Bibeloteka

nie tylko o zbędnych ozdobach, ale o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

środa, 22 października 2014

Post sentymentalno-jesienny?

Witam Was bardzo serdecznie, czy u Was też już jesień wchodzi do domu?  Nie można w tym roku narzekać na tę porę roku, ale...W domu włączyłam ogrzewanie, jeśli siedzę, to tylko  pod takim specjalnie uszytym patchworkiem. Jest to robótka sentymentalna, bo uszyłam go najstarszym sposobem  z moich starych spódnic i sukienek z kwiatowymi wzorami na czarnym tle. Materiały dość rozciągliwe, bardzo trudno było zachować wszelkie równości, ale quilt posiada  jeden niezaprzeczalny walor, pod spód dałam gruby polar, więc jest bardzo ciepły, a co za tym idzie był bardzo, bardzo gruby, pikowało się go okropnie. Nie sądziłam, że odważę się go pokazać, ale mimo różnych niedociągnięć  go lubię.


Czy zdarza się Wam trzymać jakieś rzeczy  na pamiątkę? Część z Was na pewno pamięta czasy, kiedy wszystko trzeba było zrobić samej i wykorzystywało się każdy skrawek dostępnego materiału. A pamiętacie modę na wykrochmalone serwetki, które podkładało się pod szklanki? Jedna z moich kochanych utalentowanych cioć Irenka  takich serwetek trochę mi sprezentowała, co widać na załączonych obrazkach. Zapewne większość  pozbyłaby się ich dawno, ale ja nie lubię wyrzucać pamiątek, przekładałam je z jednej szuflady do drugiej,  i w żaden sposób nie mogłam się z nimi rozstać.


W tym roku wzięło nas na robienie przetworów i zainspirowana  kilkoma  blogami, postanowiłam słoiki upiększyć. Zobaczcie, czy zrobiłam dobry użytek  z serwetek? A może też kogoś zainspiruję...
Może nie jest to imponujący widok, ale kilka kilogramów śliwek zużyłam. Moje powidła zawsze były pyszne, a w tym roku, nieskromnie to przyznam, podniosłam ich smak na wyżyny. Smażę je przez trzy dni, ale drugiego dnia oprócz cukru dodałam kardamon, imbir i cynamon, powidła zyskały aksamitny smak. Do jednej partii śliwek eksperymentalnie dodałam dynię, mają zdecydowanie jaśniejszy kolor.

 

Atrybutami jesieni dla mnie są orzechy włoskie, których w tym roku nie mam za wiele, wrzosy, chryzantemy i cały kosz uzbieranych, bynajmniej nie  w ogrodzie,  sztucznych owoców na wianki.


Kochani, to tyle na dzisiaj. Z serdecznymi pozdrowieniami pozostaję, dziękuję za odwiedziny  i zapraszam.

4 komentarze:

  1. Nie pomyślałam,że tak można wykorzystać serwetki.Też mam ich sporo i nie używam.
    Quilt jest świetny - ja jednak chyba odpuszczę na razie.Brak mi cierpliwości
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aszko, zawsze możesz zacząć od czegoś prostszego, np. podkładek na stół, ale za to z ubraniami świetnie Ci idzie. Pozdrowionka.:-)

      Usuń
  2. Ach te serwetki, w mojej rodzinie zajmują komodę stojącą w naczelnym miejscu, a wśród nich są prawdziwe zabytki które mogłyby spokojnie znaleźć się w muzeum. Z czasem nabiorą jeszcze większej wartości !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te serwetki mają ponad 40lat, przynajmniej tyle są u mnie i nie mam siły, żeby się z nimi rozstać. Niech więc nabierają wartości. Pozdrowionka.

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...