 

Jeden z najbardziej znanych motywów stosowanych również w decoupage, zamyślone dwa aniołki. Santi namalował ten obraz w latach 1513-1514, w połowie XVIII w. zakupił go August III Sas i od tamtej pory jest ozdobą muzeum w Dreźnie. Warto zobaczyć oryginał, bo  na  mnie wywarł  ogromne wrażenie.

 

Muszę też pokazać drewniane pudełeczko z pierwszego zdjęcia już  po przemalowaniu i dodaniu pięknej gałki.


Kochani, życzę Wam słoneczka i wiosennej pogody.

niedziela, 8 marca 2015

Jajka i wianki wielkanocne

Poprzedni przegląd wielkanocnych ozdób zaczęłam od styropianowych jajek,  a w życiu wkrótce  zorientowałam się, że najwygodniej i najszybciej powstaje decoupage na jajach gęsich. Znalazłam panią-dostawcę, ale sama nauczyłam się je "preparować", czyli czyściłam, robiłam dziurki itp.
Moje dekupażowe jajeczka są bardzo proste, mają tylko wzór i są wielokrotnie lakierowane i ścierane. Bardzo je lubię w pozycji wiszącej i chyba już  widać, że mój patent na mocowanie zawiązanych  tasiemek wewnątrz jajka i przyklejenie napa na zewnątrz zdaje egzamin, nic  się nie popsuło przez kilka lat.


Jeszcze kilka ozdób wielkanocnych. Przekonałam się, że do Wielkanocy pasuje każdy kolor.



Z czasem znalazłam serwetki z niebieskim wzorem i musiałam ozdobić kilka do mojej niebieskiej kuchni.





Wianki powstawały każdego roku, jak zwykle trochę rozdałam, kilka zostawiłam sobie, po kilku  żaden ślad nie pozostał. Jako podkład wykorzystywałam  gotowe słomiane, styropianowe lub wiklinowe wianki.
Czasami  w przypływie weny, kiedy nie miałam pod ręką gotowych podkładów, plotłam wianki z  gałązek winobluszczu.
Jedno jest pewne, bardzo lubię przygotowania do Wielkanocy i będzie mi miło, jeśli    wykorzystacie moje pomysły na ozdobieniu domu .




Kochane kobietki i dziewczyny,  nie celebruję szczególnie Dnia Kobiet, ale że każda okazja  do świętowania jest dobra, życzę Wam pięknej wiosny, dużo radości i miłości. Pozdrawiam.:))
U nas każda dostała swój bukiet.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...