Bibeloteka

nie tylko o zbędnych ozdobach, ale o wszystkim, co mnie interesuje, cieszy i nie pozwala bezczynnie usiedzieć w miejscu.

środa, 10 września 2014

Quilt i półka w rolach głównych

Witam bardzo gorąco wszystkich gości.
 Mój ostatni wpis o sushi zdetronizował Genewę i moja wycieczka w Alpy odchodzi w zapomnienie.
Bardzo Wam dziękuję, że do mnie zaglądacie. Jak widać mój blog podlega ciągłym zmianom, dzięki którym ciągle się uczę. Wczoraj dowiedziałam się, jak powinny wyglądać  zdjęcia zamieszczane na blogach, ale mam dużo gotowych zdjęć swoich wytworów i już zmienić ich nie mogę, bo wytwory opuściły mój dom. Dla osób, które nie śledzą mnie od początku, śpieszę wyjaśnić, że dużo  moich prac   powstało w ciągu ostatnich 2 lat, teraz je tylko  prezentuję. Jeśli pokazuję aktualną pracę, zawsze to zaznaczam.

To już czwarty mój quilt, tym razem wielkości 200 x 172. Zawsze przy jego kanapkowaniu   (czyli łączeniu trzech warstw) korzystam z podłogi w kuchni, bo tu jest  terakota i jej nie jestem w stanie uszkodzić  agrafkami, poza tym tutaj mam dużo miejsca(przynajmniej tak mi się wydawało)
Miejsce akcji:  Późny jesienny wieczór, kuchnia, stół z krzesłami przesunięty, żeby nie przeszkadzał w pracy, a wiadomo, że  spinanie agrafkami trzech warstw materiałów raczej do przyjemnych prac nie należy. Widać, że wszystkie warstwy są już wygłaskane i naciągnięte, tę pracę wykonuję na kolanach.


Akcja: Wiadomo, że w ferworze pracy nie zwraca się uwagi na otoczenie, czyli  na półkę, którą się kiedyś powiesiło na dwóch gwoździach. Wstając z podłogi ramieniem  zawadziłam  o nieszczęsną półkę, której zawartość spadła na podłogę, a półka zawisła  na jednym gwoździu. Bohaterka opowieści nie posiadała żadnego zdjęcia sprzed wypadku, więc nie mogę pokazać, co się na niej znajdowało, ale znając mnie już wiecie, że wszystko było Delftami lub wiatrakami, a zostały tylko skorupy. Teraz się cieszę, że  pstryknęłam parę fotek już po i mam świadectwo tego wydarzenia.


Po akcji: Na podłodze znalazły się niebieskie skarby, trochę mi żal dużej wazy (została tylko pokrywka) a najbardziej   porcelanowego buta z Delft, który mąż przywiózł ponad 30 lat temu z Holandii. Pamiętam, że bardzo podobną historię pokazywała Aszka z Zielonego zakątka, ale jej półka w kuchni spadła bez przyczyny, a moja przez własne gapiostwo. Mam nauczkę, do następnych prac zdejmowałam, zdejmuję  i będę zdejmować wszystko z półki dla bezpieczeństwa własnego i moich bibelotów.
Quilt na szczęście nie ucierpiał, chociaż spadające odłamki uszkodziły część materiału pod samą ścianą. Tutaj już po przygodach, wykończony, wypikowany odpoczywa przed podróżą do innego domku.


Quilt jest bardzo dziewczęcy i powędrował do  chrześnicy mojego męża.  Mam nadzieję, ze dobrze jej służy.
A teraz półka wygląda tak, czasami tak i ciągle jest to ta sama przeze mnie spatynowana bohaterka, ale w zupełnie różnym oświetlaniu.



Wiadomości ze stawu, rybki zawsze są głodne, zawsze podpływają w oczekiwaniu na jedzonko, najszybsze są orfy, prawdziwe drapieżniki, najwolniejsze zaś liny, chociaż ostatnio im się wydaje, że są  orfami, takiego wigoru nabrały. Rybki szykują się do letargu i wkrótce zejdą w najgłębsze rejony oczka.


Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za każdy komentarz i każdą wizytę.

6 komentarzy:

  1. Przepiękny patchwork, zazdroszczę właścicielce:) Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, ze mnie odwiedziłaś. Dziękuję za uznanie, staram się rozwijać, tym bardziej, że mam trochę czasu. Serdecznie Cię pozdrawiam. :-)

      Usuń
  2. Skarby poszły się ...szkoda ale tersz musisz sobie tę stratę zrekompensować. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już dawno zrekompensowałam, powiem nawet, że z nawiązką. Miło mi Cię gościć, zapraszam ponownie. Pozdrawiam.

      Usuń
  3. Współczuje strat- ten widok przypomniał mi moją katastrofę w której zginęła cała kolekcja Ib Laursena:)
    Patchwork za mną chodzi -chociaż maleńki ale z maszyną się nie lubimy i muszę sobie nową sprawić
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patchwork dla dziecka to będzie sama przyjemność, bo jest dużo mniejszy. Ale ubrania szyłaś chyba na maszynie i świetnie Ci to wychodziło. Pozdrawiam Cię serdecznie.:-)

      Usuń

Bardzo dziękuję za odwiedziny i pozostawione komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...